Wojna o wiatr: jak dezinformacja hamuje energetykę

wojna o wiatr

Czy w Polsce walka o morskie farmy wiatrowe przerodziła się w nowy front geopolityczny? A może to tylko kolejna odsłona cyfrowej wojny o wpływy i pieniądze, która rozgrywa się nie na morzu, lecz w naszych telefonach?


Dlaczego energia z wiatru stała się celem ataków?

W polskich debatach o energetyce od lat narasta pewien dysonans: z jednej strony wszyscy chcą tańszej i czystszej energii, a z drugiej – każda większa inwestycja natychmiast wplątuje się w sieć fake newsów, insynuacji, „eksperckich” komentarzy znikąd i emocjonalnych sporów.
Eksperci, którzy dyskutowali o tym podczas panelu „Dezinformacja kontra transformacja – narracje, które kształtują przyszłość energii” na Offshore Wind Poland 2025, nie pozostawili złudzeń: to nie przypadek.

„Dezinformacja ma spowolnić proces przechodzenia na zieloną energię, zantagonizować społeczeństwo. To celowe działania adwersarzy Polski” – mówił Adam Ferens, dyrektor ds. elektroenergetycznych Polenergii S.A.

Reklama

Nie chodzi tylko o strach przed turbinami, hałasem czy rzekomą „katastrofą środowiskową”, którą internet produkuje na każde zawołanie. Chodzi o pieniądze, wpływy i tempo transformacji, które może zagrozić interesom opartym na surowcach ze wschodu.


Czy luka energetyczna nas dogoni?

Między rokiem 2028 a 2032 Polska stanie przed znaczącym problemem: wyłączeniem około 45 bloków węglowych. To setki megawatów energii znikających z systemu — i to w krótkim czasie. Offshore wind miał być jednym z filarów łagodzących ten spadek.

Opóźnienia nie biorą się jednak tylko z przepisów czy procedur administracyjnych.
Część wynika właśnie z celowego przeciągania społecznej akceptacji.

Ferens zwracał uwagę, że:

„Opóźnienia i antagonizowanie ludzi wpływa na czas związany z akceptacją poszczególnych aktów prawnych.”

W praktyce oznacza to prostą zależność: im więcej dezinformacji, tym dłużej potrwa transformacja energetyczna, a tym samym – dłużej będziemy płacić więcej za prąd i import paliw.


Kto dziś ma prawo nazywać się ekspertem?

Problemem, który powracał w dyskusji, była… inflacja autorytetów.

Karol Byzdra z Energetyka24.com ujął to boleśnie szczerze:

„Na każdego eksperta znajdzie się inny >>ekspert<<. Ludzie, którzy nie znają faktów, traktują tytuły doktorskie jako gwarancję kompetencji. A my nie mamy narzędzi weryfikacji.”

I rzeczywiście: w epoce, w której każdy może nagrać filmik z tezą „naukową”, nawet jeśli nigdy nie widział turbiny na oczy, prawdziwi specjaliści przegrywają z głośnymi profilami w mediach społecznościowych.
To nie jest drobiazg. To kwestia bezpieczeństwa energetycznego.


Czy państwo nadąża za technologią?

W górniczych regionach samorządy dobrze rozumieją specyfikę energetyki tradycyjnej. Ale w przypadku morskich farm wiatrowych — dopiero się uczą.

Prezes Fundacji Instrat, Michał Hetmański, zwracał uwagę:

„Samorządy nigdy nie będą tak kompetentne, jak zespoły deweloperów czy specjaliści. Chciałbym, żeby Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska finansował działania edukacyjne.”

To ważne, bo lokalne społeczności często są pierwszą linią frontu ataków dezinformacyjnych: to do nich trafiają straszaki o „chorobach od infradźwięków”, „katastrofach dla ptaków” i „dewastacji Bałtyku”.


Czy media jeszcze mają siłę w walce z fake newsami?

Dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”, Ireneusz Sudak, wskazał, że problem jest systemowy:

„Poziom dezinformacji rośnie proporcjonalnie do spadku siły tradycyjnych mediów. Dziś opowieść o dezinformacji to opowieść o Big Techach.”

Innymi słowy: to algorytmy decydują, co widzimy. A one kochają treści emocjonalne, kontrowersyjne i — niestety — niekoniecznie prawdziwe.


Jak odpowiada branża?

Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej wraz z Grupą ORLEN uruchomiło 11 listopada kampanię edukacyjną mającą walczyć z fałszywymi narracjami.

Małgorzata Żmijewska-Kukiełka tłumaczyła, że data startu była symboliczna:

„Powiązaliśmy ją ze Świętem Niepodległości, żeby pokazać, że niezależność energetyczna jest warunkiem naszej niepodległości.”

W debacie pojawił się więc motyw, który rzadko przebija się w medialnej codzienności: zielona energia to nie tylko ekologia. To kwestia suwerenności.


Czy offshore wind jest skazany na sukces?

Offshore Wind Poland 2025 pokazało, że branża jest jednomyślna: bez morskich farm wiatrowych Polska nie utrzyma tempa rozwoju ani bezpieczeństwa energetycznego.
Sama technologia jest dopracowana. Kapitał — dostępny. Potencjał Bałtyku — ogromny.

Największym wrogiem okazuje się jednak cyfrowy chaos, który spowalnia wszystko, od legislacji po poparcie społeczne.

Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Przewijanie do góry