Wyjazd Ziobry i zmiany w KGHM rozgrzały region
Wyjazd Zbigniew Ziobro do Stanów Zjednoczonych i odwołanie prezesa KGHM Polska Miedź Andrzeja Szydły ponownie podzieliły Dolny Śląsk. We Wrocławiu coraz częściej słychać głosy o „rozliczeniach poprzedniej władzy”. W Zagłębiu Miedziowym dominują jednak obawy o miejsca pracy, inwestycje i przyszłość regionu żyjącego z miedzi.
Jeszcze kilka miesięcy temu temat wydawał się czysto polityczny. Dziś coraz wyraźniej widać, że dla wielu mieszkańców regionu staje się sprawą codziennego życia.
Wrocław mówi: „czas na rozliczenia”?
Gdy w maju 2026 roku pojawiły się informacje o pobycie Zbigniewa Ziobry w USA, w mediach społecznościowych na Dolnym Śląsku błyskawicznie ruszyła fala komentarzy i memów. Szczególnie mocno reagował Wrocław — miasto od lat bardziej liberalne politycznie niż reszta regionu.
Do dyskusji wróciła także głośna sprawa z Kłodzka z 2023 roku. Według ustaleń medialnych śledczy z prokuratur podległych wówczas resortowi Ziobry mieli nie przekazywać pełnych informacji przełożonym w sprawie afery pedofilsko-zoofilskiej. Dla przeciwników byłego ministra stało się to symbolem politycznych układów i patologii państwa PiS.
Poseł PiS Paweł Hreniak w rozmowie z Radio Wrocław bronił jednak byłego ministra sprawiedliwości, mówiąc o „uczciwym człowieku ściganym przez reżim Tuska”.
Z kolei działacze PSL na Dolnym Śląsku mówią już wprost o „ucieczce przed odpowiedzialnością”.
Dlaczego KGHM budzi takie emocje?
Równolegle ogromne emocje wywołały zmiany w KGHM. 30 stycznia 2026 roku rada nadzorcza odwołała prezesa Andrzeja Szydłę oraz wiceprezesa Piotra Stryczka. Tymczasowe kierowanie spółką powierzono Remigiuszowi Paszkiewiczowi.
Decyzję ostro skrytykował poseł KO Robert Kropiwnicki, nazywając ją „bardzo złą wiadomością dla firmy i regionu”.
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy dolnośląski problem.
Bo KGHM nie jest zwykłą spółką Skarbu Państwa. Dla Lubina, Polkowic czy Głogowa to fundament lokalnej gospodarki. To tysiące miejsc pracy, pieniądze dla samorządów, sponsoring sportu, kultury i lokalnych wydarzeń. W wielu rodzinach ktoś pracuje w kopalni, spółce zależnej albo firmie żyjącej z kontraktów dla miedziowego giganta.
Każda polityczna wojna wokół KGHM natychmiast przekłada się więc na emocje mieszkańców.
Zagłębie boi się politycznej wojny
W Zagłębiu Miedziowym coraz częściej słychać obawy, że polityczne rozliczenia mogą uderzyć w stabilność firmy. Część mieszkańców kupuje narrację o „zemście politycznej” i obawia się zwolnień albo wstrzymania inwestycji.
Dodatkowym paliwem dla sporu stało się śledztwo prowadzone przez ABW i Prokuraturę Okręgową w Legnicy dotyczące przepływu milionów złotych z Fundacji KGHM „Polska Miedź” do podmiotów powiązanych z kampaniami PiS.
Dla jednych to konieczne wyjaśnianie mechanizmów finansowania polityki. Dla innych — kolejny etap wojny, która może uderzyć w cały region.
Dolny Śląsk coraz bardziej podzielony
Kontrast między Wrocławiem a Zagłębiem Miedziowym staje się coraz wyraźniejszy.
W dużym mieście dominuje przekonanie, że po zmianie władzy przyszedł czas na porządki i rozliczenia. W mniejszych miastach regionu częściej pojawia się strach o gospodarkę i miejsca pracy.
Dla jednych to długo oczekiwane sprzątanie po poprzedniej ekipie. Dla drugich — początek destabilizacji regionu, który przez lata dawał mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego.
Na Dolnym Śląsku polityczna wojna o państwowe spółki przestała być już konfliktem oglądanym w telewizji. Weszła do kopalń, samorządów i zwykłych domów.
Źródła:
Magazynu Radio DTR 5/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Zostań przy sprawie
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


