Zielone ludziki Brauna: patriotyzm czy wyborcza szopka?

Bpg patriocji czy aktorzy wyborczej szopki
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Religia, mundur i kampania – czyli jak Grzegorz Braun kreuje „oddolny ruch patriotyczny” na granicy

Wyobraźcie sobie: grupa mężczyzn w zielonych uniformach z naszywkami „BPG” klęczy w lesie, ściskając różańce, a obok nich powiewają biało-czerwone flagi. Scena jak z filmu? Raczej z kampanii wyborczej. Bo choć Brygada Ochrony Granic (BPG) ma oficjalnie bronić Polski przed „nielegalnymi migrantami”, coraz więcej komentatorów widzi w niej nie oddolny ruch obywatelski, lecz starannie wyreżyserowaną polityczną inscenizację. Kto za tym stoi? Grzegorz Braun – kandydat na prezydenta, który znów postanowił zamieszać w politycznym kotle.

Patriotyzm z różańcem i kamerą

BPG, czyli „Bronimy Polskiej Granicy”, to organizacja o charakterze fundacyjnym, złożona z byłych wojskowych, aktywistów i „patriotów”. Od ponad roku jej członkowie patrolują granicę z Białorusią, a ostatnio przenieśli się również na odcinek zachodni – przy granicy z Niemcami. Ich styl: mundury przypominające wojskowe, naszywki, flagi narodowe i symbole religijne. Obrazki jak z kroniki paramilitarnego zlotu – albo politycznego spektaklu.

Wśród liderów tej formacji znajdziemy postaci kontrowersyjne. Dowódca BPG, Dariusz Sierhej, znany jest z wypowiedzi sugerujących prorosyjską narrację – to on oskarżał Ukrainę o sprowokowanie wojny, a Putina przedstawiał jako „obrońcę tradycyjnych wartości”.

W sieci zawrzało, gdy 23 lipca 2025 roku pojawiły się nagrania z modlitwy BPG w lesie. Użytkownik @stanislawalwo nazwał ich „zielonymi ludzikami Putina” i wezwał ministra spraw wewnętrznych do rozwiązania formacji. Pod postem rozgorzała burza: internauci porównywali BPG do „sekty Brauna”, a niektórzy do „Braunowego SS”.

Czytaj dalej

Powiązany temat

Bąkiewicz i hymn narodowy na lajki

Do BPG dołącza inna znana postać z kręgów skrajnej prawicy – Robert Bąkiewicz, niegdyś ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Obecnie związany z Ruchem Obrony Granic (ROG), współpracującym z BPG. W nagraniu z 22 lipca Bąkiewicz doradza swoim sympatykom: „Jak was policja zatrzyma, śpiewajcie hymn narodowy – to da dwa miliony wyświetleń!”. Trudno o bardziej przejrzystą deklarację intencji: tu nie chodzi o realną ochronę granic, lecz o polityczne show viralowe.

Eksperci widzą w tym przykład klasycznego astroturfingu – udawania spontanicznego ruchu obywatelskiego, podczas gdy w tle kryje się zorganizowana machina polityczna. I tu pojawia się Grzegorz Braun.

Braun jak zawsze – radykalnie

Kandydat Konfederacji Korony Polskiej, znany z gaszenia chanukowych świec, palenia unijnej flagi i antyszczepionkowych tyrad, przedstawia BPG jako oddolnych bohaterów, „weryfikujących się nawzajem”, z których część mogłaby kandydować do Sejmu. W jego narracji to „patrioci prześladowani przez system”, a nie samozwańcze bojówki podszywające się pod wojsko.

Program wyborczy Brauna na 2025 rok zawiera postulaty radykalne: Polexit, wypowiedzenie „klimatycznego kłamstwa”, odmowa wsparcia Ukrainy i zapowiedź rechrystianizacji Polski. To mieszanka politycznej prowokacji z kampanią zasilaną przez media społecznościowe i kontrowersje. I choć jego poparcie w sondażach nie przekracza 2%, to wystarczy, by odebrać głosy konkurencji – i zapewnić subwencję z budżetu państwa.

Państwo w państwie?

Czy BPG i ROG to rzeczywiście formacje „patriotyczne”? Krytycy wskazują na ryzyko naruszenia prawa – od podszywania się pod służby mundurowe, po możliwość powiązań prorosyjskich. Lider BPG bronił Putina, a formacja wywołuje napięcia z polską policją i Strażą Graniczną, inscenizując dramatyczne sytuacje dla mediów.

Politolodzy ostrzegają przed autorytarnym populizmem – prowokacjami osłabiającymi instytucje państwa i podsycającymi nieufność wobec systemu demokratycznego. W tym kontekście BPG przypomina narzędzie polityczne, nie straż obywatelską.

Wybór nie należy do nich

Grzegorz Braun mówi wprost: „nic mnie nie zatrzyma”. Ale to wyborcy zdecydują, czy chcą więcej polityki spod znaku różańca, munduru i teorii spiskowych. Bo w demokracji – mimo wszystko – to my mamy ostatnie słowo.

Czy to patriotyzm? Czy może wyborcza szopka z dobrze ustawionym kadrem, mikrofonem i kamerą? W 2025 roku przy urnach przekonamy się, kto kupił ten spektakl. A wtedy… modlitwa może już nie wystarczyć.

Autor: Rafał Chwaliński


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry