Kochaj siebie. Starostwo kocha coaching

coaching zamiast zyczen
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Czy noworoczne życzenia mogą brzmieć jak instrukcja naprawy obywatela? I co się dzieje, gdy język władzy zamienia się w szkoleniową checklistę?


Na elewacji budynku (foto montaż) pojawia się baner. Estetyczny, spokojny, „ładny”. Hasło: „Plan na 2026 r.” A pod nim lista punktów: kochaj siebie, dbaj o spokój, stawiaj granice, ogranicz chaos, działaj mądrze. Z pozoru – nic kontrowersyjnego. W praktyce – komunikacyjny zgrzyt, który trudno zignorować.

Autorką przekazu jest Małgorzata Matusiak. I to właśnie ten fakt zmienia wszystko. Bo nie mówi tu trener rozwoju osobistego ani influencerka od „slow life”. Mówi władza.

Reklama
screenshot Facebook

Życzenia czy instrukcja obsługi?

Życzenia – nawet te oficjalne – powinny odnosić się do drugiego człowieka. Do jego realnych doświadczeń, problemów, nadziei. Tymczasem baner brzmi jak slajd z prezentacji HR: bez adresata, bez kontekstu, bez empatii. Jest za to lista zadań do wykonania.

„Kochaj siebie” – mówi instytucja publiczna do obywateli, którzy stoją w kolejkach, czekają na decyzje, zmagają się z systemem.
„Ograniczaj chaos” – słyszą ci, którzy ten chaos widzą przede wszystkim w procedurach.

To nie są życzenia. To moralizujący komunikat, w którym odpowiedzialność za dobrostan zostaje zrzucona na odbiorcę.

Coaching zamiast odpowiedzialności

Język coachingu działa w jednym kierunku: sugeruje, że jeśli coś nie działa, to dlatego, że nie pracujesz wystarczająco nad sobą. Gdy taki język przejmuje urząd, rodzi się niebezpieczna narracja: jeśli ci nie idzie – to twój problem, nie systemu.

Tymczasem rola władzy jest odwrotna. To ona ma:

  • porządkować chaos,

  • brać odpowiedzialność,

  • tłumaczyć decyzje,

    Reklama
    Reklama
    Reklama
  • odpowiadać na pytania.

Nie „inspirować” hasłami.

Zachwyt bez treści

Jeszcze bardziej zdumiewają reakcje w mediach społecznościowych. Serduszka, uściski, emotikony. Mało kto odnosi się do sensu przekazu. Jakby sam fakt, że coś jest „ładne” i „pozytywne”, zwalniał z myślenia.

To nie jest rozmowa obywatelska. To rytuał aprobaty. A przecież właśnie od refleksji powinno się zaczynać.

Baner na budynku – symbol

Jeśli taki przekaz rzeczywiście ma być nosnikiem życzeń z fasady budynku, przestaje być prywatną opinią. Staje się symbolem instytucji. Symbolem mówiącym: zajmijcie się sobą – my zajmiemy się narracją.

I tu pojawia się ironia losu. Bo najbardziej „nie radzi sobie” w tej historii nie obywatel. Nie radzi sobie komunikacja władzy, która myli empatię z coachingiem, a życzenia z frazesem. img 8998 Facebook

Wnioski

Nie chodzi o hejt. Chodzi o język.
Język, który w ustach władzy powinien być uważny, odpowiedzialny i osadzony w rzeczywistości. A nie przypominać plakatu z sali szkoleniowej.

Bo życzenia, które rażą – nawet jeśli są „ładne” – przestają być życzeniami.

Autor: Rafał Chwaliński

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 12/2025
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry