Mizofonia. Kiedy ciche dźwięki wywołują gniew

mizofonia to silna reakcja
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Żucie gumy, mlaskanie, chrząkanie, pociąganie nosem albo głośne oddychanie. Dla jednych to drobiazgi codzienności, dla innych źródło napięcia, gniewu i chęci natychmiastowej ucieczki. Tak może objawiać się mizofonia — zespół reakcji na określone, powtarzalne dźwięki.

Nie każda irytacja przy cudzym mlaskaniu oznacza mizofonię. Gdyby tak było, część biur trzeba byłoby ewakuować już po pierwszej kanapce z ogórkiem. W mizofonii chodzi jednak o coś znacznie silniejszego niż zwykłe „to mnie denerwuje”. Reakcja może być gwałtowna, trudna do opanowania i nieproporcjonalna do sytuacji. Co ważne, problemem często nie jest głośność dźwięku. Bodziec bywa cichy, ale dla konkretnej osoby wyjątkowo obciążający.

Typowe wyzwalacze to dźwięki związane z ciałem drugiego człowieka: jedzenie, przełykanie, mlaskanie, chrząkanie, kasłanie, oddychanie, pociąganie nosem, stukanie palcami, klikanie długopisem. U części osób znaczenie mają także bodźce wzrokowo-dźwiękowe, na przykład widok powtarzalnego ruchu połączony z dźwiękiem. ilustracja do artykulu mizofonia to silna reakcja ilustracja do artykułu mizofonia to silna reakcja

To nie kaprys i nie „przewrażliwienie”

Mizofonia nie jest obecnie formalnie sklasyfikowana jako osobna jednostka chorobowa w DSM-5-TR ani w ICD-11. Nie oznacza to jednak, że problem jest wymyślony. Badacze opisują ją jako zespół objawów związany ze zmniejszoną tolerancją na określone dźwięki lub bodźce z nimi skojarzone.

Reakcja może obejmować kilka poziomów. Na poziomie ciała pojawia się napięcie, przyspieszone bicie serca, pobudzenie, ucisk, rozdrażnienie. Na poziomie zachowania — unikanie sytuacji, wychodzenie z pokoju, zakładanie słuchawek, planowanie dnia tak, by nie znaleźć się obok „źródła dźwięku”. Na poziomie poznawczym — uporczywe skupienie na bodźcu, poczucie krzywdy, obwinianie innych, rozpamiętywanie sytuacji.

Dla otoczenia może to wyglądać jak przesada. Dla osoby z silną mizofonią jest to realne cierpienie. Zwłaszcza wtedy, gdy wyzwalacze pojawiają się w domu, w pracy, w szkole albo przy wspólnym stole. Czyli tam, gdzie człowiek miałby odpocząć albo normalnie funkcjonować, a nie prowadzić prywatną wojnę z cudzym oddechem.

Złość zamiast lęku

Mizofonia bywa mylona z zaburzeniami lękowymi, bo występuje w niej unikanie, napięcie i przewidywanie sytuacji, w których może pojawić się drażniący dźwięk. Najnowsze przeglądy badań zwracają jednak uwagę, że centralną emocją częściej nie jest strach, lecz złość.

Osoba z mizofonią może odczuwać irytację, frustrację, gniew, wstręt, a czasem wręcz wrogość wobec osoby, która wydaje dany dźwięk. To bardzo ważne rozróżnienie. Nie chodzi wyłącznie o „boję się dźwięku”, ale często o „nie mogę znieść, że ktoś to robi”. W reakcji pojawia się też ocena społeczna: czy ktoś zachowuje się nieuważnie, czy robi to celowo, czy narusza czyjeś granice.

Ten sam dźwięk może być różnie odbierany w zależności od kontekstu. Inaczej działa, gdy wydaje go bliska osoba, inaczej, gdy robi to ktoś postrzegany jako niegrzeczny, obojętny albo lekceważący. Mizofonia nie jest więc prostym problemem ucha. To raczej skomplikowane połączenie bodźca, emocji, uwagi, relacji społecznych i interpretacji sytuacji.

Problem częstszy, niż mogłoby się wydawać

Badanie przeprowadzone na reprezentatywnej próbie dorosłych mieszkańców USA pokazało, że pewną wrażliwość na dźwięki typowe dla mizofonii zgłaszało 78,5 proc. uczestników. To pokazuje, że drażniące dźwięki są powszechnym doświadczeniem. Różnica polega na nasileniu reakcji.

Reklama
Reklama
Reklama

Czytaj dalej

Powiązany temat

Reklama

Klinicznie istotny poziom objawów stwierdzono u 4,6 proc. badanych. To oznacza, że mizofonia nie jest egzotyczną ciekawostką z medycznego marginesu. Może dotyczyć ludzi, których mijamy w pracy, szkole, autobusie czy przy rodzinnym stole.

Badacze zauważają, że objawy często zaczynają się w późnym dzieciństwie albo w okresie nastoletnim. U części osób utrzymują się przez lata i wpływają na relacje, naukę, pracę oraz życie rodzinne. Problem może prowadzić do izolacji, konfliktów, poczucia winy i wstydu. Bo trudno spokojnie wyjaśnić światu, że czyjeś chrząkanie brzmi jak młot pneumatyczny wymierzony prosto w układ nerwowy.

Można pomagać, ale nauka wciąż szuka standardu

Nie istnieje jeszcze jedna, powszechnie uznana metoda leczenia mizofonii pierwszego wyboru. Badania są stosunkowo młode, a sam problem dopiero od niedawna jest szerzej opisywany w literaturze naukowej.

Najczęściej badanym podejściem jest terapia poznawczo-behawioralna. Jej celem nie jest przekonywanie pacjenta, że „nic się nie dzieje”, lecz praca nad reakcją na bodziec, regulacją emocji, sposobem interpretowania sytuacji i zachowaniami unikowymi. W praktyce może to oznaczać psychoedukację, trening radzenia sobie z napięciem, pracę nad złością i wstrętem, ekspozycję oraz strategie odzyskiwania kontroli nad uwagą.

Eksperci podkreślają, że mizofonia wymaga dalszych badań. Potrzebne są lepsze narzędzia diagnostyczne, większe badania kliniczne i bardziej precyzyjne rozróżnienie, kiedy mamy do czynienia ze zwykłą drażliwością, a kiedy z objawami, które realnie ograniczają życie.

Kiedy szukać pomocy?

Warto potraktować problem poważnie, gdy reakcje na dźwięki prowadzą do konfliktów, unikania ludzi, trudności w pracy lub nauce, napięcia w rodzinie albo poczucia utraty kontroli. Pomocna może być konsultacja z psychologiem, psychoterapeutą, psychiatrą, a czasem także audiologiem, zwłaszcza gdy występują inne problemy ze słuchem lub nadwrażliwością na dźwięki.

Najważniejsze jest jednak jedno: mizofonia nie jest fanaberią. Nie jest też prostym „nie lubię mlaskania”. To złożony zespół reakcji, w którym cichy dźwięk potrafi uruchomić bardzo głośną burzę w człowieku.

Źródła naukowe: Annual Review of Clinical Psychology, Journal of Psychopathology and Clinical Science, Frontiers in Neuroscience, Personalized Medicine in Psychiatry.

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 6/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry