Premie po marcinowicku. Prawie 300 tysięcy złotych nagród dla urzędników, a rekord trafił do skarbnik

bogate premie wojt rozdaje
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

W samorządach nagrody dla urzędników nie są niczym nadzwyczajnym. Prawo dopuszcza ich przyznawanie, a wielu włodarzy podkreśla, że są one formą docenienia zaangażowania pracowników. Problem zaczyna się wtedy, gdy mieszkańcy poznają konkretne kwoty i próbują znaleźć odpowiedź na proste pytanie: za jakie dokładnie osiągnięcia przyznano tak wysokie pieniądze?

W Gminie Marcinowice odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista.

Z danych ujawnionych w odpowiedzi na wnioski o informację publiczną wynika, że w 2025 roku na nagrody dla pracowników Urzędu Gminy Marcinowice przeznaczono łącznie 295 960 zł brutto. To kwota, która w realiach niewielkiej gminy wiejskiej robi wrażenie.

Reklama

Kto otrzymał największe nagrody?

Największą nagrodę spośród osób pełniących funkcje publiczne otrzymała skarbnik gminy, Anna Czernicka.

Według ujawnionych danych było to:

  • Anna Czernicka – 51 280 zł brutto
  • Dagmara Gorlowska, zastępca wójta i kierownik referatu infrastruktury – 19 200 zł brutto
  • Robert Sawicki, sekretarz gminy – 9 600 zł brutto
  • Beata Staryszak, kierownik referatu rolnictwa i gospodarki nieruchomościami – 9 850 zł brutto

Sama nagroda dla skarbnik przekracza roczne wynagrodzenie wielu pracowników zatrudnionych na najniższych stanowiskach w administracji publicznej.

To również – według opublikowanych danych – najwyższa jawna nagroda dla osoby pełniącej funkcję publiczną w powiecie świdnickim. ilustracja do artykulu bogate premie wojt rozdaje ilustracja do artykułu bogate premie wójt rozdaje

Co ciekawe – nie znamy uzasadnienia

Najbardziej interesujący jest jednak nie sam fakt wypłacenia nagród, ale brak informacji o powodach ich przyznania.

Według opublikowanych danych wójt Stanisław Leń nie odpowiedział na pytania dotyczące uzasadnienia przyznanych nagród.

To rodzi szereg pytań.

Czy nagrody były związane z realizacją konkretnych inwestycji?

Czy wynikały z pozyskania środków zewnętrznych?

Czy były efektem osiągnięcia określonych wskaźników finansowych?

A może stanowiły po prostu uznaniową decyzję kierownictwa urzędu?

Bez przedstawienia kryteriów mieszkańcy pozostają wyłącznie przy samych liczbach.

Prawie 300 tysięcy złotych. Dużo czy mało?

To zależy od punktu odniesienia.

Budżet Gminy Marcinowice na 2025 rok zaplanowano na ponad 59 mln zł dochodów i ponad 61 mln zł wydatków. Samorząd realizuje szereg inwestycji infrastrukturalnych, drogowych i oświatowych.

W takim budżecie 296 tys. zł nie jest kwotą, która zachwieje finansami gminy.

Z drugiej strony jest to równowartość:

  • kilku niewielkich placów zabaw,
  • części modernizacji lokalnej drogi,
  • rocznych kosztów funkcjonowania niektórych programów społecznych,
  • albo kilkunastu przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń mieszkańców regionu.

Właśnie dlatego kwestie nagród w administracji publicznej zawsze budzą emocje.

Reklama
Reklama
Reklama

Czy wysoka nagroda oznacza wyjątkowe osiągnięcia?

W teorii tak.

Przepisy dotyczące pracowników samorządowych przewidują możliwość przyznawania nagród za szczególne osiągnięcia zawodowe, wzorowe wykonywanie obowiązków lub realizację zadań wykraczających poza standardowy zakres pracy.

Nagroda ma być wyjątkiem.

Nie dodatkiem do pensji.

Nie drugim wynagrodzeniem.

Nie coroczną tradycją.

Jeżeli jednak mieszkańcy nie otrzymują informacji o powodach przyznania nagród, trudno ocenić, czy rzeczywiście mamy do czynienia z wyjątkowym osiągnięciem, czy jedynie z uznaniową decyzją przełożonych.

Absolutorium i nagrody

Sprawa staje się jeszcze ciekawsza w kontekście wydarzeń z czerwca 2025 roku, gdy wójt Stanisław Leń otrzymał absolutorium za wykonanie budżetu za rok 2024. Wójt podkreślał wtedy, że sukces gminy jest „wynikiem pracy wielu osób” i dziękował pracownikom urzędu za zaangażowanie.

Można więc przypuszczać, że nagrody były formą docenienia tego zespołowego wysiłku.

Przypuszczać – bo oficjalnego uzasadnienia nadal nie znamy.

Najważniejsze pytanie

Nie chodzi o to, czy urzędnicy powinni otrzymywać nagrody.

Dobrzy pracownicy administracji są potrzebni i powinni być wynagradzani adekwatnie do swoich kompetencji.

Pytanie brzmi jednak inaczej:

Czy mieszkańcy mają prawo wiedzieć, za co dokładnie wypłacono blisko 300 tysięcy złotych publicznych pieniędzy?

W demokratycznym państwie odpowiedź wydaje się oczywista.

Im większa nagroda, tym większa powinna być przejrzystość jej uzasadnienia.

Bo publiczne pieniądze nie należą ani do wójta, ani do urzędników.

Należą do mieszkańców. A mieszkańcy mają prawo wiedzieć, za co płacą.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry