Oborniki Śląskie. Temat niby znany, powtarzany od lat, a jednak wraca – tym razem z dokumentami na stole. Radny Marek Mańczak pyta wprost: na jakiej podstawie żłobek publikuje wizerunki dzieci w internecie i czy ktoś w ogóle ocenił ryzyko?
Odpowiedź urzędu? Krótka. Zwięzła. I – dla wielu – zaskakująco powierzchowna.
Czy publikowanie zdjęć dzieci jest bezpieczne?
Pytanie nie jest nowe. W ostatnich latach coraz częściej wraca w komunikatach Ministerstwo Edukacji Narodowej, stanowiskach Urząd Ochrony Danych Osobowych i publikacjach organizacji społecznych zajmujących się ochroną dzieci w sieci.
Reklama

Powód jest prosty:
- zdjęcie raz wrzucone do internetu przestaje być pod kontrolą,
- może zostać skopiowane, przerobione, wykorzystane poza kontekstem,
- bywa wykorzystywane w hejcie, a nawet w materiałach typu deepfake.
W dokumentach radnego te zagrożenia są wprost nazwane. W odpowiedzi urzędu – praktycznie nie istnieją.
„Tak. Tak. Tak.” – czyli odpowiedź, która nic nie mówi
Na siedem kluczowych pytań padają odpowiedzi:
- zgoda jest,
- pracownicy są przeszkoleni,
- rodzice są informowani,
- publikacja odbywa się za zgodą.
I jedno zdanie, które zmienia wszystko:
„Kierownik jednostki decyduje o polityce.”
Brzmi niewinnie. Ale w praktyce oznacza:
👉 brak jednolitego standardu
👉 decyzje uznaniowe
👉 brak realnej kontroli systemowej
Czyli: każde przedszkole, żłobek czy szkoła może działać trochę inaczej.
Facebook to nie „zamknięta komunikacja”
W odpowiedzi pojawia się argument, że istnieje także komunikacja zamknięta z rodzicami.
Tylko że zdjęcia trafiają na Facebooka.
A Facebook:
- jest przestrzenią publiczną,
- umożliwia pobieranie i udostępnianie treści,
- nie daje kontroli nad dalszym obiegiem zdjęcia.
To zasadnicza różnica.
Bo czym innym jest:
👉 zamknięta grupa dla rodziców
a czym innym:
👉 publiczny profil instytucji
W dokumentach – te dwa światy zaczynają się niebezpiecznie mieszać.
Zgoda rodzica – ale jaka?
Urząd potwierdza, że zgoda jest udzielana „na pierwszym zebraniu”.
I tu pojawia się problem, o którym rzadko mówi się głośno.
Czy taka zgoda:
- jest konkretna (na jakie zdjęcia, gdzie publikowane)?
- jest świadoma (czy rodzic rozumie konsekwencje)?
- jest odwoływalna (i czy ktoś faktycznie usuwa zdjęcia z archiwów)?
Bo zgoda „hurtowa”, podpisana raz, często działa latami.
A dziecko w tym czasie:
- rośnie,
- zmienia się,
- a jego wizerunek krąży dalej.
Gdzie jest analiza ryzyka?
To pytanie, które w dokumentach wybrzmiewa najmocniej.
Radny pyta o:
- hejt,
- cyberprzemoc,
- kradzież tożsamości,
- ujawnianie lokalizacji dziecka.
Odpowiedź?
👉 brak konkretów
👉 brak procedur
👉 brak odniesienia do realnych zagrożeń
A przecież to dziś standard, by takie ryzyko analizować – szczególnie w instytucjach publicznych.
Państwo mówi ostrożniej niż samorząd
Coraz częściej instytucje centralne sugerują:
- ograniczenie publikacji wizerunku dzieci,
- stosowanie zdjęć zbiorczych,
- unikanie identyfikacji konkretnych osób,
- anonimizację.
To kierunek ostrożności.
Tymczasem lokalna praktyka – jak wynika z dokumentów – idzie w stronę:
👉 „jest zgoda, więc publikujemy”
To podejście formalnie dopuszczalne. Ale czy wystarczające?
Odpowiedzialność – kto ją ponosi naprawdę?
„Kierownik jednostki decyduje” – mówi urząd.
Ale w przypadku problemów:
- to nie tylko kierownik odpowiada,
- to odpowiedzialność całej instytucji,
- a pośrednio – także organu prowadzącego, czyli gminy.
Bo to nie prywatny profil.
To publiczna jednostka.
Sprawa większa niż jeden żłobek
Na pierwszy rzut oka – lokalna historia.
W praktyce:
👉 pytanie o standardy w całym systemie
Czy gmina ma:
- jedną politykę ochrony wizerunku dzieci?
- procedury publikacji?
- mechanizmy kontroli?
Z dokumentów trudno to jednoznacznie wyczytać.
Co dalej?
Temat nie kończy się na tej odpowiedzi. Raczej się zaczyna.
Bo dziś pytanie nie brzmi:
👉 „czy można publikować zdjęcia dzieci”
Tylko:
👉 „czy powinniśmy robić to w taki sposób”
I tu zaczyna się dyskusja, której – jak widać – nikt jeszcze do końca nie przeprowadził.
To dopiero pierwszy krok. Kolejne pytanie brzmi: kto weźmie za to odpowiedzialność – zanim wydarzy się coś, czego nie da się cofnąć?