Rada od mediów czy rada od awantury? Nawrocki zaczął od kontrowersji

nawrocki zaczal od konfliktu
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Prezydent Karol Nawrocki powołał nową Radę Nowych Mediów. W teorii ma ona zajmować się tym, co dziś naprawdę ważne: cyfryzacją, kondycją rynku medialnego, wpływem algorytmów, edukacją medialną i odpornością społeczeństwa na dezinformację. Brzmi poważnie. Nawet potrzebnie. Problem polega na tym, że już w dniu powołania to nie cele rady stały się tematem numer jeden, lecz jej skład.

Uroczystość odbyła się 15 kwietnia 2026 roku w Pałacu Prezydenckim. Akty powołania w imieniu prezydenta wręczył zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Adam Andruszkiewicz. Na czele 27-osobowego gremium stanęła prof. Klaudia Cymanow-Sosin. W oficjalnym komunikacie Pałac Prezydencki podkreślał, że rada ma wspierać głowę państwa w obszarze transformacji cyfrowej, funkcjonowania rynku medialnego i wyzwań związanych z rozwojem nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji.

I tu zaczyna się polityczny zgrzyt. Bo jeśli ktoś tworzy ciało, które ma mówić o jakości debaty publicznej, odpowiedzialności za słowo i odporności na manipulację, to siłą rzeczy sam wystawia sobie rachunek wiarygodności. Właśnie dlatego nominacje niektórych członków rady wywołały tak gwałtowną reakcję. Nie chodzi nawet o zwykły spór „prawica kontra lewica”. Chodzi o coś prostszego: czy da się budować instytucję mającą walczyć z dezinformacją, gdy w jej składzie znajdują się osoby publicznie oskarżane o wzmacnianie dezinformacyjnych narracji.

Reklama
Reklama

Najwięcej emocji wywołała obecność Pawła Swinarskiego, internetowego twórcy znanego jako Paweł Svinarski. Krytycy przypominają jego materiał z września 2025 roku, opublikowany po naruszeniach polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. W nagraniu sugerował on, że mogła to być „ukraińska prowokacja”, co media i komentatorzy ocenili jako narrację spójną z rosyjską dezinformacją. TVN24 podał, że jego treści były później wykorzystywane jako przykład szkodliwego przekazu w działaniach ostrzegających przed manipulacją informacyjną.

ℹ️ Skład Rady

Pełny skład Rady (oficjalny, z prezydent.pl)

  1. Klaudia Cymanow-Sosin – Przewodnicząca Rady (prof. dr hab. Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, specjalistka od edukacji medialnej, PR, reklamy i wpływu nowych technologii; doświadczenie m.in. w radach programowych Radia Kraków i Rzeszów).
  2. Angelika Badan
  3. Magdalena Baranowska
  4. Michał Białek
  5. Marcin Czapliński
  6. Łukasz Gabler
  7. Karol Gac (publicysta „Do Rzeczy”, były komentator TVP za czasów PiS)
  8. Agata Górnicka
  9. Urszula Grotyńska
  10. Marcin Kędryna
  11. Emil Kędzierski
  12. Łukasz Korus
  13. Weronika Kostrzewa
  14. Michał Lewandowski
  15. Eryk Mistewicz
  16. Ewelina Nycz
  17. Anna Pawelec (dziennikarka Telewizji wPolsce24)
  18. Kamila Pietrzak
  19. Klaudia Rosińska
  20. Mikołaj Smereczyński
  21. Paweł Swinarski (Svinarski) – youtuber, kanał „Dla Pieniędzy”
  22. Tomasz Trzaska
  23. Jakub Turowski
  24. Patryk Wachnik
  25. Łukasz Widuliński
  26. Mateusz Wiktorowicz
  27. Rafał Ziemkiewicz (publicysta prawicowy, m.in. „Do Rzeczy”)

To właśnie ten wybór stał się politycznym lontem. Premier Donald Tusk skomentował w czwartek 16 kwietnia, że byłoby dziwne, gdyby Nawrocki do rady mediów brał ludzi zwalczających rosyjską dezinformację, skoro bierze tych, którzy ją szerzą. Krytyczne głosy płynęły też z innych stron sceny politycznej i mediów. Co ciekawe, zastrzeżenia zgłaszali nie tylko przeciwnicy prezydenta, ale również część komentatorów kojarzonych dotąd z prawą stroną debaty publicznej. To ważne, bo pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o partyjny odruch, lecz o realny problem wizerunkowy i merytoryczny.

Drugim nazwiskiem, które od razu uruchomiło lawinę komentarzy, jest Rafał Ziemkiewicz. To postać rozpoznawalna, wyrazista, od lat obecna w debacie publicznej, ale też obciążona wyrokami w sprawach o znieważenie i zniesławienie. W styczniu 2025 roku Onet informował o prawomocnym skazaniu publicysty w sprawie dotyczącej Barta Staszewskiego. Gdy ktoś z takim bagażem trafia do ciała mającego współtworzyć standardy jakości debaty, pytania o symbolikę stają się nieuniknione.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Jest jeszcze trzeci poziom tej historii: nie tyle personalny, ile konstrukcyjny. Polska ma już przecież instytucje zajmujące się mediami — Krajową Radę Radiofonii i Telewizji oraz Radę Mediów Narodowych. Nowe ciało przy prezydencie nie zastępuje tych organów, lecz dokłada kolejny poziom opiniowania, diagnoz i rekomendacji. Z jednej strony można to odczytać jako próbę stworzenia własnego zaplecza eksperckiego Pałacu Prezydenckiego. Z drugiej — jako polityczny gest budowania alternatywnego ośrodka wpływu na debatę o mediach. I właśnie ten drugi odczyt dziś dominuje. ilustracja do artykulu rada mediow ilustracja do artykulu rada mediow

Nie można jednak uczciwie napisać, że cała rada jest wyłącznie prowokacją. W składzie są też osoby ze świata akademickiego, nowych technologii i mediów cyfrowych. Oficjalna narracja Kancelarii Prezydenta akcentuje edukację medialną, rozwój kompetencji cyfrowych, analizę wpływu nowych technologii i wypracowywanie rozwiązań systemowych. Sama przewodnicząca, Klaudia Cymanow-Sosin, mówiła o potrzebie nie tylko reagowania na zagrożenia, ale również tworzenia konkretnych rekomendacji i działań wzmacniających jakość debaty publicznej oraz odporność społeczną. To brzmi jak sensowny kierunek. Tylko że sensowny kierunek można bardzo szybko zagłuszyć źle dobraną obsadą.

I tu dochodzimy do sedna. W polityce personalia są komunikatem. Czasem ważniejszym niż oficjalny program. Jeśli prezydent chce przekonać opinię publiczną, że naprawdę zależy mu na podniesieniu jakości debaty i ochronie przed manipulacją, to pierwszy ruch powinien budować zaufanie, nie podejrzenie. Tymczasem powołanie Rady Nowych Mediów wygląda dziś jak klasyczny przykład sytuacji, w której idea została przykryta przez kontrowersję. Nie debatą o AI. Nie rozmową o mediach przyszłości. Tylko awanturą o to, kto ma uczyć Polaków odpowiedzialności za słowo.

To może być dla Pałacu Prezydenckiego poważny problem na starcie. Bo rada, która miała mówić o wiarygodności mediów, sama została natychmiast poddana testowi wiarygodności. I nie zdała go bez zastrzeżeń. A w świecie mediów to trochę tak, jakby straż pożarna przyjechała z zapałkami w kieszeni. Niby wciąż jest strażą, ale wszyscy patrzą już trochę mniej spokojnie.

Źródła: komunikat i skład rady na stronie prezydent.pl, depesza PAP oraz bieżące relacje Onetu, TVN24, TOK FM i innych mediów z 15–16 kwietnia 2026 r.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry