Wrocław i 50 samorządów aglomeracji chcą utworzenia Metropolii Wrocławskiej. Po jedenastu miesiącach wspólnych prac powstał projekt ustawy, który ma być podstawą rozmów z rządem i parlamentarzystami. Stawką jest nie tylko wspólny transport czy planowanie przestrzenne. Według dotychczasowej symulacji nowy związek mógłby dysponować około 584 mln zł dodatkowych dochodów rocznie. To jednak na razie wyliczenie, a nie pieniądze zagwarantowane przez państwo.
Projekt obejmuje łącznie 51 samorządów i obszar zamieszkiwany przez ponad 1,3 mln osób. Według danych przedstawianych przez Wrocław odpowiada on za około 4,7 proc. polskiego PKB.
Metropolia nie oznaczałaby przyłączenia sąsiednich miejscowości do Wrocławia ani likwidacji samodzielności gmin. Chodzi o utworzenie ustawowego związku samorządów, który wykonywałby część zadań wspólnie.
To ważna różnica.
Dzisiaj gminy, powiaty i Wrocław mogą współpracować, ale często wymagają tego kolejne porozumienia dotyczące konkretnej linii autobusowej, połączenia kolejowego czy inwestycji. Związek metropolitalny miałby własne organy, budżet i ustawowo określone zadania.
Czytaj dalej
Powiązany temat
Najpierw transport
Najbardziej widocznym przykładem problemu administracyjnych granic jest komunikacja.
Mieszkaniec jednej gminy może pracować we Wrocławiu, korzystać z kolei organizowanej przez województwo, dojeżdżać do stacji autobusem finansowanym przez kolejny samorząd, a następnie przesiadać się do wrocławskiego tramwaju.
Dla pasażera to jedna podróż. Dla administracji – kilka różnych systemów.
Według danych przedstawionych przez samorządowców w 2018 roku autobusy podmiejskie organizowane we współpracy z Wrocławiem wykonywały około 2,4 mln kilometrów rocznie. W 2026 roku ma to być już około 8,5 mln kilometrów.
W systemie URBANCARD funkcjonuje 30 takich linii. Wrocław i samorządy współfinansują również około 50 par dodatkowych połączeń kolejowych.
Metropolia miałaby umożliwić planowanie całego tego systemu jako jednej sieci: pociągów aglomeracyjnych, autobusów dowozowych, parkingów P+R i węzłów przesiadkowych.
Dla mniejszych gmin może to mieć szczególne znaczenie.
– Jako małe gminy liczymy na transport tam, gdzie jeszcze nie ma kolei. Liczymy na autobusy, które dowiozą naszych mieszkańców do Wrocławia i jego okolic – mówiła Agnieszka Wersta, wójt gminy Zawonia.
584 mln zł. Ale na razie tylko w symulacji
Najbardziej przyciągającą uwagę liczbą jest jednak 584 mln zł rocznie.
Tyle – według symulacji przedstawionej podczas prac nad projektem – mógłby otrzymywać Wrocławski Obszar Metropolitalny przy założeniu stworzenia odpowiedniego mechanizmu udziału w dochodach podatkowych.
I tutaj potrzebne jest ważne zastrzeżenie.
Nie jest to kwota już przyznana ani zapisana w budżecie państwa. Nie istnieje jeszcze ustawa ustanawiająca taki sposób finansowania Metropolii Wrocławskiej.
Ostateczna wysokość dochodów zależałaby od przepisów uchwalonych przez parlament.
Projekt zakłada również finansowy udział samych samorządów. W prezentowanym wcześniej wariancie składka poszczególnych jednostek byłaby powiązana z ich dochodami z PIT.
Dopiero połączenie własnych dochodów związku ze składkami samorządów miałoby stworzyć budżet pozwalający finansować przedsięwzięcia obejmujące wiele gmin jednocześnie.
Pomorze pokazało, że taki model jest możliwy
Sam pomysł nie jest w Polsce nowy.
Od 2017 roku funkcjonuje Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Jej ustawowe zadania obejmują m.in. publiczny transport zbiorowy oraz planowanie rozwoju przestrzennego.
Jeszcze ważniejszy dla Wrocławia jest tegoroczny przykład Pomorza.
Sejm uchwalił ustawę dotyczącą związku metropolitalnego w województwie pomorskim, a 2 lipca 2026 roku została ona podpisana przez prezydenta. Ustawa została opublikowana 7 lipca i weszła w życie 31 lipca 2026 roku.
Pomorski związek ma wykonywać ponadlokalne zadania dotyczące m.in. transportu, planowania przestrzennego, ochrony środowiska i współpracy przy dużych inwestycjach.
Dla Wrocławia jest to istotny precedens: pokazuje, że państwo może tworzyć odrębne rozwiązania ustawowe dla konkretnych obszarów metropolitalnych.
Nie tylko autobusy i pociągi
Projekt wrocławski jest jednak znacznie szerszy niż komunikacja.
Samorządy wskazują na problemy, których nie da się skutecznie rozwiązywać wyłącznie w granicach jednej gminy.
Przykład?
Jedna gmina wydaje zgodę na rozwój dużego osiedla mieszkaniowego. Jego mieszkańcy pracują przede wszystkim we Wrocławiu. Samochody pojawiają się więc na drogach kilku innych gmin, potrzebne stają się nowe autobusy, parkingi, szkoły czy infrastruktura komunalna.
Administracyjna decyzja zapada w jednym miejscu, ale jej konsekwencje pojawiają się w wielu.
Podobnie może być z lokalizacją dużych zakładów pracy, gospodarką odpadami, ochroną terenów zielonych, inwestycjami drogowymi czy adaptacją do zmian klimatycznych.
Wrocławski projekt przewiduje współpracę m.in. przy:
- transporcie publicznym i kolei,
- planowaniu przestrzennym,
- ochronie środowiska,
- rozwoju gospodarczym,
- gospodarce obiegu zamkniętego,
- błękitno-zielonej infrastrukturze,
- inwestycjach obejmujących kilka samorządów.
– Indywidualnie nie jesteśmy w stanie stawić czoła wielu wyzwaniom, takim jak wspólna organizacja transportu metropolitalnego, suburbanizacja, depopulacja czy adaptacja do zmian klimatu – mówił Tomasz Wiśliński, prezes Stowarzyszenia Aglomeracja Wrocławska.
Samorządy mogą się porozumieć. Pieniędzy z PIT same sobie jednak nie przyznają
I tu dochodzimy do zasadniczej części całej sprawy.
Samorządy mogą tworzyć stowarzyszenia, zawierać porozumienia i wspólnie finansować konkretne zadania. Nie mogą jednak samodzielnie zdecydować, że nowy związek otrzyma dodatkowy udział w podatkach państwowych.
Do tego potrzebna jest ustawa.
Dlatego przygotowany przez 51 samorządów dokument jest dopiero początkiem kolejnego etapu.
– Idziemy po ustawę metropolitalną, bo to jest ten moment. Wierzymy, że nasi parlamentarzyści i politycy zarówno z regionu, jak i na poziomie ogólnopolskim nas wesprą – mówił wiceprezydent Wrocławia Jakub Mazur.
Już w lipcu przedstawiciele samorządów przekazali Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji apel w sprawie stworzenia Metropolii Wrocławskiej. Wówczas pod dokumentem znajdowały się podpisy przedstawicieli 50 samorządów.
Obecny projekt idzie krok dalej – jest propozycją konkretnych ram prawnych przyszłego związku.
Najważniejsza batalia dopiero się zaczyna
Na papierze korzyści są łatwe do wskazania: jedna polityka transportowa, koordynacja inwestycji, wspólne planowanie i nowy strumień pieniędzy.
Znacznie trudniejsze pytania pojawią się jednak wtedy, gdy projekt trafi do rzeczywistych prac legislacyjnych.
Trzeba będzie rozstrzygnąć przede wszystkim, ile pieniędzy otrzyma związek, kto będzie decydował o ich wydawaniu i jak zostaną zabezpieczone interesy małych gmin wobec Wrocławia.
Bo w metropolii liczącej ponad 1,3 mln mieszkańców interes dużego miasta nie zawsze musi być identyczny z interesem kilkutysięcznej gminy położonej kilkadziesiąt kilometrów dalej.
Dlatego deklaracja wszystkich samorządów o wspólnym projekcie jest istotna. Nie kończy jednak dyskusji.
Dopiero konstrukcja ustawy pokaże, czy powstanie rzeczywiście wspólny organizm samorządowy, czy tylko kolejny szczebel administracyjny.
Na razie najważniejsza zmiana jest inna: Wrocław i otaczające go samorządy przeszły od rozmowy o potrzebie metropolii do wspólnego projektu jej utworzenia.
Teraz decyzja będzie należała do rządu i parlamentu.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.





