Weto, które zatrzymało kryptowaluty? W co gra prezydent?

kryptowaluty i chcaos

Dlaczego jedna decyzja zablokowała ustawę, która miała uporządkować rynek cyfrowy – i czy naprawdę chodziło o kryptowaluty?


Co właściwie zawetował prezydent?

Ustawa, która miała dostosować polskie przepisy do europejskiego pakietu MiCA i nowych zasad przeciwdziałania praniu pieniędzy, była częścią większej konstrukcji prawnej. W praktyce — jednym aktem obejmującym również rozwiązania dotyczące wsparcia dla uchodźców oraz kompetencji nadzorczych instytucji państwa.

Prezydenckie weto nie uderzyło w samo sedno kryptowalut, lecz w mechanizm wdrażania unijnych regulacji, które polski rząd musi przenieść do prawa krajowego, aby uniknąć sankcji.

Reklama

Premier Donald Tusk podsumował to w Sejmie wyjątkowo ostro:

„Nie ma żadnego powodu, by Polska płaciła kary za to, że prezydent wykorzystuje swoją funkcję do bieżącej polityki.”

Tymczasem dla branży kryptowalut to jedna z najbardziej oczekiwanych ustaw od lat. Miała uporządkować rejestry, dać KNF realne narzędzia nadzoru i uchronić sektor przed tym, co dziś bywa jego największą słabością — chaosem prawnym.


Dlaczego premier bronił ustawy tak zdecydowanie?

Tusk tłumaczył, że brak wdrożenia przepisów unijnych uderza nie tylko w państwo, lecz także w przedsiębiorców działających na granicy dynamicznego rynku technologicznego.

W Sejmie mówił m.in., że:

„Te regulacje są obowiązkowe. Bez nich Polska staje się krajem o podwyższonym ryzyku prania pieniędzy.”

Ustawa była też odpowiedzią na wieloletnie postulaty branży, która alarmowała, że Polska pozostaje „szarą strefą regulacyjną” – formalnie nadzorowaną, lecz pozbawioną narzędzi do prawdziwej kontroli rynku aktywów cyfrowych.


Dlaczego głosowanie nie miało nic wspólnego z kryptowalutami?

Gdy spojrzeć na głosowanie, widać schemat, który w polskim parlamencie powtarza się z uporem grana­cznika:

  • Koalicja rządząca – ZA: bo ustawa wynika z prawa UE i porządkuje rynek.

  • PiS – PRZECIW / WSTRZYMUJE SIĘ: bo weto prezydenta stało się nowym politycznym sztandarem opozycji.

  • Konfederacja – PRZECIW: bo każda regulacja to ingerencja państwa — nawet jeśli jej brak kończy się sankcjami.

Ostatecznie rynek kryptowalut stał się zakładnikiem wojny politycznej, a jego sytuacja przypomina teraz inwestora, który śledzi kursy, wiedząc, że nie steruje już realnymi danymi, lecz emocjami dwóch zwaśnionych instytucji państwa.


Co ta sytuacja mówi o państwie?

Zwykle mówimy, że państwo to przewidywalność, procedury i obowiązek wdrażania prawa. Ale od kilku miesięcy obserwujemy ruchy, które przypominają bardziej polityczny ping-pong niż stabilne funkcjonowanie instytucji.

Weto w sprawie ustawy kryptowalutowej stało się symbolem:

  • walki prezydenta z rządem,

  • instrumentalnego traktowania procesu legislacyjnego,

  • przerzucania odpowiedzialności za relacje z UE,

  • niewidzialnego kosztu, jaki ponoszą przedsiębiorcy i klienci rynku cyfrowego.

Najbardziej lapidarnie ujął to jeden z posłów komisji finansów:

„Nie zawetowano kryptowalut. Zawetowano zdrowy rozsądek.”


Co dalej? Czy ustawa wróci?

Rząd zapowiada ponowne procedowanie, choć nie ukrywa, że czas działa przeciw Polsce. Bez implementacji MiCA i AML:

  • obniży się rating ryzyka Polski w sektorze finansów,

  • branża kryptowalut będzie traktowana nieufnie przez europejskie instytucje,

  • a KNF dalej będzie rozkładać ręce w sprawach wymagających realnego nadzoru.

Autor: Rafał Chwaliński

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
0

Suma