Z czaru dawnych jesieni powstała współczesna atrakcja – rodzinna, smakowita i pachnąca dymem. Zagroda Michalscy w okolicach Krzepielowa zaprasza na wykopki inne niż wszystkie.
Nie trzeba mieć gospodarstwa, kombajnu ani gumowców – wystarczy trochę ciekawości i wolna sobota. Współczesna wersja polskiej tradycji zbierania ziemniaków wraca z nowym smakiem.
Zaczyna się od mechanicznego odkrywania ziemniaków – ciągnik z wykopaczką rusza polem, a zaraz za nim dzieci, dorośli, całe rodziny z wiaderkami i woreczkami. To wspomnienie jesiennych dni, kiedy palono łęty, a dym niósł się nisko nad polami. Tym razem – zamiast popiołu – czeka parnik, z którego unosi się aromat gotowanych pyr.
„Chcieliśmy przypomnieć ludziom, jak wyglądały kiedyś wykopki, i dać im możliwość dotknięcia ziemi – dosłownie” – mówi pani Michalska, która razem z rodziną prowadzi gospodarstwo.
Po zbiorach przychodzi czas na zasłużoną nagrodę – parujące ziemniaki z parnika z masłem i solą, albo te z ogniska – pieczone jak za dawnych lat, gdy nie liczyło się kalorii, tylko smak i wspólnota.
Wydarzenie odbywa się w każdą sobotę od 10:00 do 15:00 aż do wyczerpania zbiorów. Warto zabrać dzieci, babcie, dziadków – i przypomnieć sobie (albo poznać) smak kartofla z ogniska, który zawsze smakuje jak z dzieciństwa.









