Warchoł z powiatu

Jeden warchol glosem masy
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Warchoł z powiatu, czyli jak jeden krzykacz robi show za całą społeczność

Wystarczy jedna osoba. Jeden warchoł, który odpali się pod postem czy artykułem i zaczyna festiwal krzyku, obelg i wykręconej logiki. A potem patrzysz – zaraz ktoś to podchwytuje, dopisze swoje trzy grosze, podbije lajkiem i nagle wrażenie jest takie, że „wszyscy tak myślą”.

Nie, nie wszyscy. To po prostu echo jednego warchoła, które gmina słyszy głośniej niż rozsądne głosy dziesięciu normalnych mieszkańców.


Jak to wygląda u nas, lokalnie?

Pod artykułem o finansach gminy?
– Warchoł pisze: „żenada, manipulacja, redakcja się ośmiesza”.
Potem pięciu kolejnych cytuje go jak wyrocznię.

Pod tekstem o inwestycjach drogowych?
– Warchoł stwierdzi: „65 tys. to majątek, a redakcja nie potrafi czytać”.
I już mamy efekt domina. Nieważne, że liczby są czarno na białym.

Pod każdym artykułem o burmistrzu?
– Warchoł zawsze znajdzie powód, by obrócić wszystko w groteskę: „A może się czepiacie, bo zazdrościcie?”
I nagle ludzie zaczynają powtarzać to jak mantrę.


Mechanizm jest prosty

Warchoł nie szuka prawdy. On szuka sceny. Facebook czy komentarze pod artykułem są dla niego jak rynek w dawnych czasach: trzeba stanąć, pokrzyczeć, obrazić, ośmieszyć. I już – zrobił show.

Problem w tym, że inni nie chcą mu się przeciwstawić. Bo po co? Lepiej nie wdawać się w dyskusję, „nie zniżać do poziomu”. I w ten sposób – warchoł staje się głosem większości.

Reklama
Reklama
Reklama

Dlaczego to groźne?

Bo demokracja lokalna zaczyna przypominać teatrzyk jednego aktora. Decyzje urzędników, opinie o radnych, inwestycje w gminie – wszystko filtruje się przez krzyk jednej osoby. Reszta albo milczy, albo daje się wciągnąć w ten festiwal absurdu.

I tak powiat, zamiast rozmawiać o realnych problemach – dyskutuje o tym, co wrzucił warchoł w komentarzu.


Felietonowa pointa

Można się z tego śmiać, bo rzeczywiście bywa komiczne, gdy jeden człowiek próbuje pouczać całą społeczność. Ale jeśli damy się na to nabrać, warchoł wygrywa.

Nie ilością argumentów, nie logiką – tylko głośnością.

A przecież w demokracji powiatowej, w gminie, w radzie – nie powinien wygrywać ten, kto ma największe gardło, tylko ten, kto ma najmocniejsze argumenty.

Autor: Rafał Chwaliński


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry