Oborniki Śląskie i Trzebnica – poza Aglomeracją Wrocławską. Świadomy wybór czy stracona szansa?
Aglomeracja Wrocławska to dziś 30 gmin i jeden powiat, które wspólnie rozwijają infrastrukturę, realizują projekty i wspierają się w promocji. Dołączenie do niej otwiera drzwi do dodatkowych funduszy, programów dla mieszkańców i silniejszej pozycji w regionie. W 2024 roku zrobiła to Żórawina, uznając, że wspólne działania dają więcej niż samotne dryfowanie.
Tymczasem Oborniki Śląskie i Trzebnica wciąż stoją z boku. I to widać – w realiach, nie na papierze.
Oborniki Śląskie – miasto, które nie pokazuje tego, co ma
Osada w Lubnowie? Wciąż bez sensownej koncepcji i promocji. Zamek w Urazie? Prywatny – więc w miejskich planach i folderach praktycznie go nie ma. „Grzybek”? Zarośnięty tak, że turysta musi zgadywać, co miałby przedstawiać. Sieci ścieżek rowerowych – brak. Lista zaniedbań jest tak długa, że szybciej wymienić, czego tu nie trzeba poprawiać, niż co działa dobrze.
W zamian – prężnie działa „oddział obrońców spraw nie do obronienia”, czyli lojalni komentatorzy ratusza, gotowi tłumaczyć każdy brak i każdą porażkę. Ale nawet najbardziej oddani fani nie stworzą z Obornik „perły aglomeracji wrocławskiej”.
Trzebnica – potencjał bez wykorzystania
Trzebnica mogłaby błyszczeć: ma sanktuarium, uzdrowisko, imprezy sportowe z rozpoznawalną marką. A jednak – brak włączenia do Aglomeracji Wrocławskiej oznacza mniej wspólnych projektów, mniej funduszy i brak efektu skoordynowanej promocji.
Pytania bez odpowiedzi
Dlaczego władze Obornik Śląskich i Trzebnicy nie podjęły decyzji o przystąpieniu?
Czy chodzi o składkę członkowską, polityczne ambicje czy po prostu brak wizji?
I czy mieszkańcy wiedzą, że przez to ich gminy są poza projektami, z których korzysta już większość regionu?
Czasem największą stratą nie jest to, co się zrobiło źle – tylko to, czego nie zrobiło się wcale.
Foto ze strony Aglomeracja Wrocławska











