450 tysięcy było naprawdę. Dwa miliony są w zeznaniach. Ziobro, Zondacrypto i kryptobomba w Sejmie

Oceń materiał

Potwierdzone przelewy, zapowiedź „ukręcenia łba” postępowaniom, fundacja Zbigniewa Ziobry, nieujawniony pośrednik oraz obietnica przyszłego ułaskawienia. Donald Tusk wniósł na sejmową mównicę fragmenty materiałów ze śledztwa w sprawie Zondacrypto. Polityczna bomba wybuchła, lecz po opadnięciu pierwszego dymu trzeba wyraźnie oddzielić trzy rzeczy: dokument bankowy, treść zeznania i polityczną interpretację.

W piątek 4 września 2026 roku posłowie mieli głosować nad odrzuceniem trzeciego weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów. Zamiast spokojnej debaty o regulacjach finansowych Sejm zobaczył jednak jedną z najostrzejszych politycznych konfrontacji ostatnich miesięcy.

Donald Tusk wszedł na mównicę z materiałem przekazanym mu przez prokuratora generalnego Waldemara Żurka. Następnie odczytał fragmenty protokołów z przesłuchań w sprawie upadłej giełdy Zondacrypto.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Padły nazwiska Zbigniewa Ziobry i jego żony Patrycji Koteckiej-Ziobro. Padła kwota 2 mln zł. Pojawiła się też deklaracja przyszłego „ukręcenia łba” postępowaniom oraz obietnica, że po wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta ktoś będzie mógł „załatwić” ułaskawienie.

Tyle że w tej sprawie każde słowo ma znaczenie. A między stwierdzeniem „pieniądze wpłynęły” a zdaniem „pieniądze były zapłatą za pomoc” rozciąga się przestrzeń, którą dopiero musi wypełnić postępowanie dowodowe.

Najważniejsze wnioski

  • potwierdzono trzy przelewy z kancelarii Przemysława Krala na łączną kwotę 450 tys. zł;
  • pieniądze trafiły do Fundacji Instytut Polski Suwerennej, założonej i kierowanej przez Zbigniewa Ziobrę;
  • kwota 2 mln zł pojawia się w przytoczonej przez premiera relacji jako wartość planowanej rekompensaty;
  • ujawnione zeznanie mówi o wypłaceniu 500 tys. zł, podczas gdy dokumenty bankowe wskazują na 450 tys. zł;
  • nie ma publicznego dowodu, że Karol Nawrocki osobiście obiecał komukolwiek ułaskawienie;
  • prokuratura oficjalnie bada finansowanie fundacji Ziobry, fundacji Przemysława Wiplera, Telewizji Republika, konferencji CPAC i innych osób oraz instytucji;
  • na obecnym etapie nie ma prawomocnego rozstrzygnięcia potwierdzającego najpoważniejsze oskarżenia wobec Ziobry i jego żony.

„Zbyszek zapoznał się z aktami”

Najmocniejszy fragment wystąpienia premiera dotyczył relacji osoby przesłuchiwanej w śledztwie.

Według słów odczytanych przez Donalda Tuska Zbigniew Ziobro miał zapoznać się z aktami dotyczącymi problemów środowiska Zondacrypto. Następnie miał zapewnić, że po powrocie do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości zakończy te postępowania.

„Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom i żebym się nie martwił” — brzmiał fragment przedstawiony w Sejmie.

W kolejnej części pojawił się finansowy wymiar tej relacji. Uzgodniona rekompensata miała wynosić 2 mln zł, a pieniądze miały zostać przekazane za pośrednictwem fundacji związanej ze środowiskiem Ziobry.

„Umówiliśmy się na łączną kwotę 2 mln zł. Wypłaciłem 500 tys. zł ze swojego rachunku bankowego. Dalsze wpłaty były niemożliwe, ponieważ bank zadawał setki pytań i finalnie wypowiedział mi umowę rachunku bankowego” — cytował premier.

To jest niezwykle poważne oskarżenie. Nie jest jednak jeszcze ustaleniem sądu ani nawet publicznie przedstawionym zarzutem prokuratorskim wobec Ziobry w sprawie Zondacrypto. Jest treścią relacji składanej w postępowaniu, która musi zostać skonfrontowana z przelewami, wiadomościami, billingami, dokumentami oraz zeznaniami innych osób.

450 tysięcy złotych nie jest plotką

W tej historii istnieje jednak finansowy ślad, którego nie można sprowadzić do politycznej wymiany zdań.

Między 16 października a 10 listopada 2025 roku z rachunku Kancelarii Adwokackiej Przemysław Kral wyszły trzy przelewy na rzecz Fundacji Instytut Polski Suwerennej. Łącznie było to 450 tys. zł. W dokumentach bankowych wpłaty opisano jako darowizny na cele statutowe.

Po przelewach bank wszczął wobec kancelarii procedurę przewidzianą w przepisach o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i zażądał wyjaśnienia powodów przekazania tak wysokiej darowizny.

Zbigniew Ziobro potwierdził, że fundacja otrzymała 450 tys. zł. Podkreślał jednak, że darczyńcą nie była formalnie Zondacrypto, lecz kancelaria prawna Krala, która — według jego argumentacji — prowadziła legalną działalność i uzyskiwała dochody ze świadczenia usług prawniczych.

Formalne rozróżnienie istnieje. Nie zmienia ono jednak faktu, że właścicielem kancelarii dokonującej przelewów był człowiek stojący na czele Zondacrypto.

Samo przyjęcie darowizny nie dowodzi jeszcze korupcyjnego porozumienia. Powstaje natomiast pytanie o cel wpłaty, sposób pozyskania darczyńcy, wcześniejsze kontakty między pośrednikami oraz wiedzę osób kierujących fundacją.

Dwa miliony, 500 tysięcy i 450 tysięcy

W przestrzeni publicznej zaczęły funkcjonować trzy kwoty, które bywają wrzucane do jednego politycznego worka.

2 mln zł — według relacji ujawnionej przez premiera tyle miała wynosić cała uzgodniona rekompensata.

500 tys. zł — taką kwotę osoba przesłuchiwana miała określić jako już wypłaconą.

450 tys. zł — taką łączną wartość mają udokumentowane trzy przelewy z kancelarii Krala do fundacji Ziobry.

Różnica 50 tys. zł pozostaje niewyjaśniona. Może wynikać z zaokrąglenia, niedokładności relacji albo istnienia innej operacji. Nie wolno jednak pisać, że Ziobro otrzymał 2 mln zł. Nie można również przedstawiać 500 tys. zł jako bezspornie potwierdzonej wartości przelewu.

Na dziś twardo udokumentowane jest 450 tys. zł.

Fundacja Ziobry, a nie fundacja jego brata

W przytoczonym przez Tuska fragmencie pojawiło się stwierdzenie, że pieniądze miały zostać przekazane poprzez fundację zakładaną przez brata Zbigniewa Ziobry.

Ten element nie odpowiada informacjom rejestrowym.

Fundacja Instytut Polski Suwerennej została zarejestrowana 4 kwietnia 2025 roku. Jej fundatorem jest Zbigniew Ziobro, a fundusz założycielski wynosił 500 zł. Były minister został również prezesem zarządu.

Brat polityka, Witold Kornicki, zaprzeczył, aby zakładał tę organizację, pośredniczył w przekazywaniu pieniędzy albo miał związki z Zondacrypto. Zażądał od premiera przeprosin.

To konkretna nieścisłość w ujawnionej relacji. Nie przesądza, że wszystkie pozostałe jej elementy są nieprawdziwe. Pokazuje jednak, dlaczego nawet najbardziej widowiskowe zeznanie trzeba sprawdzać zdanie po zdaniu.

Patrycja Kotecka-Ziobro w centrum relacji

Według informacji ujawnionych przez premiera główną rolę w kontaktach i organizowaniu całego przedsięwzięcia miała odgrywać Patrycja Kotecka-Ziobro.

Nie przedstawiono jednak publicznie dokumentów pokazujących zakres jej działań ani tego, z kim i w jakich okolicznościach miała się kontaktować. W tym punkcie opinia publiczna zna przede wszystkim fragment relacji przytoczony przez Donalda Tuska.

Dlatego nie ma podstaw, aby napisać, że żona Ziobry „organizowała proceder” jako fakt ustalony. Można natomiast napisać, że została w taki sposób opisana w materiale ujawnionym w Sejmie, a jej rola jest jednym z badanych wątków.

Kto obiecywał ułaskawienie?

Równie ostrożnie należy traktować wątek prezydenta Karola Nawrockiego.

Według cytowanej relacji anonimowy „pan X” miał powiedzieć Kralowi, że po wyborze Nawrockiego na prezydenta będzie w stanie załatwić mu ułaskawienie w razie skazania. Obietnica miała być związana z finansowaniem wydarzeń, reklam i konferencji CPAC.

Nie wynika z tego, że Karol Nawrocki osobiście rozmawiał z Kralem o ułaskawieniu, znał taką propozycję albo ją zaakceptował.

To zasadnicza różnica. Ktoś mógł powoływać się na rzeczywiste wpływy, mógł je wyolbrzymiać albo mógł nie mieć ich wcale. Dopóki nie zostanie ujawniona tożsamość „pana X” i dowody potwierdzające jego możliwości, nie można przenosić odpowiedzialności za jego słowa bezpośrednio na prezydenta.

Ziobro: „Dziś bym tych pieniędzy nie przyjął”

Zbigniew Ziobro zaprzecza, aby spotykał się z Przemysławem Kralem lub rozmawiał z nim telefonicznie. Potwierdza natomiast, że o możliwości wsparcia jego fundacji poinformował go były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński.

Były minister utrzymuje, że darowizna miała być bezinteresownym wsparciem dla środowiska politycznego, które uważało się za represjonowane przez obecną władzę. Przyznał również, że weryfikacja Krala była zbyt pobieżna i że z dzisiejszą wiedzą pieniędzy by nie przyjął.

Jednocześnie fundacja nie przedstawiła dotychczas pełnego publicznego rozliczenia wykorzystania 450 tys. zł.

Ziobro ujawnił, że organizacja opłaciła część jego kosztów prawnych. Chodziło o około 57 tys. zł netto. Zapowiedział zwrot 85,5 tys. zł, a więc kwoty powiększonej o 50 procent.

Nie ma jednak publicznego potwierdzenia, że polityk osobiście wypłacił sobie całe 450 tys. zł przekazane przez kancelarię Krala. Sformułowanie, że „wypłacił sobie te pieniądze”, użyte przez premiera, jest zatem szersze niż dostępne obecnie dowody.

Ziobro żąda wszystkich akt

Po wystąpieniu Tuska były minister odpowiedział z USA. Oskarżył premiera o wykorzystanie relacji osób zamieszanych w sprawę do politycznego niszczenia prawicowej opozycji.

Reklama
Reklama
Reklama

Zażądał ujawnienia wszystkich postępowań dotyczących Przemysława Krala, BitBay i Zondacrypto. Chce, aby opinii publicznej pokazano, kto wszczynał sprawy, kto je umarzał i kiedy zapadały poszczególne decyzje.

Ziobro twierdzi, że najważniejsze postępowanie zostało umorzone już po przejęciu prokuratury przez Adama Bodnara. To częściowo prawda, ale przedstawiona bez pełnego kontekstu.

Umorzenia były za Ziobry i za Bodnara

Pierwsze zawiadomienie Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące BitBay trafiło do prokuratury 5 lutego 2018 roku.

Postępowanie umorzono w marcu 2019 roku. KNF złożyła zażalenie, a sąd przyznał jej rację. Mimo tego prokuratura ponownie umorzyła sprawę w czerwcu 2020 roku. Kolejna decyzja o umorzeniu zapadła w czerwcu 2022 roku, a w maju 2023 roku stała się prawomocna po nieuwzględnieniu zażalenia przez Prokuraturę Krajową.

Wszystko to wydarzyło się w okresie, gdy Zbigniew Ziobro był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym.

W kwietniu 2024 roku, już za czasów Adama Bodnara, umorzono jednak odrębny wątek dotyczący podejrzenia przywłaszczenia środków klientów. W tej części przesłuchano około 1500 osób. Ustalono wówczas, że opisywane problemy z wypłatami często wynikały z procedur bezpieczeństwa i przeciwdziałania praniu pieniędzy, a klienci ostatecznie odzyskiwali środki.

Nie jest więc prawdą, że wszystkie sprawy umarzali ludzie Ziobry. Nie jest również prawdą, że dopiero obecna władza zakończyła postępowania dotyczące giełdy.

Państwo zawodziło na różnych etapach i pod różnymi politycznymi nadzorami. Dopiero gdy w 2026 roku Zondacrypto rzeczywiście przestała wypłacać klientom pieniądze, skala problemu stała się niemożliwa do pominięcia.

Minimum 350 milionów złotych szkody

Prokuratura wszczęła nowe śledztwo 17 kwietnia 2026 roku. Początkowo wartość szkody oszacowano na nie mniej niż 350 mln zł.

Śledczy badają wprowadzenie klientów w błąd co do możliwości kupowania i przechowywania walut oraz kryptowalut, a także podejrzenie prania pieniędzy. Właściciel giełdy miał poinformować, że od 2022 roku spółka nie posiadała dostępu do zimnego portfela, na którym znajdowało się około 4500 bitcoinów. Według prokuratury informację tę zatajono przed klientami.

Postępowanie dotyczące finansów Zondacrypto połączono ze śledztwem w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela BitBay. Prokuratura oficjalnie weryfikuje również finansowanie fundacji Ziobry, fundacji Przemysława Wiplera, Telewizji Republika, konferencji CPAC oraz ewentualne korzyści przekazywane innym osobom.

W ostatnich dniach zatrzymano kolejne osoby. Zarzuty dotyczą między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wyrządzenia spółce szkody w wielkich rozmiarach, przywłaszczenia pieniędzy, prania pieniędzy oraz utrudniania postępowania w sprawie zaginięcia Suszka. Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych czynów.

Zbigniew Ziobro odpowiada z USA

Były minister przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie został zatrudniony jako komentator lub korespondent Telewizji Republika.

W odrębnej sprawie Funduszu Sprawiedliwości prokuratura chce przedstawić mu 26 zarzutów. Wniosek ekstradycyjny skierowany do władz USA obejmuje 19 czynów. Wobec Ziobry zastosowano tymczasowe aresztowanie i wydano krajowy list gończy.

Europejski nakaz aresztowania nie został wydany, ponieważ Ziobro przebywa poza Unią Europejską. Wcześniej korzystał z ochrony międzynarodowej na Węgrzech, która została następnie cofnięta.

To ważny kontekst polityczny, ale sprawa Funduszu Sprawiedliwości nie może być automatycznie łączona ze śledztwem Zondacrypto. Są to odrębne postępowania, nawet jeśli w obu pojawia się nazwisko byłego ministra.

Czy Tusk mógł ujawnić protokoły?

Po wystąpieniu premiera pojawiły się pytania, czy wolno mu było publicznie cytować informacje z trwającego postępowania.

Prokurator generalny Waldemar Żurek oświadczył, że osobiście wyraził zgodę na ujawnienie części materiałów. Powołał się na ważny interes społeczny oraz art. 12 Prawa o prokuraturze. Zapewnił, że sporządzono odpowiedni dokument i że ujawnienie informacji nie zagrozi śledztwu.

Część prawników nadal podnosi wątpliwości dotyczące zakresu tego przepisu i tego, czy prokurator generalny mógł upoważnić premiera do publicznego cytowania protokołów. Nie można więc napisać, że Tusk bezprawnie ujawnił tajemnicę śledztwa. Można natomiast wskazać, że sposób wykorzystania materiału procesowego w bezpośrednim sporze politycznym budzi poważne pytania ustrojowe i etyczne.

Zwłaszcza że materiał ujawniono tuż przed głosowaniem, którego wynik rząd próbował zmienić.

Weto pozostało w mocy

Polityczna detonacja nie zmieniła wyniku.

Za odrzuceniem weta zagłosowało 241 posłów, przeciw było 198, a trzy osoby wstrzymały się od głosu. Do wymaganej większości 3/5 zabrakło 25 głosów. Była to trzecia nieudana próba wprowadzenia rządowej ustawy o rynku kryptoaktywów.

Rząd przekonuje, że ustawa miała wzmocnić nadzór, ochronę klientów oraz zdolność służb do śledzenia przepływów finansowych wykorzystywanych przez przestępczość i obce służby.

Prezydent i opozycja odpowiadają, że regulacja była nadmierna, groziła wypchnięciem firm z Polski i nie uwzględniała przedstawionych wcześniej propozycji zmian.

Spór o ustawę jest więc realny i merytoryczny. Problem zaczyna się wtedy, gdy darowizny dla fundacji powiązanych z politykami nakładają się czasowo na działania legislacyjne korzystne dla branży.

Nie jest to jeszcze dowód korupcji. Jest to jednak więcej niż wystarczający powód, aby dokładnie zbadać każdą wpłatę, spotkanie i poprawkę.

Sejm zamienił się w polityczny ring

Tego samego dnia opinię publiczną obiegło nagranie Dominiki Chorosińskiej, która podczas wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza wydawała odgłosy przypominające szczekanie.

Incydent nie wydarzył się podczas debaty o Zondacrypto, lecz w sporze dotyczącym wyboru Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Stał się jednak symbolicznym dodatkiem do dnia, w którym Sejm coraz mniej przypominał miejsce stanowienia prawa, a coraz bardziej arenę politycznego spektaklu.

Z jednej strony premier cytujący materiały ze śledztwa. Z drugiej — oskarżenia o zamach na opozycję. W tle setki milionów złotych należących do klientów upadłej giełdy.

I właśnie ci klienci mogą się okazać największymi przegranymi politycznej wojny. Ich pieniądze nie wrócą przecież dlatego, że jedna strona głośniej krzyknie „mafia”, a druga „nagonka”.

450 tysięcy jest faktem. Resztę trzeba udowodnić

Sprawa Zondacrypto przestała być wyłącznie historią o upadłej giełdzie. Stała się opowieścią o pieniądzach wpływających do fundacji polityków, o kontaktach z ludźmi mającymi dostęp do państwowych instytucji oraz o próbach wpływania na prawo.

Potwierdzony przelew 450 tys. zł do fundacji Zbigniewa Ziobry jest faktem.

Deklarowana umowa na 2 mln zł pozostaje treścią ujawnionej relacji.

Obietnica zakończenia postępowań jest oskarżeniem wymagającym dowodów.

Zapowiedź ułaskawienia pochodzi od anonimowego pośrednika, a nie — według obecnie ujawnionych informacji — bezpośrednio od Karola Nawrockiego.

Nie wolno tych poziomów mieszać. Ale nie wolno również udawać, że skoro nie ma jeszcze wyroku, to nie ma sprawy.

Jest przelew. Jest fundacja. Są pośrednicy. Są rozbieżne wersje wydarzeń. Są umarzane przez lata postępowania. Są politycy broniący określonych rozwiązań prawnych. Są wreszcie setki milionów złotych, których nie mogą odzyskać klienci giełdy.

To wystarczająco dużo, aby wymagać pełnego wyjaśnienia.

Nie przez X. Nie z sejmowej mównicy. I nie poprzez kolejne polityczne widowisko.

Przez dokumenty, dowody i postępowanie, które tym razem naprawdę doprowadzi sprawę do końca.

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry