Kapibara na plecaku. Kocyk do przytulenia. Klocki LEGO, które wreszcie są „moje”. Dla jednych to lista prezentów, dla innych – lista potrzeb. W poniedziałkowy wieczór we Wrocławiu te potrzeby przestały być anonimowe.
W poniedziałek, 19 stycznia, Wrocławski Teatr Lalek wypełnił się dziećmi, opiekunami i tymi, którzy postanowili zrobić coś więcej niż tylko „dobrze pomyśleć”. Gala finałowa 22. edycji „Aniołkowego Grania” była symbolicznym domknięciem kilkunastu tygodni wspólnej pracy tysięcy ludzi – uczniów, nauczycieli, rodziców i wolontariuszy – którzy spełniali marzenia dzieci z pieczy zastępczej.
To nie była impreza o wielkich hasłach. Raczej o drobnych rzeczach, które w dziecięcym świecie znaczą wszystko.
Światło, muzyka i cisza, która mówi więcej
Uroczystość rozpoczęło wejście dzieci ze świecami. Bez patosu, za to z uważnością. Muzyka filmowa w tle zrobiła swoje, ale najważniejsze było to, co między dźwiękami – skupienie, lekkie napięcie, czekanie.
Organizatorzy przypomnieli, że „Aniołkowe Granie” to nie tylko akcja świąteczna, ale długofalowa praca nad empatią. Szczególnie w szkołach i przedszkolach.
„Bardzo dziękuję wszystkim koordynatorkom i koordynatorom, dyrektorom szkół i przedszkoli za otwarcie się na potrzeby rodzin zastępczych, za udział w akcji i za rozwijanie empatii i wrażliwości w uczniach”
— mówił Andrzej Mańkowski, dyrektor Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej we Wrocławiu.
Młody głos i taniec spod powierzchni
Część artystyczna nie była przypadkowa. Na scenie pojawił się m.in. Stanisław Karoń, finalista 8. edycji The Voice Kids. Był też taneczny spektakl „Na morza dnie” w wykonaniu Szkoły Tańca Al-Mara.
Na koniec – wspólny finał dzieci i nauczycieli. Bez podziału na widownię i scenę.
„Śpiewajmy całemu światu ‘bądźmy razem’, bo tylko wtedy życie ma sens”
— cytowała piosenkę Magdalena Wdowiak-Urbańczyk, dyrektor Departamentu Spraw Społecznych, dodając:
„Bardzo nisko się kłaniamy rodzinom zastępczym. To, co robicie, jest niezwykle ważne”.
Anioły nie spadają z nieba. Są wręczane
Jednym z ważniejszych momentów wieczoru było wręczenie aniołów i podziękowań dla tych, którzy realnie włączyli się w projekt. Ponad 60 szkół i przedszkoli odebrało symboliczne wyróżnienia. Nie za obecność. Za działanie.
W tegorocznej edycji udział wzięło 125 placówek oświatowych z całej Polski, w tym 64 z Wrocławia. To liczby. Za nimi stoją konkretne dzieci i konkretne prezenty – od rolek, przez hulajnogi, po książki i gry logiczne.
„Aniołkowe Granie” – więcej niż akcja
Projekt narodził się we Wrocławiu ponad 20 lat temu. Jego ideą jest nie tylko spełnianie świątecznych marzeń dzieci z pieczy zastępczej, ale też promowanie rodzicielstwa zastępczego i budowanie społecznej wrażliwości.
Każdego roku dzieci piszą listy. Szkoły i przedszkola organizują zbiórki. I co roku okazuje się, że to działa.
A potrzeby nie znikają.
We Wrocławiu na bezpieczny dom czeka dziś ponad 400 dzieci – wiele z nich ma mniej niż 10 lat.
„Nieustannie od 22 lat kłaniam się nisko wszystkim tym, którzy na co dzień swoje serca, swoją ciężką pracę, swoje zaangażowanie składają dzieciom z pieczy zastępczej”
— mówiła Jolanta Hejda-Pawlak, jedna z pomysłodawczyń projektu.
Kto za tym stoi?
Inicjatorkami „Aniołkowego Grania” są Katarzyna Głowik-Jamróz, dyrektorka Przedszkola nr 56 „Niezapominajka”, oraz Jolanta Hejda-Pawlak, dyrektorka Zespołu Przedszkoli nr 1 we Wrocławiu. Od niemal początku projekt współtworzy także Sylwester Pajęcki, dyrektor Wrocławskiego Centrum Opieki i Wychowania.
Od lat udowadniają, że gdy różne środowiska działają razem, dziecięce światy naprawdę mogą się zmieniać. Na lepsze. Bez fajerwerków. Za to na serio.
Co z tego wynika?
Czasem wystarczy plecak z kapibarą, żeby dziecko poczuło, że ktoś o nim pomyślał. A czasem – cała społeczność, żeby takie myślenie stało się normą.
Źródło informacji: materiały organizatorów projektu „Aniołkowe Granie”, MOPS Wrocław








