Podobno samorząd działa dzięki kontroli, równowadze i wzajemnemu pilnowaniu kompetencji.
Podobno.
Bo czasem wygląda to trochę inaczej: władza wygodnie rozsiada się na latającym dywanie, nabiera wysokości, podziwia widoki, a na dole radni zadzierają głowy i zastanawiają się, czy wypada zapytać, dokąd właściwie ten dywan leci.
Szpital? Jest gdzieś na dole.
Hotel? Też.
Miasto? Widać.
Problemy? Z tej wysokości robią się zaskakująco małe.
Najciekawsi są jednak ci, którzy zgodnie z ustrojową rolą powinni trzymać rękę na sterze kontroli. Tyle że steru nie ma, dywan leci, a część obserwatorów zachowuje się tak, jakby ich najważniejszym zadaniem było nie przeszkadzać pilotowi.
Jedni nagrywają.
Drudzy komentują.
Trzeci głosują.
A kontrola?
Kontrola najwyraźniej została na parterze.
Oczywiście to tylko Humor Radia DTR i trochę samorządowej fantazji. Ale morał jest całkiem przyziemny: radny nie jest od podziwiania władzy. Radny jest od jej kontrolowania.
Bo kiedy wszyscy klaszczą podczas startu, ktoś powinien jeszcze sprawdzić, czy ten lot w ogóle ma plan lądowania.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



