VAT w e-commerce po nowemu. Mniej formalności, ale nie każdy sprzedawca skorzysta

Oceń materiał

Rząd przyjął projekt zmian w przepisach dotyczących VAT w handlu internetowym. Ministerstwo Finansów zapowiada uproszczenia, mniej obowiązków administracyjnych i łatwiejsze rozliczanie sprzedaży w innych państwach Unii Europejskiej. Dla większości sklepów działających wyłącznie w Polsce zmieni się jednak niewiele. Najwięcej odczują przedsiębiorcy sprzedający za granicę, korzystający z zagranicznych magazynów oraz importujący towary w niewielkich przesyłkach. Dla części najmniejszych firm nowe regulacje mogą oznaczać nie ułatwienie, lecz konieczność przebudowania sposobu rozliczania VAT.

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy wdrażającej część unijnego pakietu ViDA, czyli VAT in the Digital Age. Jego zadaniem jest dostosowanie przepisów podatkowych do realiów gospodarki cyfrowej i usunięcie wątpliwości, które pojawiły się po wprowadzeniu pakietu VAT e-commerce 1 lipca 2021 roku.

Nowe regulacje mają zasadniczo wejść w życie 1 stycznia 2027 roku. Na razie mówimy jednak o projekcie przyjętym przez rząd, a nie o obowiązującej ustawie. Dokument musi jeszcze przejść przez parlament i zostać podpisany przez prezydenta.

Krajowy sklep prawie nie zauważy zmiany

Przedsiębiorca prowadzący sklep internetowy i sprzedający towary wyłącznie klientom w Polsce najprawdopodobniej nie odczuje zasadniczej różnicy. Projekt nie zmienia krajowych stawek VAT, nie wprowadza nowego podatku od zakupów internetowych i nie podnosi limitu zwolnienia podmiotowego.

Zmiany dotyczą głównie sprzedaży transgranicznej B2C, czyli transakcji, w których firma z jednego państwa sprzedaje towary lub usługi konsumentowi mieszkającemu w innym kraju Unii Europejskiej.

Nie będzie więc podatkowej rewolucji w każdym internetowym koszyku. To raczej próba uporządkowania zaplecza, którego klient zazwyczaj nie widzi, ale za którego obsługę ostatecznie płaci w cenie produktu.

Jaśniejsze zasady limitu 42 tysięcy złotych

Jednym z najważniejszych elementów projektu jest doprecyzowanie zasad obliczania unijnego progu sprzedaży wynoszącego 10 tysięcy euro. W polskich przepisach odpowiada mu kwota 42 tysięcy złotych netto.

Limit obejmuje łącznie wewnątrzwspólnotową sprzedaż towarów na odległość oraz określone usługi telekomunikacyjne, nadawcze i elektroniczne świadczone konsumentom w innych państwach UE. Nie jest to osobny limit dla Niemiec, Czech, Francji czy każdego innego kraju.

Po jego przekroczeniu sprzedaż powinna być zasadniczo opodatkowana według zasad państwa, w którym znajduje się klient. Przedsiębiorca może rozliczyć ten podatek za pośrednictwem systemu OSS, zamiast rejestrować się oddzielnie do VAT w każdym państwie konsumpcji.

Dotychczasowe wątpliwości dotyczą między innymi sytuacji, w której polska firma posiada towary w zagranicznym magazynie i wysyła je stamtąd do klientów w kolejnych państwach. Projekt ma dokładniej określić, które transakcje należy uwzględniać przy obliczaniu limitu oraz kiedy można skorzystać z OSS. Sam rząd przyznaje, że obecne przepisy pozostawiały w tym zakresie pole do różnych interpretacji.

Dla przedsiębiorców oznacza to mniejsze ryzyko sporu z administracją skarbową. Konieczne może być jednak sprawdzenie konfiguracji sklepu, systemu księgowego i programu magazynowego. Przy rozliczaniu VAT znaczenie ma bowiem nie tylko miejsce zamieszkania klienta, lecz także państwo, z którego faktycznie rozpoczyna się wysyłka.

OSS ma być prostszy, choć podatek nie zniknie

System OSS pozwala przedsiębiorcy zarejestrować się w jednym państwie, złożyć jedną deklarację i za jej pośrednictwem rozliczyć VAT należny w innych krajach UE. Podatek jest nadal obliczany według stawek właściwych dla państw konsumentów, ale sprzedawca nie musi kontaktować się osobno z każdą administracją podatkową.

Projekt ma również jednoznacznie określić moment powstania obowiązku podatkowego dla transakcji wykazywanych w procedurze unijnej i nieunijnej OSS. Ma to ograniczyć sytuacje, w których ta sama transakcja mogłaby być różnie traktowana przez administracje poszczególnych państw.

Nie jest to obniżka VAT. To ujednolicenie odpowiedzi na pytanie, kiedy dokładnie należy go wykazać.

Koniec z obowiązkowym podawaniem stron internetowych

Przy rejestracji do nieunijnej procedury OSS oraz procedury importowej IOSS przedsiębiorcy nie będą musieli podawać adresów stron internetowych.

Zmiana wydaje się drobna, ale odpowiada na rzeczywisty problem. Współczesny sprzedawca może działać przez marketplace, aplikację, media społecznościowe albo kilka platform jednocześnie i nie posiadać własnego sklepu internetowego. Może również regularnie zmieniać domeny lub rozwijać sprzedaż na kolejnych portalach.

Obowiązek podawania stron internetowych nie nadążał więc za sposobem prowadzenia handlu. Urzędowy formularz oczekiwał jednego adresu, podczas gdy handel cyfrowy dawno wyprowadził się z jednego lokalu.

Platformy handlowe dostaną jaśniejsze zasady odpowiedzialności

Zmiany obejmą również marketplace’y, portale i inne interfejsy elektroniczne ułatwiające sprzedaż.

W określonych sytuacjach platforma jest dla celów VAT traktowana tak, jakby sama nabyła towar od sprzedawcy, a następnie sprzedała go konsumentowi. Wówczas to ona odpowiada za pobranie i rozliczenie podatku.

Projekt ma dokładniej określić, jakie dostawy są objęte takim mechanizmem. Powinno to zmniejszyć liczbę sporów dotyczących tego, czy VAT ma rozliczyć właściwy sprzedawca, czy operator platformy.

Reklama
Reklama
Reklama

Jaśniejsze przepisy nie muszą jednak oznaczać mniejszej liczby obowiązków. Platformy nadal będą musiały gromadzić dane o transakcjach i sprzedawcach, pozwalające organom podatkowym kontrolować prawidłowość rozliczeń. Unijne regulacje przewidują również możliwość porównywania informacji o sprzedaży z danymi dotyczącymi płatności transgranicznych.

Drobni importerzy mogą mieć problem

Najbardziej dyskusyjna zmiana dotyczy przedsiębiorców korzystających ze zwolnienia podmiotowego z VAT.

Projekt ma jednoznacznie wyłączyć takich podatników z możliwości stosowania procedury IOSS. Służy ona do rozliczania VAT od sprzedaży konsumentom towarów sprowadzanych spoza Unii Europejskiej w przesyłkach o rzeczywistej wartości nieprzekraczającej 150 euro. Dzięki IOSS podatek może zostać pobrany już podczas zakupu, zamiast przy odprawie lub doręczeniu paczki.

Ministerstwo Finansów uzasadnia zmianę ryzykiem, że przy jednoczesnym zastosowaniu zwolnienia podmiotowego i IOSS podatek nie zostałby prawidłowo rozliczony.

Dla części niewielkich sprzedawców może to jednak oznaczać konieczność:

  • korzystania z rozliczenia prowadzonego przez marketplace;
  • zmiany sposobu importowania i odprawiania towarów;
  • rozliczania VAT przez operatora pocztowego lub firmę kurierską;
  • rozważenia rezygnacji ze zwolnienia z VAT, jeżeli IOSS jest istotnym elementem działalności.

Rząd mówi więc o uszczelnieniu i doprecyzowaniu systemu, ale dla najmniejszych importerów skutkiem mogą być dodatkowe formalności oraz wyższe koszty obsługi przesyłek.

Zagraniczne magazyny łatwiejsze do obsługi

Największą praktyczną zmianą dla rozwiniętego e-commerce ma być procedura TOOG, czyli transfer of own goods.

Firmy korzystające z centrów logistycznych często przemieszczają własne towary pomiędzy magazynami położonymi w różnych państwach. Już samo przeniesienie zapasów z Polski do magazynu w Niemczech, Czechach czy Francji może powodować obowiązek rejestracji do VAT w kolejnym kraju.

TOOG ma umożliwić rozliczanie transgranicznego przemieszczania własnych towarów w ramach systemu OSS. Celem jest ograniczenie liczby zagranicznych rejestracji VAT oraz deklaracji składanych przez jednego przedsiębiorcę.

Dla firm oznaczałoby to:

  • mniej zagranicznych deklaracji;
  • niższe koszty księgowości i doradztwa;
  • łatwiejsze przenoszenie zapasów;
  • prostsze korzystanie z usług fulfillmentu;
  • mniejszą barierę przy rozpoczynaniu sprzedaży na kolejnych rynkach.

Jest jednak istotne zastrzeżenie. Obecny projekt przewiduje wygaszenie procedury magazynu typu call-off stock od 1 lipca 2028 roku, natomiast szczegółowe krajowe zasady TOOG mają zostać wprowadzone w kolejnym etapie wdrażania prawa unijnego.

Po 30 czerwca 2028 roku nie będzie można rozpoczynać nowych operacji call-off stock. Wcześniejsze przemieszczenia będą mogły zostać dokończone w okresie przejściowym, a cała dotychczasowa procedura ma przestać obowiązywać po 30 czerwca 2029 roku.

Dopiero po przedstawieniu pełnych polskich przepisów dotyczących TOOG będzie można ocenić, czy przedsiębiorcy rzeczywiście płynnie przejdą ze starego systemu do nowego.

Czy konsumenci zapłacą mniej?

Projekt nie obniża stawek VAT, nie podwyższa limitu 42 tysięcy złotych i nie znosi podatku od importowanych przesyłek. Trudno więc oczekiwać, że jego wejście w życie automatycznie przełoży się na niższe ceny w sklepach.

Pośrednią korzyścią może być zmniejszenie kosztów podatkowej obsługi sprzedaży zagranicznej. Jeżeli firma będzie potrzebowała mniej rejestracji, deklaracji i lokalnych pełnomocników, ekspansja na kolejne rynki stanie się łatwiejsza.

Dla klienta może to oznaczać większy wybór produktów, sprawniejszą obsługę zamówień transgranicznych i mniej niespodzianek podatkowych przy odbiorze przesyłki. Nie będzie to jednak efekt natychmiastowy ani gwarantowany.

Uproszczenie, ale jeszcze nie cyfrowa rewolucja

Projekt porządkuje kilka problemów, które pojawiły się po reformie z 2021 roku. Najwięcej skorzystają firmy prowadzące sprzedaż konsumentom w kilku państwach UE oraz przedsiębiorcy posiadający towary w zagranicznych magazynach.

Dla platform oznacza to bardziej precyzyjne zasady odpowiedzialności, ale nadal rozbudowane obowiązki informacyjne. Dla podatników zwolnionych z VAT i importujących małe przesyłki zmiana może natomiast okazać się niekorzystna.

Rząd przedstawia projekt jako ułatwienie dla e-commerce. W dużej części jest to trafne, choć skala zmian jest mniejsza, niż sugeruje komunikat. To przede wszystkim naprawianie niejasności oraz przygotowanie gruntu pod dalszą reformę.

Prawdziwym testem będzie dopiero uruchomienie TOOG. Jeden system rozliczeniowy dla całej Unii może rzeczywiście pomóc przedsiębiorcom. Pod warunkiem, że polskie „jedno okienko” nie okaże się tradycyjnie korytarzem prowadzącym do kilku następnych.

Źródła: Ministerstwo Finansów, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Komisja Europejska, EUR-Lex, podatki.gov.pl.

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry