Wieś, która znika po cichu. Felieton „Po 17:00 bez filtrów”

po 17 bez fltrow felieton

Czasem słuchacz napisze komentarz, który jest gotowym felietonem. Nie dlatego, że jest literacko „ładny”, tylko dlatego, że jest prawdziwy aż do bólu. Taki, który nie prosi o polemikę, tylko o wysłuchanie.

Jeden z naszych słuchaczy napisał:

„Wieś umiera… stare mury milczą czernią martwych okien, nikogo nie spotkasz wieczorową porą. W niedzielę kościół zbiera garstkę wiernych więc dowiadujesz się że jeszcze ktoś tu żyje… dym z kominów, smród szamb, szklana pogoda okien, widmo miejscowego pijaczka z papierosem w gębie i ‘news’… port U. też już ‘for sale’. Przed laty czytałam opowieść Filipa Springera Miedzianka. Historia znikania i tak sobie myślę, że proces wymierania wsi U. ma się dobrze…”

ReklamaCollaborator

To nie jest hejt.
To nie jest narzekanie.
To jest diagnoza postawiona bez znieczulenia.

Milczenie, które mówi więcej niż raporty

Wieś nie znika z hukiem.
Nie ma fajerwerków, konferencji prasowej ani komunikatu „zamykamy miejscowość”.
Wieś znika po cichu. Najpierw sklep. Potem szkoła. Potem autobus. Na końcu – ludzie.

Zostają mury. I okna, które – jak trafnie napisał słuchacz – milczą czernią.
To bardzo precyzyjne słowo: milczą. Bo nikt już nie krzyczy, nie protestuje, nie pisze petycji. Zmęczenie wygrywa z gniewem.

O czym naprawdę jest „Miedzianka” Filipa Springera?

Filip Springer w książce „Miedzianka. Historia znikania” nie opisuje katastrofy jednego dnia. On opisuje proces.
Miasto, które miało wszystko: historię, ludzi, sens istnienia – i które zostało rozebrane na czynniki pierwsze. Najpierw gospodarczo, potem społecznie, wreszcie fizycznie.

Miedzianka nie umarła dlatego, że ludzie jej nie kochali.
Umarła, bo kolejne decyzje podejmowano gdzie indziej, a mieszkańcom mówiono: „tak musi być”, „nie da się inaczej”, „to nieopłacalne”.

Brzmi znajomo?

Springer pokazuje coś jeszcze ważniejszego:
że znikanie nie jest tragedią jednorazową.
To jest normalizacja pustki. Moment, w którym brak życia przestaje dziwić.

I dokładnie to samo wybrzmiewa w komentarzu naszego słuchacza.

„Proces wymierania ma się dobrze”

To zdanie jest okrutnie celne.
Bo proces wymierania nie potrzebuje złych intencji.
Wystarczy obojętność, brak planu, brak myślenia długofalowego. Wystarczy, że wszyscy zajmą się „ważniejszymi sprawami”.

Wieś U. – jak wiele innych – nie umiera dlatego, że ktoś ją zniszczył.
Ona umiera, bo nikt jej nie potrzebuje w rozmowie o przyszłości.

Zostaje pijaczek jako folklor.
Zostaje smród szamba jako „taki klimat”.
Zostaje tabliczka „for sale” jako jedyna nowa inwestycja.

I właśnie tak o tym mówimy

W programie „Po 17:00 bez filtrów – Radio DTR” nie wygładzamy rzeczywistości.
Nie mówimy: „jest trudno, ale będzie lepiej”, jeśli nie wiemy, dla kogo i kiedy.
Nie udajemy, że wszystko da się załatwić strategią i prezentacją PowerPoint.

Patrzymy. Słuchamy. I czasem mamy oczy szeroko otwarte – ze zdziwienia, że to wszystko dzieje się obok, a my udajemy, że nie widzimy.

Bo najgorsze, co może spotkać wieś, miasteczko, społeczność –
to nie kryzys.

Najgorsze jest to, że jej znikanie przestaje kogokolwiek dziwić.

Autor: Rafał Chwaliński

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry