🇵🇱 Projektowany system ROP w Polsce – centralizacja zamiast efektywności
Czy państwowy monopol poprawi recykling?
Warsaw Enterprise Institute w swoim raporcie „Co należy wiedzieć o projektowanym systemie ROP w Polsce” ostrzega: propozycja Ministerstwa Klimatu i Środowiska zmierza w stronę centralizacji, a nie realnej poprawy gospodarki odpadami. Choć resort deklaruje inspirację czeskim modelem, eksperci wskazują, że nowy polski system ROP przypomina raczej nieefektywny model węgierski.
💰 Co zakłada ustawa?
Projekt nowej ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC100) przewiduje, że od 2026 roku producenci będą płacić publicznoprawną opłatę opakowaniową do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). To państwowy operator, który ma redystrybuować środki do gmin, recyklerów i sortowni.
Opłata będzie zależna od materiału opakowania – tzw. ekomodulacja. Dla tworzyw sztucznych stawki wzrosną z 0,22 zł/kg w 2026 r. do 1,76 zł/kg w 2028 r. W przypadku papieru – z 0,06 do 0,63 zł/kg, a dla szkła – z 0,02 do 0,17 zł/kg.
➡️ Prognozowane wpływy w ciągu dekady: nawet 40 mld zł.
⚠️ Centralizacja pieniędzy i ryzyko biurokracji
Nowy system scentralizuje przepływy finansowe o wartości 5 mld zł rocznie, które dotąd trafiały do wielu organizacji odzysku. Teraz trafią do jednej instytucji – NFOŚiGW.
WEI ostrzega, że taka konstrukcja stworzy państwowego pośrednika finansowego o potężnym wpływie na cały sektor odpadowy.
„Scentralizowanie wszystkich środków w jednym administracyjnym ręku uczyni mechanizm ROP fikcją” – podkreślają autorzy raportu.
📉 Węgierski przykład – przestroga
Na Węgrzech, po nacjonalizacji systemu w 2012 roku, efektywność recyklingu spadła do 39,9 proc. – to jeden z najniższych wyników w UE.
Dla porównania, w Czechach, gdzie systemem zarządza prywatna organizacja EKO-KOM, wskaźnik recyklingu sięga 71 proc..
Polska ustawa, mimo odwołań do czeskiego modelu, przyjmuje strukturę węgierską: centralny operator państwowy, sztywne stawki i parapodatkowy charakter opłat.
🧩 ROP jako „ukryty podatek”
Eksperci WEI wskazują, że nowa opłata nie jest typowym mechanizmem rynkowym, lecz daniną publiczną ustalaną przez ministra, bez bezpośredniego związku z rzeczywistymi kosztami recyklingu.
Przedsiębiorcy, zwłaszcza z branży spożywczej i kosmetycznej, obawiają się, że koszty wzrosną nawet o 300 proc., co ostatecznie zapłacą konsumenci w cenach produktów.
„System nie zmotywuje producentów do ekoprojektowania, a jedynie do minimalizacji opłaty” – ocenia WEI.
♻️ Alternatywa: konkurencja i odpowiedzialność producentów
Raport wskazuje, że efektywne modele funkcjonują tam, gdzie producenci sami tworzą i kontrolują organizacje odzysku, np. w Belgii (Fost Plus) czy Czechach (EKO-KOM).
To oni – a nie państwo – zarządzają systemem i ponoszą odpowiedzialność za wyniki, co przekłada się na niższe koszty i wyższe wskaźniki recyklingu.
🟢 Podsumowanie
Nowy system ROP ma szczytne cele, ale jego konstrukcja przypomina raczej system parapodatkowy niż ekologiczny.
Zamiast zachęcać do innowacji i współpracy, może zwiększyć koszty, biurokrację i uzależnić rynek od jednej instytucji państwowej.
Polska ma szansę stworzyć nowoczesny system ROP – pod warunkiem, że nie pomyli efektywności z centralizacją.







