Wrocław wchodzi w rytm, którego nie da się już zatrzymać. Miasto przygotowuje się do wydarzenia, które środowisko artystyczne nazywa wprost – najważniejszym w Polsce. Polska Platforma Tańca wraca i tym razem wszystko rozegra się właśnie tutaj.
To nie jest tylko festiwal. To pokaz siły środowiska, ambicji miasta i – co chyba najważniejsze – próba wyjścia tańca poza scenę.
Czy Wrocław naprawdę staje się stolicą tańca?
Oficjalnie tak – i to nie tylko na cztery dni.
Między 17 a 20 września 2026 roku odbędzie się 9. edycja Polskiej Platformy Tańca – wydarzenia organizowanego co dwa lata, które skupia najważniejsze nazwiska i produkcje z obszaru choreografii i tańca współczesnego.
Czytaj dalej
Zanim czytasz dalej
Do miasta ma przyjechać ponad 150 gości z całego świata – kuratorzy, producenci, dyrektorzy festiwali. To oni patrzą, oceniają i… wybierają, co dalej pójdzie w świat.
Bo tu nie chodzi tylko o widza. Tu chodzi o eksport polskiego tańca.
kochambalet fot Patmic
Co zobaczymy na scenie?
Program nie jest przypadkowy. Wybrane spektakle przeszły selekcję międzynarodowego jury.
Na liście znalazły się m.in.:
- „Glory Game” – o cenie sukcesu w świecie sztuki
- „Rapeflower” – o ciele jako przestrzeni traumy
- „Kocham balet” – dekonstrukcja świata baletu
- „Who Cares” – o empatii w społeczeństwie
- „WoW” – o energii i fizyczności ruchu
Każdy z nich dotyka innego napięcia – od ambicji, przez przemoc, po samotność.
To nie są lekkie tematy. I chyba właśnie o to chodzi.
Cztery dni, które mają znaczenie
Program rozpisany jest precyzyjnie – od warsztatów dla profesjonalistów, przez panele branżowe, aż po wieczorne spektakle i nocne życie festiwalowe.
Pierwszego dnia zobaczymy premierę przygotowaną specjalnie dla Wrocławia – spektakl Marii Stokłosy tworzony z lokalnymi tancerzami. To gest w stronę miasta, ale też sygnał: Wrocław nie jest tylko gospodarzem, jest współtwórcą.
W kolejnych dniach pojawiają się kolejne nazwiska, kolejne spektakle, kolejne opowieści. A między nimi – networking, rozmowy, decyzje.
Bo Platforma to także rynek.
rooms by the sea fot Klaudyna Schubert
Czy to wydarzenie tylko dla branży?
Nie.
I to chyba najciekawsze w tym wszystkim.
Po raz pierwszy wydarzenie nie ogranicza się do kilku dni. Towarzyszy mu program „Wrocław tańczy!”, który trwa od kwietnia do września.
Warsztaty, pokazy, potańcówki, działania w przestrzeni miasta. Taniec wychodzi z teatrów i wchodzi między ludzi – na Rynek, do parków, do codzienności.
Można powiedzieć: próba generalna przed finałem.
Czy to się uda?
To dobre pytanie.
Bo z jednej strony mamy ambicję, międzynarodowe nazwiska i duże wydarzenie. Z drugiej – zawsze pozostaje pytanie, czy to dotrze do mieszkańców, czy zostanie w środowisku, czy stanie się czymś więcej niż tylko „wydarzeniem dla wybranych”.
Organizatorzy mówią o wspólnocie, dostępności i otwartości.
Rzeczywistość – jak zwykle – to zweryfikuje.
A może najważniejsze jest coś innego?
Może nie to, ile osób przyjedzie.
Nie to, ile spektakli zobaczymy.
Tylko to, czy po tych kilku miesiącach ktoś w tym mieście zacznie patrzeć na taniec inaczej.
Bo jeśli tak się stanie – to Wrocław naprawdę zatańczy.
I to nie tylko we wrześniu.
To bitch or not to bitch fot Dawid Linkowski
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.
