6 pensji za mobbing. Sejm zmienia zasady gry

mobbing z nowy przepisami
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Mobbing w pracy przez lata był jak duch – wszyscy wiedzieli, że istnieje, ale trudno było go „złapać” w przepisach. Teraz to się zmienia. Rządowy projekt nowelizacji Kodeksu pracy (druk nr 2289) właśnie trafia pod obrady Sejmu i może wywrócić relacje w firmach do góry nogami.


Czy to koniec „rozmytej” definicji mobbingu?

Przez ponad 20 lat obowiązywała definicja, która – choć precyzyjna na papierze – w praktyce często była dla pracowników barierą nie do przejścia. Warunek „długotrwałości” i „uporczywości” bywał interpretowany tak restrykcyjnie, że wiele spraw kończyło się fiaskiem.

Nowy projekt upraszcza sprawę.

Reklama

Mobbing ma oznaczać po prostu uporczywe nękanie pracownika. I tu klucz:
nie musi być „długotrwałe”.

Wystarczy, że zachowania są:

  • powtarzalne lub stałe,
  • realnie uderzają w pracownika,
  • mogą mieć formę słowną, niewerbalną albo fizyczną.

To zmiana, która – mówiąc wprost – zabiera pracodawcom i sądom wygodny argument: „to jeszcze za krótko, żeby mówić o mobbingu”.


Co się zmienia w praktyce?

Nowa definicja jest bardziej „życiowa”. Obejmuje sytuacje, które dotąd często „wymykały się” prawu:

  • uporczywa, nieuzasadniona krytyka,
  • ośmieszanie przy innych,
  • odcinanie od informacji,
  • sabotowanie pracy,
  • izolowanie w zespole.

Co ważne – intencja sprawcy przestaje być kluczowa.

Liczy się to, jak zachowanie odbiera pracownik i czy obiektywnie narusza jego godność. Model „racjonalnej ofiary” zastępuje dotychczasowe spory o to, „co autor miał na myśli”.

Ale jest też bezpiecznik:
konstruktywna krytyka czy rozliczanie z pracy – jeśli odbywa się we właściwej formie – nie będzie uznawane za mobbing.


Ile kosztuje mobbing? Konkret: minimum 28 836 zł

Tu robi się naprawdę poważnie.

Projekt wprowadza dolny próg zadośćuczynienia:
6-krotność płacy minimalnej.

W 2026 roku to:
28 836 zł brutto – minimum.

A to dopiero początek.

Pracownik może dodatkowo dochodzić:

  • pełnego odszkodowania (np. utracone zarobki, leczenie),
  • obu roszczeń jednocześnie.

Do tego dochodzi ochrona przed odwetem – zgłoszenie mobbingu nie może skutkować pogorszeniem warunków pracy czy zwolnieniem.

I jeszcze jeden detal, który może zmienić dynamikę w firmach:

pracodawca będzie mógł dochodzić zwrotu od sprawcy mobbingu.

Czyli – mówiąc brutalnie – jeśli menedżer „przegnie”, to rachunek może wrócić do niego.


Nowe obowiązki firm. Papier czy realna zmiana?

Projekt nie zostawia pracodawcom wyboru.

Obowiązek przeciwdziałania mobbingowi ma być:

  • aktywny,
  • ciągły,
  • obejmujący prewencję, wykrywanie i reakcję.

Firmy zatrudniające co najmniej 9 osób będą musiały mieć:

Reklama
Reklama
Reklama
  • regulamin antymobbingowy,
  • jasno opisane procedury,
  • system zgłaszania i reagowania.

Mniejsze firmy też nie uciekną – obowiązek istnieje niezależnie od skali działalności.

I tu pojawia się pytanie, które już dziś zadają HR-owcy:
czy to będzie realna zmiana kultury pracy, czy kolejny dokument „do szuflady”?


Dlaczego to w ogóle jest temat?

Bo skala problemu jest większa, niż wielu chce przyznać.

Szacunki mówią jasno:

  • nawet 40–66% pracowników doświadczyło niewłaściwego traktowania,
  • tylko co czwarty potrafi precyzyjnie wskazać, czym jest mobbing,
  • spraw sądowych jest ok. 700 rocznie – i niewiele kończy się wygraną pracownika.

Koszty?
OECD mówi o miliardach złotych strat rocznie – przez spadek produktywności, absencje i rotację.

Krótko mówiąc: to nie tylko problem etyczny. To problem gospodarczy.


Reforma dla pracowników czy ryzyko dla firm?

Rząd nie ma wątpliwości.
Jak czytamy w uzasadnieniu projektu:

„Celem jest skuteczniejsza ochrona pracowników przed mobbingiem i przemocą w miejscu pracy”.

Ale dyskusja już się zaczęła.

Część prawników uważa, że:

  • 6 pensji minimalnych to… nadal za mało.

Pracodawcy mówią o:

  • wzroście biurokracji,
  • ryzyku nadużyć.

HR widzi w tym:

  • szansę na zdrowsze środowisko pracy,
  • ale też konieczność realnych szkoleń i zmiany podejścia.

Co dalej z ustawą?

Projekt jest na etapie I czytania w Sejmie.
Potem trafi do komisji, następnie wróci na salę plenarną.

Jedno jest pewne: to jeden z priorytetów rządu w obszarze prawa pracy.

Jeśli tempo prac się utrzyma, nowe przepisy mogą wejść w życie jeszcze w 2026 lub na początku 2027 roku.


A co to oznacza dla zwykłego pracownika?

Mniej teorii, więcej konkretu.

Łatwiej będzie:

  • udowodnić mobbing,
  • uzyskać realne pieniądze,
  • bronić się przed „miękką przemocą”, która dotąd była ignorowana.

Ale jest też druga strona.

Bo ta ustawa – choć pisana dla pracowników –
w praktyce zmusi firmy do jednego:

zajrzenia w lustro.

I to może być najtrudniejsza część tej reformy.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry