Patriotyczny gest wobec kibiców czy kompromitacja w sferze symboli państwowych? Na fasadzie Pałacu Prezydenckiego wyświetlono orła w koronie, która do złudzenia przypomina tę z rosyjskiego Orderu Orła Białego z czasów zaboru. W dodatku robi to prezydent–historyk, były prezes IPN, od lat budujący swój wizerunek strażnika narodowej pamięci. Czy to tylko „wtopa grafika”, czy raczej podręcznikowy przykład prawicowego lekceważenia wiedzy, gdy przeszkadza w politycznym spektaklu?
Co właściwie wyświetlono na Pałacu Prezydenckim?
17 listopada, na kilka godzin przed meczem Polska–Malta, na fasadzie Pałacu Prezydenckiego pojawiła się ogromna iluminacja: biały orzeł z rozpostartymi skrzydłami, w koronie, na tle biało-czerwonej flagi i ze złotą wstęgą z napisem „Do boju Polsko!”. To dokładnie ta sama grafika, którą kilka dni wcześniej kibice chcieli wnieść na mecz z Holandią, ale służby nie wyraziły zgody na jej użycie na stadionie.
Prawicowe media i politycy natychmiast ogłosiły iluminację „ukłonem prezydenta wobec kibiców” i „odważną odpowiedzią na cenzurę Tuska i PZPN-u”. Prezydent Karol Nawrocki – obecny na wcześniejszym meczu z Holandią – w ten sposób jasno ustawił się po stronie środowisk kibicowskich, które konflikt ze służbami zamieniły w polityczny manifest.
Problem w tym, że na tym samym pałacu, na którym mieszkają symbole państwa, zawisł orzeł w koronie… z cudzej historii.
„Niezły skandal”. Skąd wzięła się carska korona?
Sprawę pierwsze wyłapało oko internauty. Publicysta posługujący się nickiem „Okiem Wiejskiego” zestawił screen z pałacowej iluminacji z wizerunkiem rosyjskiego Orderu Orła Białego z 1863 roku – odznaczenia Imperium Rosyjskiego, nadawanego m.in. carskim dygnitarzom. „Korona na wyświetlonym banerze jest prawie identyczna, jak ta, która była na 'orderze orła białego’ z czasów zaboru rosyjskiego (1863)” – napisał, ilustrując wpis strzałką wskazującą na koronę.
Jeśli porównać oba wizerunki, podobieństwo jest uderzające:
łukowata forma z dwoma wysokimi „pałąkami”,
rubinowe wnętrze kopuły,
krzyż na kulce,
masywne, złote zdobienia.
To jest wizualny język koron imperialnych, charakterystyczny dla symboliki Romanowów, a nie dla polskiej korony królewskiej znanej z herbów i insygniów Rzeczypospolitej.
Polskie godło – zgodnie z opisem – przedstawia „orła białego w złotej koronie w czerwonym polu”.Wikipedia Ale konkretna forma tej korony jest precyzyjnie opracowana w projektach heraldycznych i w przygotowanej kilka lat temu ustawie o symbolach państwowych. Tam mowa m.in. o charakterystycznych prześwitach i proporcjach, które mają przywrócić Orła Białego do historycznie poprawnego kształtu.
Korona z pałacowej iluminacji nie trzyma się tych wzorców – wygląda jak gotowy stockowy clip-art inspirowany carską koroną, a nie polską tradycją heraldyczną.
Dlaczego rosyjski Order Orła Białego tak uwiera?
Żeby zrozumieć ciężar symboliczny tej wpadki, trzeba przypomnieć historię samego Orderu Orła Białego.
Po upadku powstania listopadowego Rosjanie przejęli polskie najwyższe odznaczenie i włączyli je do systemu carskich orderów jako „Cesarski i Królewski Order Orła Białego”. Na insygniach pojawił się biały orzeł polski, umieszczony na piersi czarnego orła rosyjskiego, pod carską koroną.Wikipedia+1
To nie była niewinna kosmetyka. To był komunikat polityczny:
„Polska istnieje, ale pod czarnym orłem i pod carską koroną”.
W tym kontekście użycie korony łudząco podobnej do tej z zaborczego orderu na fasadzie dzisiejszego Pałacu Prezydenckiego, i to jeszcze w oprawie „Do boju Polsko!”, brzmi jak kiepski żart historii.
Trudno wymarzyć sobie lepszą metaforę: patriotyzm w wersji mocno hałaśliwej, ale historycznie byle jaki.













