W kwietniu Gmina Oborniki Śląskie ogłosiła otrzymanie dofinansowania na projekt „Zielone Serce Miasta – Wspólna Przestrzeń, Wspólna Pasja”. Miała powstać bezpieczna i atrakcyjna przestrzeń dla mieszkańców. Zapowiedziano remont ścieżek i altany, nowe oświetlenie, ławki, hamaki, kosze oraz nasadzenia.
Minęło pięć miesięcy.
W parku przy ulicach Trzebnickiej i Paderewskiego nie rozpoczęła się zapowiadana rewitalizacja. Nie pojawiło się nowe oświetlenie, nie wyremontowano ścieżek ani altany. Nie zamontowano ławek i hamaków. Na terenie inwestycji nie widać wykonawcy ani robót.
Zielone serce miasta istnieje więc przede wszystkim w komunikatach, uchwałach i dokumentacji przetargowej.
Najpierw ogłoszono sukces
1 kwietnia 2026 roku na stronie Gminy Oborniki Śląskie opublikowano informację o otrzymaniu dofinansowania. Urząd opisał szeroki zakres projektu, obejmujący zarówno prace w parku, jak i działania społeczne: pikniki, warsztaty, konkursy, pokazy, zajęcia dla dzieci i wspólne nasadzenia.
Komunikat był napisany językiem sukcesu. Gmina „otrzymała dofinansowanie”, „zaplanowała rewitalizację”, a projekt miał stać się inwestycją „przede wszystkim w ludzi”.
Brakowało jednak podstawowych informacji:
- kiedy rozpoczną się roboty;
- kiedy mają się zakończyć;
- ile wyniesie całkowity koszt projektu;
- jaka część pieniędzy zostanie przeznaczona na park;
- ile będą kosztowały wydarzenia, promocja i działania społeczne;
- kto będzie odpowiadał za poszczególne elementy przedsięwzięcia.
Była wizja. Nie było harmonogramu.
Radio DTR pytało już w kwietniu
16 kwietnia opublikowaliśmy artykuł „Rewitalizacja czy dekoracja? Mieszkańcy pytają o sens zmian w parku”.
Pytaliśmy w nim, czy zapowiedziane ławki, hamaki i działania promocyjne odpowiadają rzeczywistym potrzebom mieszkańców. Zwracaliśmy również uwagę, że pod efektowną nazwą projektu powinien znajdować się konkretny plan, a nie tylko lista dobrze brzmiących pomysłów.
Dzisiaj pytanie nie dotyczy już wyłącznie zakresu rewitalizacji.
Dzisiaj brzmi ono znacznie prościej:
kiedy w parku zacznie się cokolwiek dziać?
Projekt miał dwie części
Trzeba uczciwie zaznaczyć, że „Zielone Serce Miasta” nie jest wyłącznie przedsięwzięciem budowlanym. Jego konstrukcja obejmuje dwie części.
Pierwszą są prace materialne:
- budowa oświetlenia parkowego;
- remont istniejących ścieżek;
- wykonanie krótkiego odcinka chodnika;
- przebudowa altany;
- montaż ławek, koszy, hamaków i hoteli dla owadów;
- wykonanie kładki nad korzeniami drzew;
- uporządkowanie terenu;
- nowe nasadzenia.
Drugą część stanowią działania społeczne:
- Sportowy Piknik Rodzinny;
- wydarzenie parkowe;
- warsztaty kreatywne;
- przedstawienie teatralne dla dzieci;
- akcja „Zieleń w rękach mieszkańców”;
- konkursy i wystawa.
Głównym celem projektu ma być poprawa jakości życia i aktywności społecznej mieszkańców oraz budowanie trwałych relacji sąsiedzkich.
Taka konstrukcja może być logiczna. Park ma nie tylko wyglądać lepiej, ale również służyć mieszkańcom. Problem polega na tym, że bez wykonania części inwestycyjnej cała opowieść o „bezpiecznej i atrakcyjnej przestrzeni” pozostaje obietnicą.
Piknik nie naprawi ścieżki. Warsztaty nie postawią lamp. Kampania medialna nie wyremontuje altany.
Piłka ręczna miała odpowiadać za ludzi, nie za ścieżki
W kolejnym artykule pytaliśmy: „Zielone Serce Miasta”. Ale co właściwie ma wspólnego piłka ręczna z rewitalizacją zieleni?.
Partnerem społecznym projektu zostało Stowarzyszenie Piłki Ręcznej Victoria Oborniki Śląskie. Po analizie dokumentacji trzeba doprecyzować, że organizacja sportowa nie została wybrana do wykonywania robót ani projektowania zieleni.
Jej rolą jest współorganizowanie wydarzeń, warsztatów, konkursów oraz działań animacyjnych. W tym zakresie udział klubu sportowego można logicznie powiązać ze Sportowym Piknikiem Rodzinnym i aktywizacją mieszkańców.
Nadal aktualne pozostają jednak pytania o przejrzystość wyboru:
- ile organizacji zgłosiło się do naboru;
- jak oceniono poszczególne oferty;
- ile punktów otrzymały;
- jakie doświadczenie zdecydowało o wyborze Victorii;
- jaki budżet otrzyma partner;
- jakie konkretne działania już wykonał?
Partnera wybrano. W parku nadal jednak nie rozpoczęto zasadniczych robót.
Pieniądze zapisano w budżecie
W uchwale budżetowej z 28 maja 2026 roku pod nazwą projektu zapisano dwie kwoty inwestycyjne:
- 119 565 zł;
- 30 435 zł.
Łącznie daje to 150 tys. zł przeznaczonych na część inwestycyjną „Zielonego Serca Miasta”.
Nie ma obecnie podstaw, aby twierdzić, że pieniądze zostały wydane na inne zadania. Zapis w budżecie nie oznacza jeszcze zapłaty wykonawcy. Dokumentacja przetargowa wskazuje również, że gmina nie przewidziała udzielania zaliczek.
Możemy natomiast zapytać:
co od maja dzieje się ze środkami przeznaczonymi na inwestycję, której realizacja jeszcze się nie rozpoczęła?
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy pieniądze pozostają zabezpieczone, czy podpisano umowy, jakie oferty wpłynęły i czy zaproponowane ceny mieszczą się w zaplanowanym budżecie.
Cztery miesiące do ogłoszenia przetargu
Dofinansowanie ogłoszono 1 kwietnia.
Przetarg na roboty budowlane został opublikowany dopiero 6 sierpnia, czyli ponad cztery miesiące później.
Oferty można było składać do 21 sierpnia. Postępowanie podzielono na dwie części: budowę sześciu punktów oświetleniowych oraz pozostałe prace związane ze ścieżkami, altaną i małą architekturą.
Na początku września w oficjalnej karcie postępowania nadal nie było publicznie widocznej informacji o wyborze wykonawców ani zawarciu umów. System e-Zamówienia wskazywał nawet nieaktualnie wyglądającą fazę „zbierania ofert”, chociaż termin ich składania już upłynął.
Nie przesądza to, że gmina nie analizuje ofert. Pokazuje natomiast, że mieszkańcy nie otrzymali czytelnej informacji o aktualnym stanie projektu.
Wykonawca nie dostał długiego terminu
Obie części zamówienia mają zostać wykonane w ciągu 42 dni od zawarcia umowy. Roboty powinny być prowadzone równocześnie.
To bardzo ważna informacja.
Nie można więc tłumaczyć obecnego braku prac długim terminem pozostawionym wykonawcy. Termin jeszcze nie zaczął biec, ponieważ najpierw trzeba zakończyć postępowanie i zawrzeć umowę.
Jeżeli stanie się to we wrześniu, rewitalizacja może teoretycznie zakończyć się jeszcze jesienią 2026 roku. Jeżeli procedura będzie się przedłużała, projekt może wejść w okres późnojesienny, a wtedy pogoda stanie się kolejnym wygodnym uzasadnieniem opóźnienia.
Najpierw czeka się z przetargiem do sierpnia. Potem przychodzi jesień. Następnie zaskakuje zima. Samorządowy kalendarz potrafi być bardziej przewidywalny niż pory roku.
Problem zgłosiliśmy już trzy lata temu
We wrześniu 2023 roku opublikowaliśmy materiał „Park Miejski w Obornikach Śląskich – brak oświetlenia”.
Już wtedy wskazywaliśmy, że po zmroku park przestaje być przestrzenią przyjazną i bezpieczną dla mieszkańców. Minęły prawie trzy lata, a budowa sześciu lamp dopiero znalazła się w dokumentacji przetargowej.
Problem nie pojawił się wczoraj. Nie wymagał również odkrycia dokonanego podczas kosztownych konsultacji. Wystarczyło wieczorem przejść przez park.
Dokumenty ruszyły. Park nie
Od kwietnia wydarzyło się sporo — ale głównie w dokumentach.
Ogłoszono dofinansowanie. Przeprowadzono nabór partnera. Powołano zespół oceniający. Wybrano organizację społeczną. Zmieniono budżet. Przygotowano dokumentację. Ogłoszono przetarg. Otwarto oferty.
Tylko w samym parku nie wydarzyło się nic.
I właśnie to jest najważniejszy fakt dla mieszkańców. Nie żyją oni w uchwale budżetowej, nie spacerują po platformie przetargowej i nie odpoczywają na wizualizacji. Korzystają z rzeczywistego parku — tego samego, w którym nadal są stare ścieżki, stara altana i niewystarczające oświetlenie.
Gmina powinna odpowiedzieć
Dlatego kierujemy do Gminy Oborniki Śląskie konkretne pytania:
- Ile ofert wpłynęło na każdą część zamówienia?
- Jakie ceny zaproponowali wykonawcy?
- Czy wybrano już najkorzystniejsze oferty?
- Kiedy zostaną podpisane umowy?
- Kiedy rozpoczną się roboty w parku?
- Czy gmina nadal gwarantuje zakończenie inwestycji w 2026 roku?
- Ile pieniędzy wydano dotychczas na działania organizacyjne, społeczne i promocyjne?
- Jakie działania wykonał już partner projektu?
- Czy pełna kwota przeznaczona na roboty budowlane pozostaje zabezpieczona?
- Co stanie się z dofinansowaniem, jeśli inwestycja nie zostanie ukończona w terminie?
Najpierw komunikat, później rzeczywistość
„Zielone Serce Miasta” jest projektem, którego założenia można racjonalnie uzasadnić. Połączenie remontu parku z aktywizacją mieszkańców ma sens. Udział organizacji sportowej w prowadzeniu pikniku i działań społecznych również nie jest absurdem.
Ale nawet najbardziej logiczna koncepcja nie ma znaczenia, jeśli pozostaje niewykonana.
Gmina ogłosiła sukces w kwietniu. Przetarg na roboty pojawił się dopiero w sierpniu. We wrześniu mieszkańcy nadal nie widzą ani wykonawcy, ani rozpoczęcia prac.
Zielone serce miało ożywić park. Na razie bije wyłącznie w rytmie urzędowego obiegu dokumentów.
A papier, jak wiadomo, przyjmie wszystko. Nawet rewitalizację, której w rzeczywistości jeszcze nie ma.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.







