Zadłużenie fundamentem problemu w Sanoku

sanok dlugi i komisarz
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Dlaczego miasto, które jeszcze kilka lat temu funkcjonowało stabilnie, dziś balansuje na granicy zarządu komisarycznego? I czy rzeczywiście winna jest tylko polityka — czy przede wszystkim lawinowo rosnący dług?


Czy Sanok stał się zakładnikiem własnych finansów?

Sanok znalazł się w punkcie, w którym każda decyzja polityczna odbija się od ściany długu. Regionalna Izba Obrachunkowa od grudnia 2024 r. prowadzi wobec miasta program naprawczy. To już oficjalne potwierdzenie: finanse przestały być stabilne.

Według danych przedstawionych przez przewodniczącego rady Sławomira Miklicza, zadłużenie miasta:

  • w momencie objęcia urzędu przez burmistrza Tomasza Matuszewskiego wynosiło ok. 66 mln zł,

  • na koniec bieżącego roku ma osiągnąć 174 mln zł.

To ponad dwuipółkrotny wzrost zadłużenia w czasie jednej kadencji.
I tu zaczyna się sedno konfliktu.

„Miasto zmierza w kierunku, którego radni nie są w stanie zaakceptować — zadłużenie rośnie niezależnie od naszych decyzji” — podkreśla Miklicz, cyt. za samorzad.pap.pl.


Dlaczego burmistrz oskarża radnych o blokowanie budżetu?

Według Tomasza Matuszewskiego rada miasta miała blokować nie tylko budżet i obligacje, ale także uchwały, które mogłyby złagodzić presję finansową — jak podwyżki podatku od nieruchomości.

„Bez decyzji rady nie jesteśmy w stanie zmniejszyć wydatków ani wygenerować środków potrzebnych do spłaty zobowiązań” — mówi burmistrz (cyt. PAP).

Rada jednak odpowiada: podniesiono podatki, ale nie do maksymalnych stawek, ponieważ — jak twierdzą radni — nie można łatać dziury budżetowej kosztem mieszkańców, kiedy problemem nie jest niski poziom dochodów, tylko spiralnie rosnące wydatki i niekontrolowane zadłużenie.


Czy to spór polityczny, czy starcie z matematyką?

Najmocniejszy element konfliktu to fakt, że obie strony mają częściowo rację — i jednocześnie obie są zakładnikami finansów.

  • Burmistrz ma rację, że brak uchwał utrudniał realizację programu naprawczego.

  • Rada ma rację, że żadne uchwały nie powstrzymają długu, który już dawno osiągnął masę krytyczną.

W praktyce: Sanok nie ma już przestrzeni na błąd, a decyzje podejmowane są pod presją kolejnych terminów, zobowiązań i zaleceń RIO.


Czy grozi zarząd komisaryczny?

Czytaj dalej

Powiązany temat

Tak — i to bardzo realnie.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Program naprawczy, brak uchwalenia budżetu, odmowa zgody na obligacje oraz wstrzymane inwestycje to klasyczne przesłanki do wprowadzenia zarządu komisarycznego.

Sanok może stracić kontrolę nad własnymi finansami, a decyzje przejmie komisarz.

Dla mieszkańców oznacza to:

  • ograniczenie inwestycji,

  • cięcia wydatków,

  • zamrożenie projektów miejskich,

  • brak możliwości kontrolowania działań miasta przez radę i burmistrza.


Czy zadłużenie było nieuniknione?

Tu wchodzimy w najbardziej niewygodne pytanie.
Zarówno rządowe programy inwestycyjne, jak i lokalna polityka w ostatnich latach premiowały:

  • szybkie inwestycje,

  • zaciąganie zobowiązań,

  • uzależnienie od środków zewnętrznych.

Sanok nie był wyjątkiem.
Problem polega na tym, że wydatki stałe zostały na mieście, a dochody — nie.


Co dalej z Sanokiem? Czy jest punkt wyjścia?

Teoretycznie — tak.
Praktycznie — potrzeba czegoś, czego w Sanoku dziś brakuje: wspólnego stołu i wspólnych liczb.

Bez tego groźba zarządu komisarycznego nie jest już strachem politycznym, tylko arytmetyką.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry