Nowy Jork, 26 czerwca 2010 roku. Młoda rudowłosa Rosjanka wchodzi do kawiarni. Siada naprzeciwko mężczyzny, którego wcześniej nie znała. Rozmowa nie jest jednak randką. Mężczyzna daje jej zadanie. Anna Chapman nie wie, że właśnie rozmawia z człowiekiem FBI. Dzień później będzie aresztowana, a świat pozna jedną z najbardziej medialnych historii szpiegowskich XXI wieku. Tyle że historia „seksownej rosyjskiej agentki”, którą pokochały tabloidy, przesłoniła znacznie ciekawsze pytanie: kim Chapman była naprawdę?
Nagranie tego spotkania istnieje do dzisiaj. Opublikowało je samo FBI. Widać Chapman siedzącą przy stoliku z człowiekiem działającym pod przykryciem. Bez filmowej muzyki, bez pościgu i bez Jamesa Bonda.
Zwyczajna kawiarnia.
I końcówka operacji kontrwywiadowczej prowadzonej przez Amerykanów przez ponad dziesięć lat.
Nazywała się Operation Ghost Stories.
Czytaj dalej
Powiązany temat
Duchy żyjące obok Amerykanów
Po zakończeniu zimnej wojny można było odnieść wrażenie, że historie o radzieckich agentach mieszkających przez kilkanaście lat na Zachodzie należą do przeszłości.
Rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego — SVR — najwyraźniej uważała inaczej.
FBI ustaliło, że Rosja umieszczała w Stanach Zjednoczonych ludzi działających bez oficjalnej osłony dyplomatycznej. Amerykanie określali ich mianem „illegals” — nielegałów.
Nie byli pracownikami ambasady, których działalność można było stosunkowo łatwo obserwować.
Mieli być ludźmi z sąsiedztwa.
Pracowali. Brali śluby. Kupowali domy. Niektórzy wychowywali dzieci. Budowali znajomości i kariery.
Część posługiwała się fałszywymi tożsamościami. FBI podkreśla, że rosyjski wywiad inwestował w takich ludzi ogromne środki i lata przygotowań. Ich zadaniem niekoniecznie było włamanie się następnego dnia do Pentagonu.
Znacznie ważniejsza była cierpliwość.
Człowiek poznany dzisiaj może być ministrem za dziesięć lat
FBI opisuje jeden z podstawowych mechanizmów tej działalności jako „spotting and assessing”.
Najpierw znajdujesz ludzi.
Potem oceniasz ich przydatność.
Kto ma ambicje? Kto robi karierę? Kto może za kilka lat znaleźć się blisko administracji państwowej, biznesu, nauki albo polityki? Kto potrzebuje pieniędzy? Kto lubi prestiż? Kto chce czuć się ważny?
Dzisiaj może być nikim szczególnym.
Za dziesięć lat może podejmować decyzje.
Według FBI właśnie takie środowiska interesowały rosyjskich nielegałów. Mieli identyfikować osoby, które w przyszłości mogły znaleźć się w kręgach amerykańskiego procesu decyzyjnego.
To pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na Annę Chapman.
Dziewczyna z Moskwy jedzie do Londynu
Urodziła się w 1982 roku jako Anna Kuszczenko.
W 2002 roku pojawiła się w Wielkiej Brytanii. Poznała Brytyjczyka Alexa Chapmana. Pobrali się w Moskwie, a małżeństwo oraz pobyt w Wielkiej Brytanii umożliwiły jej później uzyskanie brytyjskiego paszportu. Para rozwiodła się w 2006 roku.
I właśnie londyński okres jej życia jest jednym z najbardziej interesujących, a jednocześnie najmniej jednoznacznych fragmentów tej historii.
Pracowała m.in. w Barclays, firmie lotniczej NetJets Europe i środowisku finansowym. Z czasem obracała się również wśród ludzi biznesu.
Razem z mężem była związana z firmą Southern Union, zajmującą się transferami pieniędzy do Zimbabwe. Po ujawnieniu działalności Chapman brytyjski kontrwywiad interesował się zarówno firmą, jak i związanymi z nią rachunkami.
Do tego dochodzi ojciec Anny.
Ojciec
Alex Chapman twierdził po aresztowaniu byłej żony, że Anna przedstawiała swojego ojca Wasilija Kuszczenkę jako człowieka wysoko postawionego w strukturach KGB.
Opowiadał również, że pod koniec ich małżeństwa zaczęła zachowywać się inaczej i spotykać z ludźmi określanymi przez nią jako „rosyjscy przyjaciele”.
To jednak relacja byłego męża, a nie dokument potwierdzający służbę ojca w KGB.
Wiemy natomiast, że ojciec Chapman był związany z rosyjską służbą zagraniczną i pracował poza Rosją.
I właśnie tutaj należy postawić pytanie, którego nie wolno zamieniać w stwierdzenie:
kiedy Anna Chapman została związana z rosyjskim wywiadem?
Czy stało się to jeszcze przed jej pobytem w Londynie?
W jego trakcie?
Czy dopiero później?
Publicznie dostępne materiały nie pozwalają odpowiedzieć na to z wystarczającą pewnością.
Nielegał innego rodzaju
Chapman różniła się od części rosyjskich agentów zatrzymanych w 2010 roku.
Nie potrzebowała nazwiska nieistniejącego człowieka.
Nie musiała przez kilkanaście lat udawać Amerykanki urodzonej gdzie indziej.
Departament Sprawiedliwości USA odnotował później bardzo ważną różnicę: Anna Chapman, Michaił Semenko i Vicky Pelaez działali pod swoimi prawdziwymi nazwiskami, podczas gdy inni członkowie siatki przyznali dopiero przed sądem swoje rzeczywiste rosyjskie tożsamości.
Chapman była więc nielegałem, ale reprezentowała nieco inny wariant tej metody.
Jej „legenda” mogła składać się przede wszystkim z prawdziwych elementów życia.
Prawdziwe nazwisko.
Prawdziwe małżeństwo.
Prawdziwy paszport.
Prawdziwa praca.
Prawdziwa firma.
Prawdziwi znajomi.
A pomiędzy nimi — działalność dla SVR.
To znacznie bardziej współczesny model szpiegostwa.
Laptop zamiast mikrofilmu
Tutaj kończy się film szpiegowski z lat 60.
Chapman nie musiała zostawiać mikrofilmu pod kamieniem w Central Parku.
Miała laptop.
FBI zachowało go jako eksponat swojej historii.
Według Bureau Chapman wykorzystywała komputer do tworzenia prywatnej sieci bezprzewodowej umożliwiającej komunikację z przedstawicielem rosyjskiego rządu.
Amerykańskie służby zaobserwowały około dziesięciu takich sesji komunikacyjnych pomiędzy jej przyjazdem do Nowego Jorku a zatrzymaniem.
Jedną z operacji FBI sfilmowało.
20 stycznia 2010 roku Chapman znajdowała się w nowojorskim domu towarowym. Na zewnątrz przebywał przedstawiciel rosyjskiego rządu.
FBI nagrywało równocześnie oboje. Materiał został później odtajniony i opublikowany.
Nie ma koperty.
Nie ma tajemniczego spotkania w ciemnym zaułku.
Ludzie mogą nawet nie podejść do siebie.
I właśnie dlatego współczesny wywiad może być znacznie mniej widowiskowy, a zarazem trudniejszy do zauważenia.
Ale czy Chapman była „jaskółką”?
Tutaj zaczyna się legenda.
Po zatrzymaniu media błyskawicznie odkryły atrakcyjną, rudowłosą Rosjankę.
Powstała niemal gotowa postać.
Mata Hari XXI wieku.
Rosyjska femme fatale.
Uwodzicielka.
„Jaskółka”.
W sowieckim i postsowieckim żargonie wywiadowczym „jaskółkami” określano kobiety wykorzystywane w operacjach seksualnych i kompromitacyjnych. Mężczyzn występujących w podobnej roli określano czasem mianem „kruków”.
Problem polega na tym, że w udostępnionej dokumentacji amerykańskiej dotyczącej Chapman nie znajdujemy potwierdzenia, że właśnie do takich zadań została wyszkolona albo była wykorzystywana.
Nie można więc uczciwie napisać:
Anna Chapman była „jaskółką”.
Można natomiast napisać:
Anna Chapman była rosyjskim nielegałem, któremu media bardzo szybko przypisały wizerunek „jaskółki”.
To nie jest drobna różnica.
To różnica pomiędzy dokumentem a legendą.
Seks sprzedał historię. Wywiad był ciekawszy
Paradoks polega na tym, że medialna fascynacja wyglądem Chapman mogła zasłonić coś znacznie ważniejszego.
Rosyjski wywiad nie potrzebował jej wyłącznie po to, żeby ktoś zakochał się w pięknej Rosjance.
Potrzebował ludzi potrafiących wejść do społeczeństwa.
Poznawać.
Obserwować.
Oceniać.
Budować relacje.
Czekać.
FBI przyznaje, że zatrzymana sieć nie zdobyła dokumentów niejawnych. Jednocześnie oceniało jej działalność jako poważną, długofalową i finansowaną przez SVR.
To zasadnicza różnica.
Brak ukradzionych planów rakietowych nie oznacza, że operacja nie była operacją wywiadowczą.
26 czerwca FBI mówi: sprawdzam
Po miesiącach obserwacji Amerykanie postanowili podejść do Chapman bezpośrednio.
26 czerwca 2010 roku spotkała się w nowojorskiej kawiarni z człowiekiem działającym pod przykryciem.
FBI nagrało spotkanie.
Film istnieje do dzisiaj.
Chapman otrzymała zadanie związane z przekazaniem fałszywego paszportu innej osobie.
Coś jednak wzbudziło jej podejrzenia.
Nie wykonała zadania.
Gra dobiegała końca.
Następnego dnia przyszło FBI
27 czerwca 2010 roku Amerykanie zatrzymali dziesięciu członków rosyjskiej siatki.
Wśród nich Annę Chapman.
Jedenaście dni później zatrzymani przyznali się do zmowy mającej na celu działanie jako nielegalni agenci Federacji Rosyjskiej na terytorium Stanów Zjednoczonych.
I wtedy wydarzyło się coś, co rzeczywiście przypominało zakończenie filmu szpiegowskiego.
Nie było wieloletnich procesów.
Nie było kilkudziesięcioletnich wyroków.
Była wymiana.
Wiedeń
Stany Zjednoczone przekazały dziesięciu zatrzymanych Rosji.
Rosja w zamian uwolniła cztery osoby więzione za kontakty z zachodnimi służbami wywiadowczymi.
Chapman wróciła do Rosji.
I tutaj jej historia mogłaby się zakończyć.
W normalnym świecie służb zdekonspirowany agent staje się człowiekiem, którego należy schować.
Tymczasem Rosja zrobiła coś niemal przeciwnego.
Ze szpiega powstała gwiazda
Chapman została celebrytką.
Pojawiała się w mediach, telewizji, sesjach fotograficznych i przestrzeni publicznej.
Kobieta, której zawodową wartością powinna być zdolność pozostawania niezauważoną, stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rosyjskiego szpiegostwa.
I właśnie wtedy narodziła się Anna Chapman, którą pamięta świat.
Rude włosy.
Sukienki.
Sesje zdjęciowe.
Tajemniczy uśmiech.
Rosyjska femme fatale.
Tyle że to już niekoniecznie była historia wywiadu.
To była historia wizerunku.
Rosja przegrała operację, ale dostała legendę
FBI rozbiło sieć.
Chapman została zdemaskowana.
Jej laptop przejęli Amerykanie.
Metody komunikacji poznano.
Materiały operacyjne zostały częściowo ujawnione.
Z punktu widzenia podstawowego celu działalności nielegała trudno nazwać dekonspirację sukcesem.
Ale później wydarzyło się coś niezwykłego.
Z porażki operacyjnej można było stworzyć sukces propagandowy.
Agentka, którą przeciwnik ujawnił, przestała być symbolem wpadki.
Stała się symbolem atrakcyjnej, tajemniczej i skutecznej Rosji.
A światowe media bardzo w tym pomogły.
Bo zdjęcie pięknej rudowłosej „Mata Hari” sprzedawało się znacznie lepiej niż analiza wieloletniej operacji kontrwywiadowczej.
I właśnie dlatego Chapman jest interesująca
Nie dlatego, że była piękna.
Nie dlatego, że media nazwały ją uwodzicielką.
Nawet nie dlatego, że była szpiegiem.
Historia Anny Chapman pokazuje coś znacznie ciekawszego.
Szpieg XXI wieku nie musi wyglądać jak szpieg.
Może prowadzić firmę.
Może mieć profil biznesowy.
Może chodzić na przyjęcia.
Może pracować w banku.
Może szukać klientów.
Może budować sieć znajomych.
I przez lata nie musi wykraść ani jednego dokumentu oznaczonego klauzulą „tajne”.
Wystarczy, że poznaje właściwych ludzi.
FBI prowadziło Operation Ghost Stories ponad dekadę. Amerykańscy kontrwywiadowcy obserwowali, jak rosyjscy nielegałowie budują życie, relacje i kontakty.
Chapman była tylko najbardziej fotogeniczną twarzą znacznie większego mechanizmu.
I być może właśnie dlatego warto na końcu odwrócić pytanie.
Nie: czy Anna Chapman była „jaskółką”?
Na to nie mamy wystarczających dowodów.
Znacznie ciekawsze brzmi:
ilu ludzi spotkała, zanim ktokolwiek wiedział, że jest rosyjskim szpiegiem?
Bo w działalności nielegała najważniejszy jest właśnie ten okres.
Ten, w którym nikt jeszcze nie robi mu zdjęć.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

