Mapa uwarunkowań przyrodniczych dołączona do projektu planu ogólnego jest jedną z najbardziej wymownych części całej dokumentacji. Pokazuje, że gmina nie składa się wyłącznie z działek budowlanych i dróg. To także lasy, doliny rzeczne, tereny rolne, obszary Natura 2000, pomniki przyrody oraz liczne stanowiska archeologiczne.
Na mapie wygląda to imponująco. Zielone obszary otaczają miejscowości, przecinają gminę i tworzą jej charakterystyczny krajobraz.
Pytanie brzmi jednak: ile z tej zieleni pozostanie zielenią, gdy uruchamiane będą kolejne rezerwy mieszkaniowe, drogi i tereny inwestycyjne?
Nie chodzi o jedną wielką inwestycję, która nagle wytnie las albo zabuduje dolinę Odry. Największa presja może powstawać powoli — działka po działce, droga po drodze, ogrodzenie po ogrodzeniu.
Gmina zielona nie tylko na folderze promocyjnym
Ponad połowę powierzchni gminy zajmują użytki rolne — około 8063 hektarów, czyli 52,4 proc. całego obszaru. Lasy zajmują ponad 5538 hektarów, a lesistość gminy wynosi około 34,8 proc. Blisko jedna trzecia gruntów rolnych należy do chronionych klas I–III.
To właśnie te proporcje budują wizerunek Obornik Śląskich jako miejsca zielonego, spokojniejszego od Wrocławia i atrakcyjnego do zamieszkania.
Paradoks jest oczywisty.
Ludzie przeprowadzają się tutaj ze względu na lasy, pola, ciszę i przestrzeń. Każda kolejna fala zabudowy może jednak stopniowo ograniczać dokładnie te walory, które przyciągnęły nowych mieszkańców.
Największa jest strefa otwarta
Projekt planu ogólnego przeznacza około 11 360 hektarów na strefę otwartą. Strefa zieleni i rekreacji obejmuje ponad 218 hektarów. Jednocześnie strefa wielofunkcyjna z zabudową jednorodzinną zajmuje ponad 2245 hektarów, a osobno wyznaczono tereny usługowe, gospodarcze, komunikacyjne i infrastrukturalne.
Na pierwszy rzut oka przewaga stref otwartych może uspokajać.
Nie wystarczy jednak policzyć hektarów.
Znaczenie ma również to, gdzie przebiegają granice poszczególnych stref, czy tereny zielone pozostają ze sobą połączone i czy pomiędzy osiedlami zachowane zostaną korytarze umożliwiające przemieszczanie się zwierząt oraz naturalny obieg wody.
Duży zielony obszar na mapie nie zawsze oznacza odporny system przyrodniczy. Może zostać przecięty drogami, zabudową i ogrodzeniami na wiele mniejszych fragmentów.
ilustracja abstrakcyjna
Dolina Odry to nie rezerwa terenu
Jednym z najcenniejszych przyrodniczo obszarów jest specjalny obszar ochrony siedlisk Natura 2000 „Dolina Widawy”. Obejmuje on ujściowy odcinek Widawy oraz około 19 kilometrów doliny Odry — od Rędzina do Brzegu Dolnego.
Cały obszar ma ponad 2043 hektary, z czego 434 hektary znajdują się na terenach Nadleśnictwa Oborniki Śląskie. Prawie trzy czwarte powierzchni zajmują lasy liściaste, a pozostałą część tworzą wody oraz mozaikowe tereny rolne i łąkowe. Dokument wskazuje na wysoki stopień naturalności tych siedlisk oraz występowanie rzadkich i zagrożonych gatunków ryb, płazów, ssaków i bezkręgowców.
To nie jest pusta przestrzeń oczekująca na przyszłe wykorzystanie.
To naturalny system przeciwpowodziowy, siedlisko zwierząt, korytarz ekologiczny i krajobraz, którego po zniszczeniu nie da się odtworzyć uchwałą ani przetargiem na nasadzenia zastępcze.
Jodłowice — mały obszar o dużym znaczeniu
Na pograniczu gmin Oborniki Śląskie i Brzeg Dolny znajduje się rezerwat Jodłowice. W granicach wsi Rościsławice obejmuje on 7,5 hektara, a kolejne 1,86 hektara znajduje się po stronie Jodłowic.
Chroniony jest tam fragment lasu mieszanego z udziałem jodły występującej na północnej granicy naturalnego zasięgu. Rezerwat pokrywa się ze specjalnym obszarem ochrony Natura 2000 Jodłowice.
To przykład pokazujący, że wartości przyrodniczej nie mierzy się wyłącznie liczbą hektarów. Niewielki teren może mieć znaczenie nieporównywalnie większe niż rozległy, lecz biologicznie ubogi obszar.
Dokument uspokaja. Ale nie całkowicie
Prognoza środowiskowa stwierdza, że projektowany układ zabudowy nie powinien znacząco oddziaływać na obszary Natura 2000, ponieważ planowana zabudowa ma znajdować się w otoczeniu terenów otwartych i w oddaleniu od miejsc o szczególnych wartościach przyrodniczych.
Za kluczowe dla ochrony przyrody uznano ustalenia dotyczące stref otwartych. Na terenach chronionych, w lasach, przy wodach, na obszarach zagrożenia powodziowego i gruntach rolnych wysokich klas zastosowania mają być ograniczone. Na części pozostałych stref otwartych dopuszczono jednak dodatkowo między innymi elektrownie słoneczne i biogazownie.
To ważne zapewnienie, ale należy czytać je precyzyjnie.
Brak przewidywanego znaczącego oddziaływania na obszar Natura 2000 nie oznacza, że rozwój zabudowy nie będzie wpływał na lokalną przyrodę, krajobraz i tereny zielone położone poza obszarami objętymi formalną ochroną.
Prognoza sama wymienia zagrożenia
W tym samym dokumencie zapisano, że realizacja planu może powodować punktowe zmiany naturalnych ekosystemów oraz przekształcenia struktury krajobrazu wynikające ze zmiany sposobu użytkowania gruntów i budowy dróg.
Prognoza zaznacza jednocześnie, że lasy, parki, skwery, cmentarze oraz tereny sportu i rekreacji znajdujące się w obrębie miejscowości mają być chronione przed zabudową.
To pozytywny element. Przyroda nie ogranicza się jednak do parków oznaczonych na mapie odpowiednim kolorem.
Istotne są również:
- przydrożne zadrzewienia,
- łąki i nieużytki,
- niewielkie zagajniki,
- pasy zieleni pomiędzy miejscowościami,
- ogrody i sady,
- rowy, cieki oraz mokradła,
- grunty rolne umożliwiające migrację zwierząt.
Takie tereny bardzo łatwo uznać za „wolne” albo „niezagospodarowane”. Przyrodniczo często pełnią jednak funkcje, których nie zastąpi trawnik pomiędzy blokiem a parkingiem.
Ogrodzenia tworzą nowe granice
Prognoza przyznaje, że grodzenie kolejnych terenów oraz lokalizacja nowej zabudowy będą sprzyjać tworzeniu barier dla migracji zwierząt. Wskazuje również, że prace ziemne prowadzone przy budowie obiektów wykluczają zachowanie powierzchni biologicznie czynnej na części terenów inwestycyjnych.
Pojedynczy płot wydaje się drobiazgiem.
Setki płotów tworzą jednak ciągłą przeszkodę.
Podobnie działa zabudowa. Jeden dom nie zmienia krajobrazu całej gminy. Tysiące domów, podjazdów, dróg dojazdowych i parkingów mogą zmienić go nieodwracalnie.
Zielone straty powstają również poza lasem
Debata o przyrodzie często sprowadza się do pytania: „Czy zostanie wycięty las?”.
To za mało.
Presja środowiskowa może polegać również na:
- zabudowie pól i łąk,
- osuszaniu gruntu,
- utwardzaniu powierzchni,
- zwiększaniu ruchu samochodowego,
- zanieczyszczeniu światłem,
- hałasie,
- rozrywaniu ciągłości krajobrazu.
Teren nie musi być rezerwatem, aby miał znaczenie dla mieszkańców i przyrody.
Krajobraz jest także dziedzictwem
Mapa środowiskowa pokazuje nie tylko przyrodę, ale również liczne stanowiska archeologiczne i historyczne układy miejscowości. W dokumentach wymieniono strefy ochrony konserwatorskiej, krajobrazowej, archeologicznej oraz ochrony ekspozycji.
Rozwój zabudowy może więc zmieniać nie tylko ekosystemy, lecz także historyczny obraz wsi i miasta.
Nowe osiedle postawione obok dawnego układu ruralistycznego może nie naruszać żadnego pojedynczego zabytku, a mimo to całkowicie zmienić charakter miejsca.
Ile zieleni zniknie do 2041 roku?
Na to pytanie dokumenty nie odpowiadają.
Plan określa strefy, parametry zabudowy i minimalne udziały powierzchni biologicznie czynnej, ale nie przedstawia czytelnej symulacji pokazującej, ile hektarów terenów zielonych, rolnych i niezabudowanych może zostać faktycznie przekształconych w ciągu najbliższych 15 lat.
Nie pokazuje również mieszkańcom prostego porównania:
- stan obecny,
- wariant umiarkowanego rozwoju,
- wariant pełnego wykorzystania rezerw mieszkaniowych.
Bez takiego zestawienia trudno ocenić skumulowany wpływ setek pojedynczych inwestycji.
Zieleń powinna być traktowana jak infrastruktura
Drogi, kanalizacja i wodociągi są uznawane za podstawową infrastrukturę gminy.
Tak samo należy traktować lasy, parki, doliny rzeczne, łąki, zadrzewienia i naturalną retencję.
One również wykonują konkretną pracę:
zatrzymują wodę, obniżają temperaturę, pochłaniają zanieczyszczenia, ograniczają hałas, tworzą przestrzeń rekreacji i wpływają na zdrowie mieszkańców.
Różnica polega na tym, że kanalizację można rozbudować. Dojrzałego lasu, historycznego krajobrazu albo naturalnej doliny rzecznej nie da się szybko wybudować od nowa.
Gdzie kończy się rozwój?
Nie każdy nowy dom jest zagrożeniem dla przyrody. Nie każda inwestycja musi oznaczać degradację.
Problem zaczyna się wtedy, gdy rozwój mierzy się wyłącznie liczbą sprzedanych działek i wydanych pozwoleń, a zieleń traktuje jako rezerwę na później.
Dlatego przed przyjęciem planu mieszkańcy powinni otrzymać konkretne odpowiedzi:
- które tereny zielone są bezwzględnie chronione,
- gdzie zachowane zostaną korytarze ekologiczne,
- jak będzie kontrolowana utrata powierzchni biologicznie czynnej,
- jakie są granice dalszego rozlewania zabudowy,
- kto i jak będzie monitorował skumulowane skutki planu.
Oborniki Śląskie nadal mogą pozostać zieloną gminą.
Nie stanie się to jednak samo.
Zieleń znika po kawałku. Najczęściej wtedy, gdy każda pojedyncza zmiana wydaje się jeszcze zbyt mała, aby podnieść alarm.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.





