Gminne inwestycje w Łódzkiem pod lupą NIK
Czy można jednocześnie „dowieźć efekt” i po drodze pogubić procedury? Kontrola przeprowadzona przez Najwyższa Izba Kontroli w 10 gminach województwa łódzkiego pokazuje, że – niestety – tak. Z jednej strony samorządy zrealizowały zaplanowane inwestycje i osiągnęły efekty rzeczowe. Z drugiej: w połowie badanych przypadków zawiódł nadzór, dokumentacja kulała, a rozliczenia bywały kreatywne. To nie jest opowieść o „zmarnowanych miliardach”, raczej o państwie, które potrafi budować, ale wciąż uczy się pilnować własnych zasad.
Polski Ład: pieniądze były, ambicje też
Program Inwestycji Strategicznych w ramach Rządowego Funduszu Polski Ład miał pobudzić inwestycje po pandemii. Skala była ogromna: w ośmiu edycjach naboru zaakceptowano 11 020 wniosków i podpisano umowy na ponad 63 mld zł. W samej pierwszej edycji – najbardziej zaawansowanej – zawarto 3 383 umowy (83% wszystkich inwestycji objętych dofinansowaniem).
W Łódzkiem kwoty robią wrażenie: do 23 mln zł w Radomsku, 14,9 mln zł w Koluszkach, 11,2 mln zł w Rogowie. Problem w tym, że część inwestycji nie ruszyła w terminie – a zagrożone środki sięgnęły 117 mln zł. To pierwszy sygnał ostrzegawczy.
Co dokładnie skontrolowała NIK?
Kontrola objęła 24 inwestycje o łącznej wartości ponad 110 mln zł, z czego 71 mln zł stanowiło dofinansowanie. Lista zadań była szeroka i bardzo „życiowa”: szkoły, drogi, świetlice, OSP, termomodernizacje, rewitalizacje kamienic, infrastruktura sportowa i rekreacyjna.
W skrócie: to są inwestycje, które realnie wpływają na codzienne życie mieszkańców. Tym bardziej wymagają porządku w papierach i na budowie.
Planowanie i pieniądze: fundamenty były, ale krzywo
Wszystkie gminy miały zabezpieczone środki w budżetach. Jednak w czterech urzędach zabrakło odrębnych planów finansowych dla środków z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, nie prowadzono wydzielonych rachunków bankowych i nie składano wymaganych sprawozdań radom gmin.
W jednym przypadku doszło do sytuacji najbardziej niepokojącej: we wnioskach o wypłatę dofinansowania „dopasowywano” kwoty do dostępnych limitów. 681 tys. zł wydatków nie wykazano w roku, w którym faktycznie je poniesiono, tylko przesunięto je na kolejny. Formalnie – wniosek się zgadzał. Merytorycznie – już niekoniecznie.
Przetargi zgodne z procedurą… prawie
Dobór wykonawców i inspektorów nadzoru odbywał się co do zasady zgodnie z Prawem zamówień publicznych. Ale w pięciu urzędach stwierdzono naruszenia: brak lub opóźnienia w oświadczeniach, błędne ustalanie wartości zamówień, nieprecyzyjne zasady pracy komisji przetargowych czy nieterminowe raportowanie do UZP.
To nie są „drobne literówki”. To elementy systemu, który ma chronić publiczne pieniądze przed chaosem – i przed konfliktami interesów.
Najsłabsze ogniwo: nadzór inwestorski
Tu raport NIK jest bezlitosny. 54% inwestycji realizowano przy niewystarczającym i nierzetelnym nadzorze. Skutek? Inwestorzy często nie wiedzieli, czy roboty wykonano zgodnie z umową, dokumentacją i sztuką budowlaną.
Łączna kwota wydatków z naruszeniem zasad należytego zarządzania finansami: 8,1 mln zł.
Braki były fundamentalne:
brak aktualnych harmonogramów rzeczowo-finansowych,
brak dokumentacji robót zanikających,
brak badań materiałów,
nieprowadzone lub źle prowadzone dzienniki budowy,
rozliczenia oparte wyłącznie na protokole końcowym, bez dowodów pośrednich.
W skrajnym przypadku inwestycję odebrano i zapłacono bez dziennika budowy. To tak, jakby rozliczyć remont mieszkania bez rachunków i zdjęć, „bo przecież ściany stoją”.
Dokumentacja po fakcie, przeglądy „kiedyś”
W 70% jednostek nieprawidłowo prowadzono książki obiektów, dróg i mostów – albo nie było ich wcale, albo zakładano je po terminie. W trzech urzędach nie przeprowadzono obowiązkowych okresowych przeglądów technicznych obiektów i dróg gminnych. To już nie jest biurokracja. To bezpieczeństwo.
Sprawozdawczość i informacja: ciszej niż trzeba
Część gmin nie informowała mieszkańców o realizowanych zadaniach lub podawała błędne kwoty dofinansowania. W jednym przypadku końcowe rozliczenie dotacji trafiło do instytucji finansującej 78 dni po terminie.
Co dalej? Reakcja po kontroli
Efektem kontroli było:
7 zawiadomień do Powiatowych Inspektorów Nadzoru Budowlanego,
1 zawiadomienie do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych,
10 wystąpień pokontrolnych z 23 wnioskami (część już zrealizowana, część w trakcie).
Bez zastrzeżeń co do ustaleń. To ważne.
Co z tego wynika?
Ten raport nie mówi, że „Polski Ład to porażka”. Mówi coś bardziej niewygodnego: samorządy potrafią budować, ale nie zawsze potrafią pilnować procesu. A państwo, które inwestuje miliardy, nie może opierać się na zaufaniu i protokole końcowym. Potrzebuje rzetelnego nadzoru – od planu po ostatnią fakturę.
Bo efekty są ważne. Ale bez zasad nawet najlepszy efekt może okazać się kosztowną iluzją.






