Pokolenie zawieszone. Przyszłość odłożona na później

pokolenie z i ich dylematy
Oceń materiał

Wojna, inflacja, kryzys mieszkaniowy, zmiany klimatu i niepewny rynek pracy sprawiają, że młodzi dorośli coraz ostrożniej podejmują decyzje, których nie można łatwo cofnąć. Nie rezygnują z przyszłości, lecz przestają układać ją według kalendarza swoich rodziców.

Praca jest. Pensja wpływa na konto. Na rachunku oszczędnościowym powoli przybywa pieniędzy. Brakuje jednak odpowiedzi na najprostsze pytanie: co dalej?

Własne mieszkanie pozostaje poza zasięgiem, kredyt oznacza zobowiązanie na trzy dekady, a wynajem nie daje pewności, czy za rok właściciel nie podniesie czynszu albo nie wypowie umowy. Dziecko? Może kiedyś, gdy będzie większe mieszkanie, stabilniejsza praca i pewność, że znajdzie się miejsce w żłobku. Awans? Niekoniecznie, jeśli wraz z wyższym stanowiskiem przyjdą niekończące się nadgodziny i odpowiedzialność, której nie wynagrodzi podwyżka.

Tak wygląda dorosłość, która formalnie już się rozpoczęła, ale w najważniejszych obszarach pozostaje zawieszona.

Mnie może się udać. Światu już niekoniecznie

Badania nie potwierdzają prostego obrazu młodych pogrążonych w powszechnym pesymizmie. Pokazują natomiast wyraźne rozdzielenie perspektyw.

Czytaj dalej

Powiązany temat

Według CBOS 59 proc. Polaków w wieku 18–44 lata spodziewało się poprawy swojej sytuacji życiowej w ciągu kolejnych pięciu lat. Optymizm malał jednak wraz z rozszerzaniem horyzontu. W lepszą przyszłość Polski wierzyło 38 proc. badanych, a świata – tylko 30 proc.

Najmłodsi byli przy tym bardziej optymistyczni od starszych uczestników badania. Poprawy własnej sytuacji oczekiwało 74 proc. przedstawicieli pokolenia Z i 52 proc. młodszych milenialsów.

Jednocześnie 64 proc. respondentów uważało, że ich generację czekają większe wyzwania niż te, z którymi mierzyli się ich rodzice. Możliwości wybuchu trzeciej wojny światowej obawiało się 68 proc. badanych, inwazji Rosji na Polskę – 62 proc., negatywnych konsekwencji rozwoju sztucznej inteligencji – 61 proc., a zmian klimatu – 57 proc.

Powstaje paradoks: młody człowiek nadal wierzy we własne możliwości, lecz coraz mniej ufa otoczeniu, w którym ma je wykorzystać. Liczy na siebie, ale nie jest pewien państwa, rynku, gospodarki ani pokoju.

ilustracja do artykulu pokolenie z i ich dylematy ilustracja do artykułu pokolenie z i ich dylematy

Młodzi nie wydają wszystkiego

Wokół pokolenia Z narosła opowieść o ludziach, którzy nie chcą mieszkań, nie potrzebują samochodów, nie odkładają na emeryturę, za to wydają pieniądze na podróże, elektronikę, restauracje i codzienne przyjemności.

Problem w tym, że dane nie potwierdzają takiego uogólnienia.

W badaniu przeprowadzonym w 2025 roku na reprezentatywnej grupie 1043 Polaków w wieku 18–26 lat aż 67 proc. odpowiedziało, że stara się żyć oszczędnie i odkłada na większe potrzeby. Jedynie 5 proc. deklarowało natychmiastowe wydawanie dochodów i częste zapożyczanie się. Jednocześnie 61 proc. odczuwało stres związany z niepewną przyszłością finansową.

Młodzi nie tyle rezygnują z oszczędzania, ile nie wiedzą, dokąd te oszczędności mają ich doprowadzić. Kilkadziesiąt tysięcy złotych może wystarczyć na podróż, samochód, sprzęt albo kurs zawodowy. Wciąż jednak nie wystarcza na mieszkanie bez wieloletniego kredytu.

Dlatego część młodych wybiera cele osiągalne teraz. Nie zawsze dlatego, że lekceważy przyszłość. Czasem dlatego, że przyszłość stała się zbyt droga.

Mieszkanie blokuje kolejne drzwi

W 2024 roku 53,8 proc. Polaków w wieku 25–34 lata nadal mieszkało z rodzicami. Średnia dla Unii Europejskiej wynosiła 33,7 proc. Polska znalazła się pod tym względem wśród państw o najwyższym odsetku młodych dorosłych pozostających w rodzinnym domu.

Zjawiska nie da się sprowadzić do wygody, niedojrzałości czy niechęci do samodzielności. Znaczna część młodych pracuje, uczestniczy w kosztach utrzymania domu i oszczędza. Nie może jednak zgromadzić wkładu własnego albo znaleźć mieszkania, którego najem nie pochłonie większości wynagrodzenia.

Eurofound wskazuje, że w niektórych regionach Polski wynajęcie standardowego dwupokojowego mieszkania może wymagać przeznaczenia ponad 80 proc. mediany wynagrodzenia młodego pracownika. Od 2010 roku ceny mieszkań w Unii Europejskiej wzrosły średnio o 55,4 proc., a czynsze o 26,7 proc.

Mieszkanie nie jest przy tym tylko jednym z wielu wydatków. To punkt wyjścia do innych decyzji: wyprowadzki, stałego związku, przeprowadzki za pracą i założenia rodziny.

Jeżeli człowiek nie wie, gdzie będzie mieszkał za rok, znacznie trudniej planować, jak będzie wyglądało jego życie za pięć lat.

Dzieci nadal są w planach, ale bez daty

Rekordowo niska liczba urodzeń może sugerować, że młodzi odrzucili rodzicielstwo. Badania CBOS przedstawiają bardziej skomplikowany obraz.

Najwięcej respondentów w wieku 18–44 lata – 44 proc. – chciałoby mieć dwoje dzieci. Jedna piąta marzyła o co najmniej trojgu, 15 proc. wskazywało jedno dziecko, a 12 proc. nie chciałoby mieć potomstwa. Mediana preferowanej liczby dzieci wynosiła dwoje.

Pragnienia rozmijają się jednak z oceną warunków. Aż 86 proc. młodych uważało wychowanie dziecka za duże wyzwanie, 83 proc. kojarzyło je z licznymi wyrzeczeniami, a 68 proc. sądziło, że trudno pogodzić pracę zawodową z opieką nad dziećmi.

Młodzi nie zawsze mówią więc: „nie chcemy dzieci”. Częściej odpowiadają: „jeszcze nie teraz”.

Tyle że biologiczny zegar nie zna pojęcia „stabilność gospodarcza”. Kolejne lata oczekiwania na mieszkanie, lepszą umowę, odpowiedniego partnera i dostęp do opieki mogą sprawić, że tymczasowe odłożenie decyzji stanie się decyzją ostateczną.

Znaczenie ma również pomoc najbliższych. Wśród kobiet pozostających w związkach, które nie mogły liczyć na żadne wsparcie przy opiece nad dzieckiem, tylko 3 proc. planowało potomstwo w najbliższych latach. Gdy możliwa była pomoc z pięciu różnych źródeł, odsetek wzrastał do 38 proc.

Nie wystarczy więc pytać młodych, dlaczego nie mają dzieci. Trzeba zapytać, kto miałby im pomóc, kiedy już się na nie zdecydują.

Kariera nie może kosztować całego życia

Zmienia się również znaczenie pracy. Awans, stanowisko kierownicze i służbowy samochód przestają być uniwersalnymi symbolami sukcesu.

Globalne badanie Deloitte z 2026 roku, obejmujące ponad 22,5 tys. przedstawicieli pokolenia Z i milenialsów z 44 państw, wykazało, że tylko 25 proc. „zetek” i 21 proc. milenialsów chciałoby szybko awansować. Zaledwie 6 proc. uznało zdobycie stanowiska kierowniczego za swój główny cel zawodowy.

Nie oznacza to braku ambicji. Młodzi chcą się rozwijać, zdobywać umiejętności i osiągać niezależność finansową. Nie są jednak przekonani, że człowiek powinien poświęcić zdrowie, relacje i czas prywatny, aby zasłużyć na miano pracownika sukcesu.

W polskiej części badania Deloitte ponad 90 proc. przedstawicieli młodych generacji uznało poczucie sensu za jeden z najważniejszych warunków satysfakcji z pracy. Czterech na dziesięciu przyznało, że zrezygnowało kiedyś z zatrudnienia właśnie z powodu braku celu.

Starsze pokolenia mogą interpretować to jako brak wytrwałości. Młodsi nazywają to stawianiem granic. Po doświadczeniach pandemii, pracy zdalnej, inflacji, masowych zwolnień oraz błyskawicznego rozwoju AI obietnica, że wieloletnie poświęcenie zostanie kiedyś nagrodzone, brzmi dla wielu jak regulamin promocji zapisany bardzo drobnym drukiem.

Koszt niespełnionych planów

Najbardziej obciążający psychicznie nie musi być brak mieszkania, dziecka czy wymarzonej pracy. Bolesna okazuje się różnica pomiędzy tym, czego człowiek chce, a tym, co uznaje za realne.

Eurofound wykazał, że niespełnione pragnienie wyprowadzki z domu rodzinnego wiąże się z częstszym poczuciem wykluczenia społecznego. Rozbieżność pomiędzy aspiracjami zawodowymi a konkretnymi możliwościami była natomiast związana z większym ryzykiem depresji. Nie oznacza to prostego związku przyczynowego, ale pokazuje psychologiczny koszt życia w poczekalni.

Światowa Organizacja Zdrowia zwraca uwagę, że pandemia, konflikty zbrojne, niepewność ekonomiczna i zmiany klimatu pogłębiły problemy psychiczne młodych Europejczyków. Po pandemii częstość depresji i zaburzeń lękowych w tej grupie wzrosła według szacunków o około 25 proc.

Ciągły alert może skracać horyzont planowania. Człowiek zaczyna koncentrować się na sprawach, nad którymi ma kontrolę: najbliższym miesiącu, wypłacie, odpoczynku, podróży albo zmianie pracy. Nie musi to być cynizm ani niedojrzałość. Może to być zdrowa reakcja obronna na rzeczywistość, w której każdy długoterminowy plan ma dopisek: „o ile nic się nie wydarzy”.

Nie porzucili przyszłości

Pokolenie Z i młodsi milenialsi nie są jednolitą grupą. Jedni kupują mieszkania i zakładają rodziny, inni świadomie wybierają życie bez dzieci. Część rozwija tradycyjną karierę, część pracuje projektowo, zmienia zawody albo wyjeżdża. Nie wszyscy odczuwają kryzys z jednakową siłą.

Łączy ich jednak doświadczenie dorastania w świecie, w którym kolejne „wyjątkowe zdarzenia” zaczęły następować jedno po drugim. Kryzys finansowy, pandemia, wojna za granicą, inflacja, ekstremalna pogoda, kryzys mieszkaniowy i sztuczna inteligencja zmieniająca rynek pracy nie pozostawiają wiele miejsca na poczucie trwałości.

Młodzi nadal chcą miłości, mieszkania, bezpieczeństwa i rodziny. Nie przestali myśleć o przyszłości. Przestali jedynie wierzyć, że można ją bezpiecznie rozpisać na trzydzieści lat.

Ich życie nie zatrzymało się dlatego, że brakuje im marzeń. Zawiesiło się pomiędzy tym, czego pragną, a tym, na co pozwala im rzeczywistość.

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 7/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry