Niecodzienny finał miała sprawa kradzieży skarbony z datkami w jednym z kościołów w Płońsku. 23-letni mężczyzna, podejrzany o zabranie pieniędzy pozostawionych przez wiernych, próbował ukryć się przed policjantami na plantacji truskawek – pod rozłożoną folią osłaniającą sadzonki. To jednak nie wystarczyło, by zgubić funkcjonariuszy.
Do zdarzenia doszło 20 marca. Policjanci z Płońska zostali wezwani do świątyni po zgłoszeniu o kradzieży skarbony z datkami. Z relacji duchownego wynikało, że sprawca działał z wyrachowaniem, a nie pod wpływem chwili.
Monitoring zarejestrował mężczyznę w bluzie z kapturem, który najpierw podszedł do ołtarza i zabrał skrzynkę, potem przeniósł ją w inne miejsce. Na tym jednak nie poprzestał. Najpierw wyszedł z kościoła, jakby badał sytuację. Wrócił dopiero wtedy, gdy w środku nie było już wiernych. Wtedy zabrał skarbonę i uciekł.
Policjanci zabezpieczyli nagrania z monitoringu, przesłuchali świadków i sprawdzili zapisy z kamer miejskich. To pozwoliło odtworzyć trasę ucieczki sprawcy. W toku dalszych czynności funkcjonariusze odnaleźli w zaroślach w parku porzuconą, otwartą już skarbonę. Pieniędzy w środku nie było.
Zebrany materiał dowodowy doprowadził śledczych do 23-latka z województwa lubelskiego. Jak ustalono, od pewnego czasu przebywał on na terenie powiatu płockiego, gdzie podejmował dorywcze prace w gospodarstwach rolnych.
Mundurowi namierzyli go na terenie gminy Wyszogród. Gdy podjęto próbę zatrzymania, mężczyzna rzucił się do ucieczki. Biegł przez zabudowania gospodarcze, a potem przez pole. W końcu położył się pod folią osłaniającą sadzonki truskawek, licząc, że w ten sposób zniknie z pola widzenia policjantów. Plan okazał się, delikatnie mówiąc, mało błyskotliwy. Został szybko zauważony i obezwładniony.
Zatrzymany trafił do policyjnej celi i usłyszał zarzut kradzieży skrzynki z pieniędzmi. Przyznał się do winy. Wyjaśnił, że tego dnia kilka razy wchodził i wychodził z kościoła, obserwując otoczenie. Po kradzieży miał otworzyć skarbonę w parku, zabrać pieniądze, a część z nich przeznaczyć na zakup alkoholu. Jak twierdził, w chwili zdarzenia sam również był pod jego wpływem.
Policja podkreśla, że 23-latek był już wcześniej notowany za kradzieże sklepowe. Teraz grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
To historia niemal gotowa na czarną komedię, ale jej sedno pozostaje poważne. Skradzione pieniądze nie były „niczyje” – były datkami wiernych, zostawionymi w miejscu, które dla wielu ma szczególny wymiar. A ucieczka pod folię na truskawki? Cóż, nawet najbardziej prowizoryczna kryjówka nie zastąpi zdrowego rozsądku.
Link do filmu z kradzieży https://policja.pl/dokumenty/zalaczniki/1/1-473865.mp4
Źródło: KWP w Radomiu
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


