Ponad 7 milionów złotych straty. To nie jest problem jednego roku
Szpital im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy zakończył 2025 rok stratą netto w wysokości 7,21 mln zł. Na koniec roku zobowiązania placówki osiągnęły poziom 46,2 mln zł, a zobowiązania wymagalne – czyli już przeterminowane – przekroczyły 10,98 mln zł. Dodatkowo szpital posiadał 17,17 mln zł kredytów i pożyczek.
To są liczby, które dla przeciętnego mieszkańca mogą wydawać się abstrakcyjne.
Ale za tymi liczbami kryje się bardzo konkretne pytanie:
kiedy właściciel szpitala zauważył, że sytuacja wymyka się spod kontroli?
Bo szpital nie znalazł się w takim położeniu przez przypadek.
Nie wydarzyło się to w grudniu.
Nie wydarzyło się w listopadzie.
Nie wydarzyło się nawet w trzecim kwartale 2025 roku.
Narastanie zadłużenia to proces.
Proces, który powinien być monitorowany miesiąc po miesiącu.
ilustracja do artykułu szpital trzebnicy i jego długi
Chorzy nie planują choroby
Największym błędem popełnianym przez samorządy jest traktowanie szpitala jak zwykłej jednostki organizacyjnej.
Szpital nie jest szkołą.
Nie jest wydziałem komunikacji.
Nie jest urzędem.
Mieszkańcy nie wybierają momentu zachorowania.
Nie odkładają zawału na następny rok budżetowy.
Nie przesuwają udaru na kolejny kwartał.
Nie dostosowują liczby złamań, porodów czy zabiegów do planu finansowego.
Szpital działa w obszarze usług krytycznych.
Jeżeli pacjent trafia na SOR, musi zostać przyjęty.
Jeżeli dziecko wymaga leczenia, musi zostać leczone.
Jeżeli kobieta rozpoczyna poród, szpital nie może powiedzieć, że limit świadczeń został wyczerpany.
To oznacza, że ryzyko finansowe w ochronie zdrowia jest znane z góry.
I właśnie dlatego wymaga stałego nadzoru.
Powiat miał narzędzia. Czy z nich korzystał?
W sprawozdaniu budżetowym Powiatu Trzebnickiego można przeczytać bardzo interesujący fragment.
Zarząd Powiatu sam wskazuje, że analiza odchyleń między planem a wykonaniem ma służyć identyfikowaniu problemów i reagowaniu na nie jeszcze w trakcie roku budżetowego. Powiat podkreśla znaczenie monitorowania przepływów finansowych, zdolności płatniczej i zagrożeń dla realizacji planów.
Brzmi rozsądnie.
Ale skoro taka filozofia obowiązuje wobec budżetu powiatu, to dlaczego nie widać jej wobec najważniejszej placówki medycznej w powiecie?
Przecież szpital nie funkcjonuje w próżni.
Istnieją miesięczne sprawozdania.
Istnieją kwartalne analizy.
Istnieją dane o zadłużeniu.
Istnieją informacje o kosztach wynagrodzeń.
Istnieją informacje o nadwykonaniach.
Istnieją dane o należnościach i zobowiązaniach.
Czy ktoś je analizował?
Liczby pokazują, że problem był widoczny dużo wcześniej
Koszty działalności operacyjnej szpitala osiągnęły niemal 129,8 mln zł wobec planowanych 116,4 mln zł. To wykonanie na poziomie ponad 111 proc. planu.
Same wynagrodzenia wzrosły z planowanych 52,5 mln zł do niemal 62 mln zł. Oznacza to przekroczenie planu o ponad 9 mln zł.
Koszty finansowe związane z zadłużeniem wzrosły do prawie 1,93 mln zł.
To nie są dane, które pojawiają się nagle w grudniu.
Takie wskaźniki narastają miesiącami.
Każda księgowość widzi je na bieżąco.
Każdy zarząd widzi je na bieżąco.
Każda rada społeczna powinna je widzieć na bieżąco.
Najbardziej niepokojące są inwestycje
Plan inwestycyjny szpitala wynosił 4,69 mln zł.
Wykonanie wyniosło zaledwie około 145 tys. zł.
To około 3 proc. planu.
Trudno znaleźć bardziej wymowny sygnał ostrzegawczy.
Jeżeli szpital rezygnuje z zaplanowanych modernizacji, remontów i zakupów, ponieważ brakuje środków finansowych, oznacza to, że problemy nie dotyczą przyszłości.
One już się dzieją.
To nie jest alarm.
To jest etap po alarmie.
Nadzór właścicielski czy analiza historyczna?
W maju 2026 roku Rada Społeczna opiniuje dokument podsumowujący rok 2025.
Formalnie wszystko jest poprawne.
Tylko że mieszkańcy mogą zadać niewygodne pytanie:
Po co analizować katastrofę, kiedy już się wydarzyła?
Znacznie ważniejsze jest ustalenie, jakie działania podjęto w chwili, gdy zaczęły pojawiać się pierwsze symptomy problemów.
Czy były spotkania kryzysowe?
Czy przygotowano program naprawczy?
Czy zarząd powiatu otrzymywał regularne raporty?
Czy rada społeczna żądała szczegółowych analiz?
Czy starostwo uruchomiło własny monitoring ryzyka finansowego?
Jeżeli tak – mieszkańcy mają prawo poznać jego efekty.
Jeżeli nie – pojawia się pytanie o kompetencje i skuteczność nadzoru.
Szpital nie potrzebuje współczucia. Potrzebuje zarządzania
Najłatwiej powiedzieć, że szpitale w całej Polsce mają problemy.
To prawda.
Ale właśnie dlatego zarządzanie nimi powinno być lepsze niż przeciętne.
Bo gdy zadłuża się urząd, mieszkańcy czekają dłużej na dokument.
Gdy zadłuża się szpital, skutki dotyczą zdrowia i życia ludzi.
I właśnie dlatego pytanie nie brzmi dziś:
„Dlaczego szpital ma 7 milionów złotych straty?”
Pytanie brzmi:
„Dlaczego właściciel szpitala nie zareagował wcześniej, zanim strata osiągnęła 7 milionów złotych?”
Magazynu Radio DTR 6/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


