Trzebnica. Miasto sukcesu. Ale śmierdzi. Dosłownie i w przenośni

16 maj 2025, 15 31 37
Oceń materiał

Z zewnątrz – błysk. Promocje, inwestycje, foldery w kolorze triumfu. Z lotu drona – sielanka. Z bliska? Lepiej nie patrzeć. Bo jak się pochylić nad szczegółem, to człowieka uderzy nie tylko zapach z przepełnionego kubła, ale i gorycz absurdalnego niedbalstwa.

Weźmy taki rozkład jazdy linii miejskiej. A właściwie resztki tego, co z niego zostało. Kartka, która widziała niejedną zimę i żadnego urzędnika. Odarta, obdarta, niemal przegniła, wisi jak symbol. Symbol tego, że „drobiazgi” już nikogo nie interesują. Bo przecież mieszkańcy mają aplikacje, Internet, telepatyczne połączenie z kierowcą autobusu. Po co im papier? Po co im porządek?

Obok tablica informacyjna – niby do informacji, ale raczej do zgadywania. Pokryta kurzem, błotem, czasem pająkiem – po prostu naturalna, ekologiczna. Gmina Trzebnica idzie z duchem czasu, oszczędza wodę. Mycie to luksus, który został na folderze reklamowym.

[Best_Wordpress_Gallery id=”252″ gal_title=”Trzebnica sukcesu i smrodu”]

A teraz śmietnik – o, temat-rzeka! Bo w końcu nie każdy karton trzeba zgniatać, prawda? Po co się schylać, naciskać, rozkładać? Wrzucasz jak leci – jesteś królem kontenera. Reszta? Niech się martwi. Estetyka? Przestrzeń wspólna? Kto by się przejmował. W końcu to nie twój dom, to „tylko osiedle”. A że przy okazji wrzuciłeś też kawałek swojej pogardy do wspólnego dobra – no cóż, przynajmniej zrobiłeś to szybko.

Reklama
Reklama

A gabaryty? Leżą. Na trawniku, pod drzewem, czasem pod klatką. Może znikną. Może UFO je zabierze. Bo najwyraźniej miasto nie ma systemu, nie ma pomysłu, a może po prostu nie ma ochoty.

I nie, to nie jest czepianie się. To nie lament „dziennikarzyny”. To spis powszechnego znużenia. Miasto rośnie, rozwija się, chwali się sukcesami – i dobrze. Ale sukces, którego nie pielęgnuje się każdego dnia, zamienia się w fasadę. A ta, jak wiemy, lubi odpadać przy pierwszym podmuchu wiatru.

Nie wszystko trzeba budować od nowa. Czasem wystarczy zadbać o to, co już jest. Posprzątać. Zgniatać kartony. Zmienić rozkład jazdy raz na dekadę. Umyć tablicę. Patrzeć, myśleć, działać. Proste? Chyba zbyt proste dla tych, którzy wolą przecinać wstęgi.


Autor: Rafał Chwaliński
Zdjęcia: Rafał Chwaliński

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry