Zima to nie hibernacja. Psycholog radzi, jak nie „zgasnąć” do wiosny

aktywnosc czy hibernacja

Czy zima naprawdę musi oznaczać spadek energii, motywacji i nastroju? Niekoniecznie. Zdaniem psychologa Franciszek Ostaszewski z Uniwersytet SWPS kluczem do przetrwania zimowych miesięcy w dobrej kondycji nie są spektakularne metody ani modne „triki”, lecz konsekwencja i… nuda codziennej regularności.

Nie potrzeba efektownych rad. Wystarczy poskładać podstawowe cegiełki: sen, ruch, nawodnienie, jedzenie warzyw i owoców. To daje kolosalnie inną jakość życia – podkreśla psycholog.


Rytm dnia ważniejszy niż pogoda

Zimą szybciej robi się ciemno, a organizm naturalnie wysyła sygnał: zwalniamy. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy traktować to jak zaproszenie do wcześniejszej „hibernacji” – kanapa, telewizor, brak aktywności.

Niech rytm dnia zimą będzie zbliżony do tego z innych pór roku. To, że o 16.00 jest ciemno, nie znaczy, że dzień się skończył – zaznacza Ostaszewski.

Regularność godzin snu, wstawania i aktywności sprawia, że organizm lepiej radzi sobie z mrozami, wczesnym zmrokiem i zmienną temperaturą. Chaos w planie dnia – paradoksalnie – pogarsza samopoczucie.


Wstać, nawet gdy jest ciemno

Ekspert zwraca uwagę na częsty zimowy błąd: „skoro jest ciemno, to poleżę dłużej”.
Jeśli organizm i tak zaczyna się budzić, dalsze przewracanie się z boku na bok nie regeneruje, a wręcz utrudnia funkcjonowanie.

– Jeśli normalnie dobrze wstajemy o 6.30, to zimą nie warto na siłę czekać, aż zrobi się jasno. To już nie jest sen, tylko męczenie organizmu – mówi psycholog.


Światło: krótko, ale intensywnie

Naturalne światło słoneczne zimą bywa luksusem – ale właśnie dlatego jest tak cenne.
Krótki spacer w porze lunchu, wyjście na zewnątrz choćby na kilkanaście minut, robi różnicę dla zegara biologicznego.

Pomocne mogą być też lampy imitujące światło dzienne, ale – jak zaznacza ekspert – tylko te sprawdzone.

– To sygnał regulujący rytm dobowy. Ale zanim kupimy takie urządzenie, warto sprawdzić, czy faktycznie spełnia swoje zadanie – ostrzega.


Ruch zamiast wymówek

Zasada jest prosta: zimą nie odpuszczamy tego, co robiliśmy wiosną i latem.
Jeśli ktoś biegał, pływał czy jeździł na rowerze – powinien znaleźć zimową alternatywę.

A jeśli ktoś dopiero chce zacząć?

– Lepiej 15 minut szybkiego spaceru niż ambitny plan, który zniechęci po tygodniu – radzi Ostaszewski.

Kluczowe jest też traktowanie ruchu jak stałego punktu dnia – tak samo ważnego jak posiłek czy praca.


Kiedy to już nie tylko „zimowy dół”?

Psycholog wyraźnie odróżnia naturalny spadek energii od depresji sezonowej (SAD).
Niepokojące sygnały to m.in.:

  • silne wahania nastroju,

  • napady płaczu, bezradności,

  • zajadanie stresu i smutku,

  • poczucie przytłoczenia,

  • wybuchy agresji.

To nie jest coś, co należy bagatelizować. W takiej sytuacji nie mówimy sobie „weź się w garść”, tylko rozważamy rozmowę ze specjalistą – podkreśla.


Co z tego wynika?

Zima nie musi być czasem „przetrwania”. Może być po prostu inną wersją normalności – z tym samym rytmem dnia, ruchem, światłem i dbałością o podstawy.
Bez fajerwerków. Bez hibernacji. I bez udawania, że wszystko samo wróci w marcu.

Źródło informacji:  Nauka w Polsce

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry