Polityka ma prawo zmienić zdanie. Nie ma jednak prawa liczyć na to, że wyborcy zapomnieli, kto podejmował wcześniejsze decyzje. W przypadku systemu kaucyjnego dokumenty sejmowe są wyjątkowo niewygodne: rozwiązanie, które dziś chce likwidować kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, zostało wprowadzone właśnie za rządów Prawa i Sprawiedliwości.
„Koniec z systemem kaucyjnym” — zapowiedział w marcu 2026 roku Przemysław Czarnek, obecny kandydat PiS na premiera.
Brzmi jak deklaracja walki z rozwiązaniem narzuconym Polsce przez obecny rząd?
Tylko że jest pewien problem.
System kaucyjny wprowadził rząd PiS.
Nie jest to opinia przeciwników Prawa i Sprawiedliwości. Nie trzeba nawet sięgać do komentarzy politycznych. Wystarczy zajrzeć do dokumentów Sejmu.
Rok 2023. PiS tworzy system kaucyjny
Rządowy projekt ustawy dotyczącej systemu kaucyjnego trafił do Sejmu w 2023 roku jako druk nr 3380. Jego sprawozdawcą była posłanka PiS Anna Paluch. 13 lipca 2023 roku Sejm uchwalił ustawę. Za jej przyjęciem oddano 433 głosy, przeciw było 8 posłów, a 6 wstrzymało się od głosu.
Trzeba przy tym uczciwie zaznaczyć coś jeszcze: ustawa miała wówczas bardzo szerokie poparcie parlamentarne. Głosowali za nią nie tylko posłowie PiS, ale również zdecydowana większość ówczesnej opozycji. Nie jest więc prawdą, że tylko Prawo i Sprawiedliwość odpowiada politycznie za zgodę Sejmu na ten mechanizm.
Ale równie nieprawdziwe byłoby dziś przedstawianie PiS jako partii, która z systemem kaucyjnym nie miała nic wspólnego.
To był rządowy projekt za czasów PiS i został uchwalony, gdy PiS sprawował władzę. Ustawa z 13 lipca 2023 roku stworzyła prawne podstawy systemu.
Rok 2024. PiS: „system kaucyjny został wprowadzony przez Prawo i Sprawiedliwość”
Gdyby ktoś próbował dziś przekonywać, że obecny system jest czymś zupełnie innym, warto cofnąć się jeszcze o rok.
20 listopada 2024 roku posłanka PiS Małgorzata Golińska wystąpiła w Sejmie podczas prac nad zmianami w przepisach.
Powiedziała wówczas wprost:
„Przecież system kaucyjny został wprowadzony przez Prawo i Sprawiedliwość”.
Co więcej, krytykowała rządzących za przesunięcie jego uruchomienia. Pytała nawet, czy 1 października 2025 roku będzie już terminem nieprzekraczalnym.
Czyli jeszcze w listopadzie 2024 roku polityczny przekaz był prosty:
to my wprowadziliśmy system kaucyjny, a wy opóźniacie jego wejście.
Minęło kilkanaście miesięcy.
Narracja wygląda zupełnie inaczej.
Rok 2026. „Koniec z systemem kaucyjnym”
9 marca 2026 roku Przemysław Czarnek mówił w Radiu ZET o swoich planach politycznych. Wśród zapowiedzi znalazło się między innymi odejście od ETS, zmiana polityki energetycznej i właśnie:
„koniec z systemem kaucyjnym”.
Nie mówi tego anonimowy poseł z ostatniego rzędu.
W czerwcu Jarosław Kaczyński potwierdził, że Czarnek jest kandydatem PiS na premiera i że decyzja w tej sprawie jest ostateczna.
Mamy więc niezwykle ciekawy ciąg wydarzeń.
2023: rząd PiS przygotowuje ustawę i tworzy system kaucyjny.
2024: posłanka PiS przypomina z mównicy sejmowej, że system „został wprowadzony przez Prawo i Sprawiedliwość”, i krytykuje jego opóźnianie.
2026: kandydat PiS na premiera zapowiada: „koniec z systemem kaucyjnym”.
Można oczywiście zmienić zdanie.
Tylko trzeba powiedzieć wyborcom, że się je zmieniło.
„Popełniliśmy błąd” byłoby uczciwą odpowiedzią
Nie ma niczego kompromitującego w stwierdzeniu:
wprowadziliśmy rozwiązanie, sprawdziliśmy jego działanie i doszliśmy do wniosku, że było błędne.
Przeciwnie. Tak powinna wyglądać odpowiedzialna polityka.
Można również argumentować, że system po nowelizacjach różni się od pierwotnego projektu PiS. Można wskazywać jego koszty, problemy sklepów, operatorów, producentów albo konsumentów. Można postulować przebudowę całego mechanizmu.
To jest normalna debata.
Problem pojawia się wtedy, gdy komunikat polityczny zostaje zredukowany do chwytliwego:
„zlikwidujemy system kaucyjny”
bez przypomnienia, skąd ten system właściwie się w Polsce wziął.
Bo wtedy nie dyskutujemy już wyłącznie o butelkach.
Dyskutujemy o pamięci.
Polityka pamięci do wczoraj
Współczesna komunikacja polityczna coraz częściej nie jest konstruowana dla człowieka, który pamięta wydarzenia sprzed trzech czy pięciu lat.
Jest projektowana dla odbiorcy, który zobaczy dzisiaj kilkunastosekundowy film, przeczyta nagłówek, zapamięta hasło i przesunie palcem ekran dalej.
W takim świecie polityk nie musi konsekwentnie budować opowieści przez dekadę.
Wystarczy, że jego dzisiejsze zdanie będzie pasowało do dzisiejszych emocji.
To bardzo wygodny mechanizm.
Wczoraj rozwiązanie było sukcesem.
Dzisiaj jest problemem.
Jutro można obiecać jego likwidację.
A pojutrze liczyć, że mało kto sprawdzi archiwum Sejmu.
Tyle że archiwum pamięta
System kaucyjny można krytykować. Można domagać się jego zmiany. Można nawet postulować jego likwidację.
Ale zanim ktoś z PiS zacznie przedstawiać jego zniesienie jako polityczną rewolucję, warto przypomnieć jedną datę:
13 lipca 2023 roku.
I jeszcze jedno zdanie wypowiedziane przez posłankę tej partii w listopadzie 2024 roku:
„System kaucyjny został wprowadzony przez Prawo i Sprawiedliwość”.
Wyborca może nie pamiętać.
Facebook może nie pamiętać.
TikTok z pewnością nie ma takiego obowiązku.
Ale stenogramy Sejmu pamiętają doskonale.
I właśnie dlatego przed kolejnymi wyborami warto częściej zaglądać nie tylko do najnowszych wystąpień polityków, ale również do tego, co mówili i jak głosowali kilka lat wcześniej.
Bo czasem największym przeciwnikiem politycznej narracji nie jest konkurencyjna partia.
Jest nim zwykłe archiwum.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



