Lekarze trzebnickiego szpitala nie odpowiadają za politykę Powiatu Trzebnickiego. Leczą pacjentów w warunkach finansowych i organizacyjnych, które tworzą NFZ, dyrekcja placówki oraz podmiot tworzący. Dlatego pytania o wielomilionową stratę należy kierować przede wszystkim do dyrekcji, starosty, Zarządu Powiatu, Rady Społecznej szpitala i radnych. Tymczasem zamiast dokumentów mieszkańcy otrzymali film, w którym autorytet lekarzy wykorzystano jako osłonę dla odpowiedzialności nadzorczej władz powiatu.
Wokół Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy trwa spór dotyczący jego sytuacji finansowej oraz funkcjonowania Oddziału Chirurgii Plastycznej i Chirurgii Ręki. W odpowiedzi powstał materiał filmowy z udziałem dyrekcji i lekarzy.
Dyrektor szpitala mówi o „nieprawdziwych informacjach” i „fali oskarżeń”. Kierownik oddziału, dr Ahmed Yousef Elsaftawy, broni dorobku zespołu oraz sprzeciwia się przypisywaniu oddziałowi odpowiedzialności za długi całej placówki.
I ma prawo się bronić.
Nie ma podstaw, aby lekarzy wykonujących skomplikowane operacje rekonstrukcyjne i zabiegi chirurgii ręki obciążać odpowiedzialnością za politykę finansową powiatu. Nie oni ustalają wartość kontraktu z NFZ, zatwierdzają plan finansowy, decydują o sposobie pokrywania straty ani sprawują nadzór właścicielski nad szpitalem.
Lekarze leczą. Dyrekcja zarządza. Powiat nadzoruje.
Tych ról nie wolno mieszać.
Obrona lekarzy nie jest odpowiedzią na pytania o nadzór
Film przekonująco pokazuje, że oddział ma znaczenie medyczne. Padają informacje o replantacjach, mikrochirurgii, leczeniu ciężkich urazów kończyn oraz odbudowie zespołu chirurgii ręki.
Nie jest to jednak odpowiedź na pytania dotyczące finansów szpitala.
Nikt rozsądny nie kwestionuje potrzeby leczenia pacjentów ani kompetencji lekarzy. Pytania dotyczą czegoś innego:
- kto przygotował i zatwierdził plan finansowy;
- kto znał ryzyko powstania straty;
- kiedy organy powiatu otrzymały informacje o pogarszających się wynikach;
- jakie działania naprawcze podjęto;
- jak Rada Społeczna oceniała sytuację placówki;
- co zrobili radni po otrzymaniu sprawozdań finansowych.
Zamiast odpowiedzi na te pytania otrzymujemy przekaz, w którym krytyka nadzoru zostaje przedstawiona jako atak na lekarzy i pacjentów.
To wygodne przesunięcie sporu.
Pytanie o nadzór zamienia się w obronę personelu. Pytanie o stratę — w opowieść o prestiżu oddziału. Pytanie o dokumenty — w oskarżenie o polityczną napaść.
ilustracja do artykułu starosta broni lekarzy
Przychód nie jest zyskiem
W materiale pada informacja, że poszerzenie działalności o chirurgię plastyczną zwiększyło przychody szpitala o około 2,5 mln zł.
To ważna informacja, ale niewystarczająca do oceny wyniku oddziału.
Przychód nie jest zyskiem. Aby ustalić, czy dana działalność jest rentowna, trzeba znać również jej koszty: wynagrodzenia, dyżury, materiały medyczne, leki, diagnostykę, wykorzystanie bloku operacyjnego, anestezjologię oraz część kosztów ogólnych placówki.
Jeżeli przychód wzrósł o 2,5 mln zł, ale koszty zwiększyły się o 3 mln zł, wynik pozostaje ujemny. Jeżeli koszty były niższe, działalność mogła przynieść nadwyżkę.
Film tego nie rozstrzyga.
Podobnie wygląda sprawa nadwykonań. Dyrekcja tłumaczy, że w latach 2022–2023 NFZ płacił za dodatkowe świadczenia, natomiast później część nadwykonań pozostała niezapłacona. To możliwa i racjonalna przyczyna pogorszenia wyniku, ale wymaga pokazania konkretnych danych:
- wartości wykonanych świadczeń;
- wysokości kontraktu;
- kwoty nadwykonań;
- kwoty zapłaconej przez NFZ;
- wartości świadczeń oczekujących na rozliczenie;
- wpływu tych należności na wyniki za 2024 i 2025 rok.
Bez tych danych mieszkańcy nadal słyszą tylko dwie konkurencyjne opowieści. Jedna mówi o oddziale generującym straty, druga o oddziale zwiększającym przychody. Żadna nie przedstawia pełnego rachunku.
Dyrektor odpowiada za zarządzanie. Powiat odpowiada za nadzór
Za bieżące funkcjonowanie szpitala odpowiada dyrektor. To dyrekcja zarządza personelem, kosztami, zobowiązaniami, organizacją świadczeń i wykonaniem planu finansowego.
Nie oznacza to jednak, że starosta i władze powiatu stoją poza placówką.
Zgodnie z ustawą o działalności leczniczej nadzór nad samodzielnym publicznym zakładem opieki zdrowotnej sprawuje podmiot tworzący. W tym przypadku jest nim Powiat Trzebnicki.
Jeżeli dyrekcja nie przekazywała pełnych informacji o sytuacji finansowej, organy powiatu powinny wyjaśnić, dlaczego system nadzoru tego nie wykrył.
Jeżeli dyrekcja przekazywała informacje, trzeba zapytać, jakie decyzje podjęto i dlaczego nie zapobiegły one narastaniu problemów.
W obu przypadkach odpowiedzialności nie da się przenieść na lekarzy ani na bliżej nieokreślone „złe siły” działające przeciwko szpitalowi.
Rada Społeczna nie jest grupą kibiców
Małgorzata Matusiak przewodniczy Radzie Społecznej Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. W jej skład wchodzą również Marek Długozima, Agnieszka Wersta, Jerzy Siuda, Jerzy Trela i Sławomir Błażewski. Oficjalna informacja powiatu potwierdza, że podczas pierwszego posiedzenia 29 kwietnia 2025 roku rada zajmowała się między innymi planem finansowym i inwestycyjnym szpitala na 2025 rok.
Rada Społeczna nie jest zarządem szpitala ani odpowiednikiem rady nadzorczej spółki prawa handlowego. Jest jednak ustawowym organem inicjującym i opiniodawczym podmiotu tworzącego oraz organem doradczym kierownika placówki. Opiniuje między innymi plany finansowe, inwestycje, zmiany działalności, zakup aparatury oraz inne kluczowe decyzje dotyczące funkcjonowania zakładu.
Nie jest więc dekoracją ani komitetem służącym wyłącznie do deklarowania poparcia dla szpitala.
Skoro rada opiniowała plan finansowy, powinna dziś odpowiedzieć:
- czy plan przewidywał możliwość powstania straty;
- jakie ryzyka wskazano podczas jego opiniowania;
- czy uwzględniono możliwość niezapłacenia nadwykonań;
- kiedy rada została poinformowana o pogorszeniu wyniku;
- jakie wnioski skierowała do dyrekcji i Zarządu Powiatu;
- czy żądała aktualizacji planu;
- ile posiedzeń odbyła;
- jakie uchwały i opinie przyjęła.
Jeżeli rada działała, dokumenty powinny istnieć.
Jeżeli dokumenty istnieją, należy je pokazać.
Starosta powołuje się na dokumenty. Które?
Najbardziej znamienne jest odwoływanie się przez starostę do dokumentów, które mają rzekomo potwierdzać jej stanowisko.
Jakich dokumentów?
Czy chodzi o plan finansowy? Sprawozdanie z jego wykonania? Protokół Rady Społecznej? Analizę kosztów oddziału? Dane NFZ? Opinię konsultanta krajowego? Uchwałę Zarządu Powiatu? Rachunek kosztów? Zestawienie nadwykonań?
Dokument w debacie publicznej powinien mieć nazwę, datę, autora, numer i określoną treść. Samo zapewnienie, że „dokumenty potwierdzają”, niczego jeszcze nie potwierdza.
Jeżeli starosta uważa, że podano nieprawdziwe informacje, powinna wskazać:
- konkretne zdanie, które jest fałszywe;
- autora tej wypowiedzi;
- prawidłową wartość lub informację;
- dokument będący podstawą sprostowania;
- miejsce, w którym mieszkańcy mogą zapoznać się z pełną treścią tego dokumentu.
Inaczej pozostaje publiczne oskarżenie bez przedstawienia dowodu.
Powstaje więc proste pytanie:
Czy starosta nie wskazuje konkretnego kłamstwa z powodu braku odwagi, czy dlatego, że nie posiada dokumentów pozwalających je udowodnić?
Radni również nie mogą milczeć
Odpowiedzialność nadzorcza nie kończy się na staroście i Zarządzie Powiatu.
Radni przyjmują sprawozdania, głosują nad uchwałami dotyczącymi szpitala, decydują o przekazywaniu pieniędzy i mogą żądać informacji od władz powiatu.
Dlatego trzeba ustalić:
- którzy radni pytali o przyczyny straty;
- kto żądał szczegółowych danych;
- kto sprawdził wykonanie planu finansowego;
- kto poparł decyzje dotyczące pokrywania wyniku;
- kto uznał wyjaśnienia za wystarczające;
- kto milczał, mimo że znał liczby.
Nie każdy radny musi ponosić taką samą odpowiedzialność. Należy ją ustalać na podstawie pytań, wypowiedzi, dokumentów i wyników głosowań.
Rozmywanie odpowiedzialności na całą radę jest równie wygodne jak obwinianie enigmatycznych przeciwników szpitala. Gdy winni mają być wszyscy, ostatecznie nie odpowiada nikt.
Lekarze nie powinni być polityczną tarczą
Dr Ahmed Yousef Elsaftawy mówi w filmie, że jest lekarzem, a nie politykiem. I właśnie dlatego nie powinien być stawiany w centrum politycznej obrony władz powiatu.
Jego zadaniem jest leczenie pacjentów i kierowanie zespołem. Może bronić dorobku oddziału, prostować nieprawdziwe informacje medyczne i przedstawiać znaczenie wykonywanych procedur.
Nie powinien jednak zastępować starosty w wyjaśnianiu jakości nadzoru nad szpitalem.
Autorytet lekarza nie jest substytutem protokołu Rady Społecznej. Sukces operacji nie zastąpi rachunku wyników. Prestiż oddziału nie zwalnia podmiotu tworzącego z odpowiedzialności za finanse.
Nawet najlepsza chirurgia plastyczna nie poprawi wizerunku nadzoru, jeżeli pod warstwą public relations nadal brakuje dokumentów.
Pytamy tych, którzy odpowiadają
Nie pytamy lekarzy, dlaczego leczą.
Pytamy dyrekcję, jak zarządzała szpitalem.
Pytamy starostę, jak sprawowała nadzór i przewodniczyła Radzie Społecznej.
Pytamy członków tej rady, jakie opinie wydawali i jakie wnioski przedstawiali.
Pytamy Zarząd Powiatu, jakie decyzje podjął po otrzymaniu danych finansowych.
Pytamy radnych, jak kontrolowali działania władz powiatu.
Szpital nie potrzebuje kolejnego politycznego filmu. Potrzebuje stabilnego finansowania, skutecznego zarządzania i realnego nadzoru.
Mieszkańcy natomiast potrzebują dokumentów.
Bo lekarze mogą obronić kompetencje oddziału. Nie obronią jednak starosty przed odpowiedzialnością za nadzór, którego sama się podjęła.
Magazynu Radio DTR 7/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Powiązany temat
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.







