Sprzedaż, która ruszyła zanim mieszkańcy zdążyli zaprotestować

sprzedana mimo protestow dzialki gminne 2
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Trzebnica. Tereny rekreacyjne przy ul. Czereśniowej. 572 podpisy sprzeciwu. I decyzja, która – jak wynika z dokumentów – zapadła dużo wcześniej.


Decyzja zapadła. Po cichu

Najpierw liczby. Daty. Fakty, które nie krzyczą – ale układają się w coś bardzo konkretnego.

10 czerwca 2025 roku gmina Trzebnica zleca operat szacunkowy dla dwóch działek: nr 3705 i 3676. Teren niezabudowany, ponad 2,4 hektara. Lokalizacja? Ul. Czereśniowa – przestrzeń o charakterze rekreacyjno-sportowym.

Reklama
Reklama

Dwa dni później, 12 czerwca 2025 roku, pojawia się zarządzenie burmistrza Marka Długozimy.

„Przeznacza się do zbycia (…) nieruchomość gruntową niezabudowaną (…) w formie przetargu ustnego nieograniczonego.”

To nie jest zapowiedź. To nie jest analiza.

To jest decyzja.

I co ważne – decyzja podjęta praktycznie natychmiast po wycenie. Bez śladów szerokiej debaty. Bez widocznego etapu „czy sprzedajemy?”. Raczej: „sprzedajemy – przygotujcie procedurę”. zrzut ekranu 2026 04 18 o 09.56.22 geoportal360.pl


Przez kilka miesięcy – cisza

Od czerwca 2025 do początku 2026 roku nie widać w dokumentach nic, co wskazywałoby na publiczne napięcie wokół tej sprawy.

Nie ma śladu szerokich konsultacji. Nie ma informacji o wycofaniu się z planów.

Proces trwa – ale w tle.

To moment, który w wielu takich sprawach okazuje się kluczowy. Bo właśnie wtedy decyzje „technicze” zaczynają żyć własnym życiem.


Styczeń 2026. Mieszkańcy mówią: stop

23 stycznia 2026 roku pojawia się coś, czego wcześniej nie było: opór.

Petycja mieszkańców. 572 podpisy.

Nie symboliczne kilka głosów. Konkretna liczba. Wyraźny sygnał: ten teren nie jest „neutralny”. Dla ludzi ma znaczenie.

Chodzi o zachowanie przestrzeni rekreacyjnej. O to, by nie zamieniać jej w kolejną inwestycję.

I tu zaczyna się prawdziwy konflikt.


Ale procedura już idzie

Bo w momencie, gdy mieszkańcy zbierają podpisy, gmina nie zaczyna od zera.

Gmina już jest w procesie.

To widać w interpelacji radnego Krzysztofa Śmiertki z 31 marca 2026 roku. Pada tam jedno zdanie, które zmienia optykę:

„Pomimo społecznego sprzeciwu (…) burmistrz podjął kolejną decyzję o ponownym ogłoszeniu przetargu.”

Czyli nie tylko nie ma wycofania się.

Jest kontynuacja. ilustracja do artykulu infografika os czasu ilustracja do artykulu infografika oś czasu


Urząd odpowiada: wszystko zgodnie z procedurą

15 kwietnia 2026 roku przychodzi odpowiedź z urzędu, podpisana przez zastępcę burmistrza Krystynę Haładaj.

Jest spokojna. Formalna. Bez emocji.

Zawiera kluczowe informacje:

  • wartość nieruchomości: 6 719 300 zł
  • operat: zlecony 10 czerwca 2025
  • koszt operatu: 2 000 zł
  • brak nowych zarządzeń po 26 marca 2026

I zdanie, które właściwie tłumaczy wszystko:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

„Realizowane są czynności proceduralne wynikające wprost z przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami.”

Czyli: proces trwa.

Nie ma nowych decyzji, bo… nie są potrzebne.


Tu nie chodzi o papier. Tu chodzi o moment

Formalnie wszystko się zgadza.

Ustawa. Zarządzenie. Przetarg. Operat.

Problem nie leży w tym, czy procedura została zachowana.

Problem leży gdzie indziej.

👉 Kiedy zapadła decyzja.
👉 Kiedy mieszkańcy się o niej dowiedzieli.
👉 I czy w ogóle mieli realny wpływ.

Bo jeśli decyzja została podjęta w czerwcu 2025 roku, a protest pojawia się w styczniu 2026…

…to pytanie nie brzmi już „czy sprzedaż jest legalna”.

Tylko:

👉 czy była społecznie uzgodniona, czy tylko ogłoszona po fakcie?


Mechanizm, który widać jak na dłoni

To nie jest jednostkowa historia.

To jest model działania, który powtarza się w wielu gminach:

  1. decyzja zapada wcześnie
  2. procedura rusza
  3. mieszkańcy dowiadują się później
  4. protest pojawia się za późno
  5. urząd mówi: „już jesteśmy w trakcie”

I wtedy… trudno się zatrzymać.

Nie dlatego, że się nie da.

Tylko dlatego, że nikt nie chce cofać decyzji, która już „poszła w system”.


Co dalej?

Na moment tej odpowiedzi petycja mieszkańców formalnie jeszcze czeka na rozpatrzenie (termin do 23 kwietnia 2026).

Ale jedno jest już jasne:

👉 proces sprzedaży nie został zatrzymany

👉 a decyzja sprzed miesięcy wciąż determinuje teraźniejszość


Pytanie, które zostaje

Czy 572 podpisy to za mało, żeby zatrzymać sprzedaż publicznej przestrzeni?

A może problem jest głębszy – i zaczyna się dużo wcześniej, zanim mieszkańcy w ogóle wiedzą, że powinni protestować?

Bo jeśli decyzje zapadają szybciej niż społeczeństwo jest w stanie zareagować…

…to kto tak naprawdę decyduje o przestrzeni, w której żyją ludzie?

Źródła informacji (na podstawie przekazanych dokumentów):

  • Zarządzenie Burmistrza Gminy Trzebnica nr OR.0050.111.2025 z dnia 12 czerwca 2025 r. – w sprawie zbycia nieruchomości gruntowej przy ul. Czereśniowej.
  • Interpelacja radnego Krzysztofa Śmiertki z dnia 31 marca 2026 r. – dotycząca postępowań przetargowych i sprzedaży terenów rekreacyjnych.
  • Odpowiedź Urzędu Miejskiego w Trzebnicy z dnia 15 kwietnia 2026 r. (Zastępca Burmistrza Krystyna Haładaj) – zawierająca informacje o wartości nieruchomości, operacie szacunkowym oraz stanie procedury.
  • Petycja mieszkańców Trzebnicy z dnia 23 stycznia 2026 r. – podpisana przez 572 osoby, sprzeciwiające się sprzedaży terenów rekreacyjnych przy ul. Czereśniowej.
Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 4/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry