14 dzieci i jedna decyzja. Co naprawdę „się nie opłaca”?

gmina nie ma na dzieci ale ma na imprezy
Oceń materiał

Czternaścioro dzieci, jedna grupa przedszkolna i argument, który powraca jak refren: „to się nie opłaca”. W tle – setki tysięcy złotych na wydarzenia i miliony na kulturę. Gdzie kończy się rachunek ekonomiczny, a zaczyna decyzja o tym, jak ma wyglądać życie w gminie?


❓ Ile dzieci to „za mało”?

Spotkanie rodziców z burmistrzem miało rozwiać wątpliwości. Zamiast tego – je pogłębiło.

„Odniosłam wrażenie, że jest na nie. Żaden argument nie docierał. Cały czas powtarzał, że nie opłaca się tworzenia grupy dla 8 dzieci” – relacjonuje jedna z mam.

ReklamaCollaborator

Rodzice prostują: nie osiem, a czternaście dzieci zgłoszonych do rekrutacji. Różnica nie jest kosmetyczna. To niemal pełna grupa.


❓ Co oznacza brak przedszkola w praktyce?

To nie jest tylko brak miejsca w budynku.

To codzienność:

  • dwa różne kierunki odwożenia dzieci,
  • rozbite godziny pracy,
  • dodatkowe koszty,
  • chaos organizacyjny.

„13 na 14 dzieci ma rodzeństwo w tej samej szkole i przedszkolu. Musielibyśmy rozwozić dzieci w dwa różne miejsca” – podkreślają rodzice.

Tu nie chodzi o wygodę. Tu chodzi o to, czy da się normalnie funkcjonować.


❓ „Nie opłaca się” – czyli ile to kosztuje?

Utworzenie jednej grupy przedszkolnej to wydatek rzędu:

  • ok. 12–17 tys. zł miesięcznie
  • czyli 150–200 tys. zł rocznie

To realne pieniądze.
Ale też – realny punkt odniesienia.

Bo w tym samym czasie gmina:

  • przeznacza ok. 18 tys. zł na jedną imprezę noworoczną,
  • finansuje koncert plenerowy za ok. 400 tys. zł,
  • utrzymuje Gminny Ośrodek Kultury z budżetem ok. 7 mln zł,
  • realizuje projekty wizerunkowe i rewitalizacyjne.

❓ Co jest kosztem, a co inwestycją?

Jedna impreza – kilka godzin.
Grupa przedszkolna – cały rok.

Jedno wydarzenie – efekt „wow”.
Przedszkole – decyzja o tym, czy ktoś tu zostanie na lata.

To nie jest pytanie o wydatki.
To pytanie o kolejność.


❓ A co z „niżem demograficznym”?

Argument wraca jak mantra.

Ale czy w tej konkretnej miejscowości liczby rzeczywiście spadają?
Czy może właśnie stabilizują się – skoro 14 dzieci trafia do jednej rekrutacji?

Bo jeśli:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
  • dzieci są,
  • rodziny są,
  • potrzeba jest realna,

to „niż” przestaje być argumentem, a zaczyna być wygodnym uzasadnieniem decyzji.


❓ Pomysł: „zrobimy grupę za rok”

Na spotkaniu padła też propozycja:

„Jak dzieci z obecnej grupy pójdą do szkoły, wtedy na jeden rok powstanie grupa dla tych dzieci.”

Brzmi rozsądnie – na papierze.

Ale dzieci nie są projektem inwestycyjnym.
Nie da się „przesunąć roku rozwoju”.


❓ Gdzie zapada decyzja?

W rozmowie z burmistrzem emocje są naturalne.
Ale decyzje zapadają gdzie indziej.

To rada gminy:

  • uchwala budżet,
  • ustala priorytety,
  • bierze odpowiedzialność.

A mimo to – temat trafia głównie do gabinetu, nie na sesję.


❓ Co naprawdę „się nie opłaca”?

Z punktu widzenia tabelki:

  • grupa przedszkolna może być deficytowa

Z punktu widzenia mieszkańca:

  • brak przedszkola generuje koszty,
  • zniechęca do życia w tej gminie,
  • osłabia lokalną społeczność.

I tu pojawia się pytanie, które zostaje po tej historii:

👉 czy gmina liczy koszt jednej grupy…
czy koszt utraty mieszkańców?


🧭 Zamiast puenty

To nie jest spór o jedno przedszkole.
To jest sprawdzian, co w tej gminie jest naprawdę ważne.

Bo jeśli są pieniądze na scenę, wydarzenia i wizerunek,
a brakuje ich na dzieci,

to trudno mówić o braku środków.

👉 Tu chodzi o wybór.

Autor: Rafał Chwaliński
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry