1,6 GW brzmi jak liczba, która sama pisze nagłówek. Tyle pojawia się w dokumentacji dotyczącej planowanego przedsięwzięcia WBS POWER 3 w Trzebnicy. Są też magazyny energii, transformatory, agregaty, woda i budynki sięgające 35 metrów. Radny Marcin Raczyński pyta więc, dlaczego Rada Miejska nie poznała tych parametrów przed rozpoczęciem procedury planistycznej. To zasadne pytanie. Jest jednak drugie, równie ważne: co właściwie oznacza owe 1,6 GW? Bo w energetyce moc przyłącza, moc centrum danych, moc magazynu i ilość energii rzeczywiście pobieranej przez obiekt to cztery różne rzeczy. Historia innych projektów WBS Power pokazuje zaś, że możemy patrzeć nie tylko na przyszłą serwerownię, ale na znacznie szerszy projekt infrastruktury energetyczno-cyfrowej.
To rozróżnienie jest kluczowe, zanim w Trzebnicy ktokolwiek uzna inwestycję za zagrożenie albo przeciwnie — za gospodarczy prezent dla miasta.
Na razie wiemy za mało.
Ale to, co już można zweryfikować, pozwala spojrzeć na sprawę zupełnie inaczej.
1,6 GW. Wielka liczba, która wymaga właściwego pytania
Według dokumentacji opisanej przez radnego Marcina Raczyńskiego wniosek WBS POWER 3 dotyczący terenu pomiędzy S5 i DK15 wskazuje moc przyłącza energetycznego 1,6 GW, czyli 1600 MW, oraz dwa niezależne przyłącza — podstawowe i awaryjne.
Ponadto pojawiają się m.in. stacje transformatorowe, rozdzielnie, magazyny energii, infrastruktura cyfrowa i elektroenergetyczna oraz agregaty prądotwórcze.
Łatwo z tego zbudować następujący obraz:
w Trzebnicy ma stanąć centrum danych zużywające 1,6 GW energii.
Problem polega na tym, że nie wiemy jeszcze, czy takie odczytanie dokumentu jest prawidłowe.
Moc przyłączeniowa określa zdolność infrastruktury do pobierania albo — zależnie od konfiguracji technicznej i umowy — również wprowadzania określonej mocy do sieci. Nie oznacza automatycznie stałego poboru na takim poziomie.
Nie wiemy również, czy 1,6 GW opisuje ostateczne zapotrzebowanie samych serwerów, całego przyszłego kampusu, maksymalny wariant rozwoju inwestycji czy parametr infrastruktury energetycznej, która ma umożliwić rozwijanie projektu etapami.
I to nie jest semantyczny drobiazg.
To różnica fundamentalna dla oceny całej inwestycji.
WBS Power podpowiada, jak czytać takie projekty
Żeby zrozumieć Trzebnicę, warto wyjechać z niej na chwilę kilkaset kilometrów.
WBS Power rozwija w Lublewie w gminie Choczewo Baltic Data Center Campus. Docelowa deklarowana moc projektu wynosi aż 3,2 GW.
WBS poinformował, że uzyskał warunki przyłączenia dla całej tej mocy. Kampus nie ma jednak powstać jednocześnie. Firma zakłada jego rozwój w czterech etapach po 800 MW.
To pierwsza ważna wskazówka dla Trzebnicy.
Gigawatowa wartość w dokumentacji projektu nie musi oznaczać gigawatowego poboru od pierwszego dnia jego funkcjonowania.
Może określać maksymalną skalę infrastruktury, do której projekt będzie dochodził etapami.
W Choczewie obok data center powstaje energetyczny gigant
Jest jeszcze jeden element tej układanki.
W tej samej gminie Choczewo, w lokalizacji Lubiatowo–Kopalino, powstaje pierwsza polska elektrownia jądrowa.
Projekt przewiduje trzy bloki AP1000 o łącznej mocy zainstalowanej 3750 MWe. Według aktualnego harmonogramu pierwszy blok ma rozpocząć komercyjną eksploatację w 2036 r., a kolejne w latach 2037–2038. Gov.pl
Nie oznacza to oczywiście, że elektrownia jądrowa będzie prywatną elektrownią dla WBS albo że centrum danych zostanie bezpośrednio podłączone do reaktorów.
To byłyby zbyt daleko idące wnioski.
Ale WBS sam zwraca uwagę na energetyczny charakter lokalizacji. Maciej Marcjanik, prezes WBS Power, opisując projekt w Choczewie, wskazywał dostęp do dużych mocy systemowych, sąsiedztwo znaczącej infrastruktury elektroenergetycznej oraz perspektywę przyszłego wzmocnienia systemu przez energetykę jądrową.
To pokazuje coś bardzo istotnego.
W przypadku wielkich centrów danych najpierw trzeba znaleźć energię. Dopiero później można stawiać serwery.
WBS mówi wprost: chcemy dostarczać energię dla AI
To również zmienia sposób patrzenia na trzebnicki projekt.
WBS Power nie przedstawia się wyłącznie jako przedsiębiorstwo budujące hale pełne komputerów.
Przy projekcie Baltic Data Center Campus firma oficjalnie określiła swoją nową rolę jako dostawcy infrastruktury energetycznej dla sztucznej inteligencji — energy infrastructure provider for AI.
WBS deklaruje projektowanie, integrowanie i dostarczanie wielkoskalowej, stabilnej oraz niskoemisyjnej infrastruktury energetycznej będącej podstawą dla AI, high-performance computing i usług chmurowych.
To istotna różnica.
Produkt WBS może więc nie sprowadzać się do:
„wybudujemy centrum danych”.
Może wyglądać raczej tak:
„przygotujemy teren, przyłączenie energetyczne i cały ekosystem infrastruktury, dzięki któremu można następnie rozwijać centra danych”.
A przykład z Niemiec pokazuje, że nie jest to jedynie marketingowa deklaracja.
Niemcy pokazują model, którego w Trzebnicy nie wolno ignorować
W Brandenburgii WBS Power przygotował Project Jupiter.
Projekt obejmuje magazyn energii BESS o parametrach:
500 MW mocy i 2000 MWh pojemności
oraz instalację fotowoltaiczną do:
150 MWp.
W grudniu 2025 r. Prime Capital podpisał umowę dotyczącą przejęcia tego projektu. Równocześnie strony utworzyły joint venture w celu realizacji w tej samej lokalizacji hiperskalowego centrum danych o planowanej mocy 500 MW.
I tutaj robi się naprawdę interesująco.
Mamy w jednym miejscu:
magazyn energii + fotowoltaikę + wielkie przyłączenie do sieci + centrum danych.
Co więcej, BESS i instalacja fotowoltaiczna mają korzystać ze wspólnego przyłącza do linii 380 kV operatora 50Hertz.
To już nie hipoteza dotycząca tego, co WBS mógłby kiedyś zrobić.
Firma rozwija taki model w rzeczywistym projekcie.
Magazyn energii nie jest elektrownią
Tutaj warto wyjaśnić jeszcze jedną rzecz, bo inaczej bardzo łatwo pomieszać pojęcia.
Magazyn energii nie produkuje energii.
Może ją pobrać, przechować i później oddać.
Dzięki temu można między innymi ładować magazyn w okresach korzystnych cenowo, wykorzystywać energię później, ograniczać szczytowe zapotrzebowanie obiektu czy świadczyć określone usługi na rynku energii i dla systemu elektroenergetycznego.
Dlatego pojawienie się we wniosku dla Trzebnicy słów „magazyny energii” jest znacznie ważniejsze, niż może się początkowo wydawać.
Nie znamy jednak ich parametrów.
Nie wiemy, czy WBS myśli o kilku megawatach, kilkuset megawatach czy jeszcze innej konfiguracji.
A bez odpowiedzi na to pytanie próba opisania rzeczywistego systemu energetycznego inwestycji jest przedwczesna.
Czy centrum danych musi zużywać całe 1,6 GW?
Nie.
I właśnie tego brakuje w dotychczasowej rozmowie o przedsięwzięciu.
Wyobraźmy sobie przyszły kampus przygotowany do osiągnięcia bardzo dużej skali.
Pierwszy etap może wymagać jedynie części dostępnej mocy. Następny — kolejnej. Infrastruktura może być rozbudowywana wraz z pozyskiwaniem klientów i powstawaniem kolejnych obiektów.
Do tego dochodzi BESS, własne źródła energii, kontrakty PPA, zabezpieczenia awaryjne i możliwość współpracy infrastruktury energetycznej z siecią.
1,6 GW może więc opisywać możliwości docelowego ekosystemu, a nie licznik energii elektrycznej pracujący bez przerwy na poziomie 1600 MW.
Ale równie ważne jest drugie zastrzeżenie:
na razie nie mamy dowodu, że właśnie taki wariant WBS POWER 3 przygotowuje w Trzebnicy.
Musimy o to zapytać inwestora.
A może najcenniejszym aktywem nie jest samo data center?
Tu dochodzimy do ekonomicznego sedna sprawy.
W świecie AI dostęp do odpowiedniej mocy energetycznej staje się jednym z podstawowych ograniczeń rozwoju nowych centrów danych.
Firma posiadająca odpowiednio duży teren, możliwość przyłączenia, infrastrukturę transformatorową, magazyny energii, dostęp do telekomunikacji i dokumentację umożliwiającą budowę data center posiada więc coś znacznie więcej niż działkę.
Posiada przygotowaną lokalizację infrastrukturalną.
Przykład niemieckiego Project Jupiter pokazuje, że WBS potrafi rozwijać aktywo energetyczne, doprowadzić projekt do odpowiedniego etapu, pozyskać inwestora i równolegle rozwijać komponent data center.
Dlatego warto zapytać, czy podobna filozofia stoi za WBS POWER 3.
Nie przesądzamy odpowiedzi.
A co z wodą?
W dokumentacji dotyczącej Trzebnicy pojawia się zapotrzebowanie do 100 m³ na dobę.
Radny Raczyński zwraca uwagę, że według dokumentu wartość ta nie została skonsultowana z zarządcą sieci pod względem jej wydajności.
To trzeba sprawdzić.
Ale również tutaj sama liczba bez znajomości technologii chłodzenia nie daje pełnego obrazu.
Musimy wiedzieć, czy zastosowany zostałby system chłodzenia powietrznego, wodnego, ewaporacyjnego, hybrydowego czy rozwiązanie zamkniętego obiegu. Potrzebujemy maksymalnego chwilowego poboru, a nie tylko wartości dobowej, oraz informacji o odprowadzaniu wody i ścieków.
Dopiero wtedy można odpowiedzialnie ocenić wpływ inwestycji na miejską sieć.
Podobnie jest z 40 decybelami
Deklarowane 40 dB(A) na granicy terenu również nie odpowiada jeszcze na najważniejsze pytanie mieszkańca:
ile będzie przy moim domu?
Do odpowiedzi potrzebny jest model akustyczny uwzględniający lokalizację budynków, systemów chłodzenia, wentylatorów, transformatorów, pomp, ekranów akustycznych i agregatów.
Zwłaszcza że — jak przytacza radny — w analizie wykonanej przed rozpoczęciem procedury planistycznej sam urząd wskazał niewielką odległość od istniejącej zabudowy oraz rozwijającego się osiedla.
To jest więc zagadnienie wymagające analizy, a nie uspokajającego lub alarmistycznego hasła.
A agregaty diesla?
Także ich obecność jest czymś normalnym dla infrastruktury wymagającej bardzo wysokiej niezawodności.
Centrum danych nie może wyłączyć się dlatego, że sieć energetyczna przestała przez chwilę dostarczać energię.
Nie oznacza to jednak, że temat można pominąć.
Powinniśmy poznać liczbę agregatów, ich łączną moc, częstotliwość testowania, przewidywany czas pracy awaryjnej oraz ilość paliwa magazynowanego na terenie.
Dopiero te dane pozwolą policzyć rzeczywiste potencjalne emisje i hałas.
35 metrów, 80 procent zabudowy i 5 procent zieleni
To następne parametry wymagające wyjaśnienia.
W przedstawionej dokumentacji pojawia się możliwość budowy obiektów do 35 metrów, maksymalna powierzchnia zabudowy wynosząca 80 proc. terenu oraz minimum 5 proc. powierzchni biologicznie czynnej.
Są to parametry pozwalające na bardzo intensywne zagospodarowanie.
Nie oznaczają jednak, że inwestor rzeczywiście zabuduje 80 proc. całego obszaru.
Żeby ocenić skalę przestrzenną projektu, trzeba najpierw znać dokładną powierzchnię terenu, a następnie rzeczywisty masterplan inwestycji.
I o niego również zapytamy.
Radny postawił ważne pytanie. Teraz potrzebujemy odpowiedzi technicznych
Marcin Raczyński zwrócił uwagę na problem, którego nie należy bagatelizować.
Według przedstawionej przez niego chronologii szczegółowy wniosek WBS POWER 3 wpłynął do urzędu 7 stycznia 2026 r., natomiast już 19 stycznia Rada Miejska głosowała nad rozpoczęciem procedury sporządzania planu.
Radny twierdzi, że przed głosowaniem radni otrzymali projekt uchwały, mapę i krótkie uzasadnienie, ale nie otrzymali szczegółowego wniosku inwestora ani analizy sporządzonej przez burmistrza.
Jeżeli ta chronologia znajduje pełne potwierdzenie w dokumentach, pozostaje zasadne pytanie:
jaki zakres informacji powinien zostać przedstawiony Radzie już na etapie decyzji o rozpoczęciu procedury planistycznej?
Ale istnieje też inne pytanie, którego nie można pominąć:
czy w styczniu 2026 roku ktokolwiek dysponował już szczegółowym projektem technicznym pozwalającym odpowiedzieć na wszystkie pytania, które stawiamy dzisiaj?
Rozpoczęcie procedury planistycznej nie jest przecież pozwoleniem na budowę.
Największym błędem byłoby dziś wydać wyrok
Z dostępnych informacji nie wynika jeszcze ani:
„Trzebnica dostanie centrum danych zużywające stale 1,6 GW”,
ani:
„inwestycja nie będzie miała istotnego wpływu na mieszkańców”.
Obydwa stwierdzenia wyprzedzałyby fakty.
Wiemy natomiast coś znacznie ciekawszego.
WBS Power nie jest przypadkowym inwestorem, który postanowił zbudować serwerownię.
Firma posiada doświadczenie w energetyce i rozwija model łączący dużą infrastrukturę energetyczną, magazyny energii, OZE i hiperskalowe centra danych. Niemiecki Project Jupiter jest tego konkretnym przykładem.
W Choczewie WBS przygotowuje natomiast kampus o docelowych 3,2 GW, rozwijany etapami po 800 MW, i mówi wprost o infrastrukturze energetycznej dla AI.
Na tym tle trzebnickie 1,6 GW przestaje wyglądać jak przypadkowo wpisana astronomiczna liczba.
Ale nie oznacza jeszcze 1,6-gigawatowej serwerowni.
Co naprawdę może powstać między S5 a DK15?
To jest dziś najważniejsze pytanie.
Możliwy scenariusz to klasyczny duży kampus data center.
Inny — kampus rozwijany etapami.
Jeszcze inny — zintegrowany hub energetyczno-cyfrowy, w którym data center jest jednym z elementów obok infrastruktury przyłączeniowej i magazynowania energii.
Istnieje również możliwość, że część parametrów zawartych we wniosku stanowi po prostu maksymalny katalog funkcji, które inwestor chce dopuścić w przyszłym planie.
Dziś nie mamy wystarczających danych, aby wybrać którykolwiek z tych wariantów jako prawdziwy.
I właśnie dlatego kolejnym rozmówcą powinien być inwestor.
Radio DTR zapyta WBS POWER 3
Zamiast zgadywać, skierujemy do spółki konkretne pytania techniczne.
Chcemy przede wszystkim ustalić, co dokładnie oznacza 1,6 GW, jaka część tej mocy miałaby przypadać na centra danych, czy inwestycja będzie etapowana oraz jaka ma być docelowa moc IT.
Zapytamy również o moc i pojemność magazynów BESS, sposób działania dwóch niezależnych przyłączy, możliwość dwukierunkowego przepływu energii, planowane źródła energii, technologię chłodzenia, rzeczywisty pobór wody, generatory awaryjne, masterplan terenu oraz przewidywany harmonogram inwestycji.
I jeszcze o jedną rzecz:
dlaczego WBS wybrał właśnie Trzebnicę?
Bo być może właśnie odpowiedź na to pytanie pozwoli zrozumieć pozostałe.
Nie pytajmy jeszcze, czy 1,6 GW jest zagrożeniem. Najpierw ustalmy, czym jest
W tej historii interesujące jest właśnie to, jak łatwo jedna wielka liczba może zdominować całą dyskusję.
1600 MW.
Bez technicznego kontekstu robi wrażenie.
Ale 1600 MW mocy przyłączeniowej, 1600 MW mocy IT, 1600 MW maksymalnego poboru kampusu oraz 1600 MW infrastruktury energetycznej przygotowanej pod wieloetapowy rozwój nie oznaczają tego samego.
Radny Marcin Raczyński zrobił ważną rzecz: dotarł do dokumentów i postawił pytania o informacje, których — jak twierdzi — radni nie otrzymali przed głosowaniem.
Teraz potrzebny jest następny krok.
Nie kolejny alarmujący nagłówek i nie zapewnienie, że wszystko będzie dobrze.
Potrzebne są parametry techniczne.
Bo być może największą historią wcale nie jest to, że pod Trzebnicą ma stanąć „gigantyczna serwerownia”.
Być może WBS POWER 3 próbuje przygotować pod Wrocławiem duży węzeł infrastruktury energetyczno-cyfrowej dla gospodarki AI.
A jeśli tak jest, mieszkańcy i radni powinni wiedzieć dokładnie, co miałoby powstać, jakie przyniosłoby korzyści, jakie koszty infrastrukturalne i jakie rzeczywiste oddziaływanie.
Bez straszenia.
Ale również bez zgadywania.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.










