Przysięga na Biblię i 150 tysięcy złotych mniej

przsiega na pismo swiete i wyludzenie
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Przysięga, która kosztowała 150 tysięcy złotych. Oszustwo „na policjanta” z nowym scenariuszem

Starsza kobieta z Siedlec przez kilka miesięcy wierzy, że pomaga policji w tajnej operacji.
W rzeczywistości bierze udział w dobrze zaplanowanym oszustwie.
Kulminacją manipulacji staje się przysięga na Pismo Święte — symbol zaufania wykorzystany przeciwko niej.


Jak zaczęła się „tajna operacja”?

Telefon dzwoni jak zwykle.
Mężczyzna przedstawia się jako policjant.

Informuje seniorkę, że jej dane trafiły w ręce przestępców, którzy planują włamanie na konto bankowe. Chwilę później w rozmowie pojawia się kolejna osoba — rzekomy prokurator. Scenariusz jest prosty, ale skuteczny: trwa tajna akcja, a kobieta może pomóc w zatrzymaniu sprawców.

Warunek jest jeden — absolutna tajemnica.

Czytaj dalej

Powiązany temat


Dlaczego ofiara uwierzyła?

Presja rośnie stopniowo.
Najpierw rozmowy, potem instrukcje.

W pewnym momencie kobieta zostaje poproszona o coś, co ma ją „związać” z operacją.

„Miała przyrzec na Pismo Święte, że nikomu nie powie o sprawie i zabierze tę wiedzę do grobu.”

To moment psychologicznego przełomu.
Autorytet religijny zostaje użyty jako narzędzie manipulacji.

Dla osoby wychowanej w kulturze szacunku do przysięgi taki gest staje się zobowiązaniem silniejszym niż zdrowy rozsądek.


Jak wyglądał mechanizm oszustwa?

Od lutego do kwietnia 2025 roku kobieta wykonuje polecenia przestępców.

Wypłaca pieniądze z banków.
Wpłaca gotówkę we wpłatomatach.
Robi przelewy na wskazane konta.

Słyszy, że środki muszą zostać „zabezpieczone jako dowód w sprawie”.

Podczas rozmów telefonicznych jest prowadzona krok po kroku — gdzie iść, co powiedzieć w banku, jaki tytuł wpłaty wpisać. Zdarza się, że przy wpłatomatach pojawiają się nieznani mężczyźni „pomagający” przy transakcjach.

W pewnym momencie oszuści idą dalej.

Polecają sprzedać biżuterię.

Łączna strata przekracza 150 tysięcy złotych.


Dlaczego nikt wcześniej nie zareagował?

Seniorka mieszka sama.
Nikomu nie mówi o sytuacji.

Czuje się zobowiązana przysięgą i przekonana, że pomaga policji. Dopiero po kilku miesiącach pojawiają się wątpliwości.

Wtedy zgłasza sprawę.

To moment, który w podobnych historiach powtarza się często — zrozumienie przychodzi dopiero wtedy, gdy pieniędzy już nie ma.


Czy oszustwa „na policjanta” się zmieniają?

Tak — i to szybko.

Schemat pozostaje podobny: autorytet służb, presja czasu, izolacja ofiary. Zmieniają się jednak szczegóły. W tym przypadku przestępcy wykorzystali religijną symbolikę przysięgi, by wzmocnić poczucie obowiązku i lojalności.

To pokazuje, że oszustwa telefoniczne coraz częściej opierają się nie tylko na strachu, ale też na emocjach i wartościach.


Co przypomina policja?

Funkcjonariusze nigdy:

  • nie proszą o przekazywanie pieniędzy,

  • nie polecają wypłacania gotówki,

  • nie prowadzą „tajnych operacji” z udziałem cywilów przez telefon.

W przypadku podejrzanej rozmowy należy się rozłączyć i samodzielnie zadzwonić pod numer 112 lub do najbliższej jednostki policji.


Ta historia jest trudna, bo pokazuje coś więcej niż zwykłe oszustwo finansowe.
Pokazuje, jak łatwo można wykorzystać zaufanie, samotność i poczucie obowiązku.

I jak cienka bywa granica między pomocą służbom a utratą całych oszczędności życia.


Źródło: Komenda Wojewódzka Policji w Radomiu.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry