Przed Wroclavią ludzie siedzieli na krzesełkach turystycznych, owinięci kocami i śpiworami. Nie czekali na koncert. Nie na nowy telefon. Nie na bilety lotnicze.
Czekali na… zegarek.
A dokładniej na premierę kolekcji „Royal Pop” stworzonej przez Audemars Piguet i Swatch. W sobotni poranek przed salonem Swatcha we Wrocławiu ustawił się tłum, który bardziej przypominał sceny z premier limitowanych sneakersów niż klasyczny świat luksusowych zegarków.
I właśnie w tym tkwi sedno tej historii.
FacebookKolejka ważniejsza niż sam produkt?
Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych pod Wroclavią mogło koczować nawet około 300 osób. Problem polegał na tym, że liczba dostępnych modeli była symboliczna.
We Wrocławiu sprzedaż miała objąć jedynie kilkanaście sztuk.
Czytaj dalej
Powiązany temat
Efekt?
Większość ludzi od początku wiedziała, że prawdopodobnie wróci do domu z niczym. A mimo to przyszli.
To już nie jest zwykły zakup. To uczestnictwo w wydarzeniu. W spektaklu ograniczonej dostępności.
Plastikowy luksus czy genialny marketing?
Nowa kolekcja „Royal Pop” nie jest klasycznym zegarkiem naręcznym. To kolorowe zegarki kieszonkowe inspirowane legendarnym Royal Oakiem Audemars Piguet i kultowymi modelami Swatch POP z lat 80.
Producent opisuje projekt jako „pozytywną prowokację” i połączenie pop-artu z luksusowym zegarmistrzostwem.
Modele wykonano z bioceramiki i wyposażono w mechanizm SISTEM51 z 90-godzinną rezerwą chodu. Zegarki można nosić na szyi, przy torbie albo jak klasyczny zegarek kieszonkowy.
Ale prawdziwy sukces tej premiery nie tkwi w technologii.
Tkwi w emocji niedostępności.
bioceramic royal pop green eight back sdMłodzi ludzie nie kupują już rzeczy. Kupują historię
Na zdjęciach z Wrocławia trudno znaleźć obraz klasycznego luksusu. Nie ma garniturów, złotych samochodów ani biznesmenów.
Są młodzi ludzie:
- w dresach,
- z telefonami,
- z plecakami,
- gotowi spędzić noc pod galerią.
To nowy rodzaj luksusu.
Luksusu TikToka, Instagrama i resellu.
Bo część kupujących nawet nie planuje nosić zegarka. Limitowane edycje niemal automatycznie trafiają później na portale sprzedażowe z dużo wyższą ceną.
Wrocław jako część globalnego hype’u
Swatch i Audemars Piguet od początku budowały wokół premiery atmosferę wyjątkowości. Sama marka podkreśla, że sprzedaż odbywa się wyłącznie w wybranych salonach i obowiązuje limit jednego zegarka na osobę dziennie.
To mechanizm dobrze znany ze świata sneakersów i streetwearu:
- ma być trudno,
- ma być mało,
- ma być kolejka,
- ma być zdjęcie do social mediów.
I właśnie dlatego przed galerią handlową we Wrocławiu pojawił się tłum ludzi gotowych spędzić noc dla kilku kolorowych modeli.
Bo dziś kolejka sama w sobie stała się częścią produktu.
Źródło informacji: materiały prasowe Swatch oraz relacje z Wrocławia.
Więcej z wrocław

Trzy dni, które zatrzęsły KARR. Najpierw wiceprezes, teraz prezes i cała rada nadzorcza

800 tysięcy z rezerwy na „pozostałą działalność administracji”. Na co Wrocław wyda pieniądze?

Najpierw wyższe pensje, potem dwa razy większa premia. Nowe zasady wynagradzania zarządu Stadionu Wrocław

Warszawski tramwaj na wrocławskich torach. Wrocław szuka pojazdu na kolejne dekady
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.






