342 tysiące złotych na promocję w budżecie na 2023 rok. Rok później, w roku wyborów samorządowych, pierwotny plan wynosił już 707 tysięcy złotych. To ponad dwa razy więcej. Jeszcze przed głosowaniem kwotę jednak zmniejszono. Czy był to po prostu większy budżet promocyjny gminy, czy część pieniędzy pracowała również na widoczność urzędującego burmistrza? Sam budżet nie daje odpowiedzi. Daje za to bardzo dobry powód, żeby zajrzeć do umów, faktur i publikacji.
W pierwszej części cyklu „Anatomia wyborów” opisaliśmy granicę pomiędzy informowaniem mieszkańców a agitacją wyborczą. Teraz schodzimy poziom niżej.
Do liczb.
Na pierwszy test wybraliśmy Gminę Oborniki Śląskie. Nie dlatego, że sam wzrost wydatków przesądza o jakiejkolwiek nieprawidłowości. Przeciwnie — chcemy sprawdzić, jak dalece można dojść, opierając się wyłącznie na dokumentach, zanim zacznie się formułować polityczne zarzuty.
A dokumenty pokazują coś, czemu warto przyjrzeć się dokładniej.
342 tysiące, a rok później 707 tysięcy
W uchwalonym budżecie Gminy Oborniki Śląskie na 2023 rok w rozdziale 75075 — „Promocja jednostek samorządu terytorialnego” — zaplanowano 342 tys. zł.
W przygotowanym pod koniec 2023 roku budżecie na 2024 rok ta sama pozycja wynosiła już 707 tys. zł.
Różnica to 365 tys. zł.
Pierwotny plan promocji na rok wyborczy był więc ponad dwukrotnie większy od planu przyjętego rok wcześniej.
To jest fakt.
Nie jest natomiast faktem, że dodatkowe pieniądze przeznaczono na kampanię wyborczą. Takiego wniosku z samej uchwały budżetowej wyprowadzić nie można.
I właśnie tutaj zaczyna się dziennikarska robota.
Przed wyborami budżet został zmniejszony
Chronologia komplikuje prostą opowieść o „pompowaniu promocji przed wyborami”.
22 lutego 2024 roku, a więc jeszcze przed pierwszą turą wyborów samorządowych zaplanowaną na 7 kwietnia, Rada Miejska zmieniła budżet.
Plan wydatków na promocję został obniżony z 707 tys. do 607 tys. zł. O 100 tys. zł zmniejszono wówczas przede wszystkim środki przeznaczone na zakup usług pozostałych.
To istotna informacja, ponieważ pokazuje, dlaczego przy analizowaniu finansów publicznych nie wolno zatrzymywać się na jednej liczbie znalezionej w uchwale.
Budżet żyje przez cały rok.
We wrześniu plan promocji wynosił 570 070,02 zł. Pod koniec października wzrósł do 626 070,02 zł, a w grudniu został ponownie zmniejszony — do 523 320,02 zł.
Ostateczny plan był więc znacznie niższy od początkowych 707 tys. zł.
Nadal pozostawał jednak wyższy niż 342 tys. zł zapisane w budżecie na 2023 rok.
I nadal nie mówi nam, na co dokładnie pieniądze zostały wydane.
Plan to jeszcze nie wydatek
To chyba najważniejsze zdanie tego artykułu.
Kwota wpisana do budżetu nie jest równoznaczna z kwotą faktycznie wydaną.
Nie można więc napisać, że Gmina Oborniki Śląskie „wydała 707 tys. zł na promocję przed wyborami”.
Dokumenty tego nie potwierdzają.
707 tys. zł było pierwotnym planem na cały rok. Plan później wielokrotnie zmieniano.
Co więcej, nawet rzeczywiste wykonanie całego rozdziału 75075 nie odpowie jeszcze na pytanie, które interesuje nas w „Anatomii wyborów”.
Bo promocja gminy może obejmować bardzo różne działania: organizację wydarzeń, wydawnictwa, materiały informacyjne, gadżety, promocję turystyczną, współpracę z mediami, produkcję materiałów filmowych czy inne usługi.
To, że pieniądze zostały zaksięgowane jako promocja, nie oznacza, że promowały burmistrza.
Potrzebny jest kolejny poziom dokumentów.
Potrzebujemy faktur, umów i konkretnych materiałów
Żeby odpowiedzieć na pytanie, czy publiczna promocja mogła dawać przewagę urzędującemu kandydatowi, trzeba zejść z poziomu budżetu do pojedynczych wydatków.
Interesują nas przede wszystkim miesiące bezpośrednio poprzedzające wybory samorządowe w 2024 roku.
Trzeba ustalić:
kto wykonywał dla gminy materiały promocyjne;
ile kosztowała produkcja filmów;
ile płacono mediom i wydawcom;
czy kupowano reklamy internetowe;
jakie materiały drukowano;
czy zlecano obsługę profili społecznościowych;
czy powstawały specjalne publikacje podsumowujące kadencję;
jakie wydarzenia finansowano z rozdziału promocji;
oraz które z tych materiałów eksponowały osobę burmistrza.
Dopiero wtedy można zestawić publiczny przekaz gminy z oficjalną kampanią kandydata.
Bo w Obornikach kandydował urzędujący burmistrz
W tym przypadku analiza ma dodatkowe znaczenie.
Arkadiusz Poprawa był burmistrzem Obornik Śląskich przed wyborami w 2024 roku i ponownie ubiegał się o urząd.
W drugiej turze 21 kwietnia 2024 roku uzyskał 56,77 proc. głosów, a Arkadiusz Kucharski 43,23 proc. Poprawa pozostał burmistrzem.
To również nie dowodzi niczego w sprawie wydatków promocyjnych.
Pokazuje natomiast, dlaczego rozdzielenie dwóch ról — urzędującego burmistrza i kandydata — jest tak ważne.
Osoba sprawująca urząd ma naturalnie znacznie większą obecność w oficjalnej komunikacji samorządu niż jej konkurent. Podpisuje umowy, uczestniczy w uroczystościach, przekazuje inwestycje, spotyka się z mieszkańcami i reprezentuje gminę.
Nie można tego wyłączyć na czas wyborów.
Ale właśnie dlatego trzeba sprawdzać, czy komunikacja instytucji nadal służy przede wszystkim informowaniu mieszkańców, czy zaczyna budować wizerunek osoby ubiegającej się o reelekcję.
PKW wyznaczyła granicę
Państwowa Komisja Wyborcza przed wyborami samorządowymi w 2024 roku przypominała, że osoby pełniące funkcje publiczne mają prawo angażować się w kampanię wyborczą.
Jednocześnie muszą ściśle oddzielać tę działalność od wykonywania obowiązków publicznych.
PKW wskazywała jako niedopuszczalne m.in. wykonywanie przez pracowników urzędu w czasie pracy czynności związanych z agitacją, wykorzystywanie pojazdów i urządzeń służbowych do kampanii oraz prowadzenie agitacji na stronach internetowych i profilach społecznościowych administrowanych przez urzędy.
Kodeks wyborczy dodatkowo określa, że agitacją jest publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania w określony sposób.
Granica nie przebiega więc tam, gdzie na grafice pojawia się słowo „wybory”.
Granica zależy od charakteru przekazu i sposobu jego finansowania.
Najtrudniejsze są materiały, które nie mówią „głosuj”
Wyobraźmy sobie dwa filmy.
Pierwszy informuje mieszkańców:
„Zakończono budowę drogi. Inwestycja kosztowała 4 mln zł, z czego 2 mln pochodziły z dofinansowania. Wykonawcą była firma X”.
Drugi pokazuje tę samą drogę, ale przez większość czasu widzimy burmistrza. Opowiada o sukcesach, przypomina wcześniejsze inwestycje, mówi o planach i kończy przekaz osobistym podziękowaniem mieszkańcom.
W obu przypadkach film może być podpisany herbem gminy.
A jednak ich funkcja komunikacyjna może być zupełnie inna.
Dlatego liczenie samych zdjęć burmistrza byłoby równie błędne jak ignorowanie jego nadzwyczajnej obecności w materiałach finansowanych przez urząd.
Liczy się kontekst.
Jest jeszcze jedna ciekawa liczba: 2025 rok
Porównanie z rokiem po wyborach również daje powód do dalszych pytań.
W dokumentach dotyczących zmian budżetowych w 2025 roku pozycja „Promocja jednostek samorządu terytorialnego” przed jedną z majowych zmian wynosiła 150 tys. zł. Po zwiększeniu było to 175,5 tys. zł.
To zdecydowanie mniej niż plan promocji w 2024 roku.
Także tego zestawienia nie należy jednak traktować jako dowodu.
Zakres zadań promocyjnych może zmieniać się z roku na rok. Mogą pojawiać się jednorazowe wydarzenia, projekty, wydawnictwa albo inne powody zwiększenia wydatków.
Ale właśnie dlatego potrzebna jest odpowiedź na proste pytanie:
co takiego gmina planowała zrobić w 2024 roku, że pierwotnie przeznaczyła na promocję 707 tys. zł, skoro rok wcześniej plan wynosił 342 tys., a w kolejnym roku kwoty były znacznie niższe?
To pytanie da się rozstrzygnąć dokumentami.
Następny etap: rozbieramy 523 tysiące na części
Na tym etapie możemy stwierdzić trzy rzeczy.
Po pierwsze, pierwotny budżet promocji Gminy Oborniki Śląskie na wyborczy 2024 rok był ponad dwukrotnie większy niż plan przyjęty na 2023 rok.
Po drugie, jeszcze przed kwietniowymi wyborami został obniżony o 100 tys. zł, a później był dalej zmieniany.
Po trzecie, żadna z tych liczb sama w sobie nie dowodzi prowadzenia kampanii wyborczej za publiczne pieniądze.
I to jest właśnie punkt, w którym kończy się szybki komentarz polityczny, a zaczyna dziennikarstwo.
Trzeba poznać rzeczywiste wykonanie wydatków. Następnie każdą większą pozycję przypisać do umowy, wykonawcy i konkretnego materiału.
A później otworzyć archiwum strony gminy, Facebooka, filmów i samorządowych publikacji.
Dopiero wtedy będzie można zobaczyć, co kupili mieszkańcy za pieniądze przeznaczone na promocję i kto był rzeczywistym bohaterem tej promocji: Gmina Oborniki Śląskie czy jej burmistrz.
W „Anatomii wyborów” nie będziemy tego zgadywać.
Będziemy liczyć. Czytaj dalej Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.Ten temat ma ciąg dalszy










