Przejdź do treści
piątek 9 października 2026
09/10/2026Dziennikarz i redaktor naczelny

Odejście Mateusza Stanisza z funkcji prezesa LGD „Kocie Góry” nie powinno samo w sobie paraliżować stowarzyszenia. Statut, regulamin Zarządu i regulamin Biura przewidują mechanizmy zastępstwa. Wiceprezes może reprezentować LGD, Zarząd może przekazać mu kompetencje prezesa, a w przypadku wakatu na stanowisku dyrektora Biura można wyznaczyć osobę pełniącą obowiązki. Jeżeli więc rzeczywiście pojawiły się problemy z kontrolą Urzędu Marszałkowskiego, podpisywaniem dokumentów czy pracą organów LGD, pytanie brzmi już nie „gdzie jest prezes?”, lecz: dlaczego nie zadziałały procedury przygotowane właśnie na taką sytuację?

W pierwszym materiale Radio DTR opisywało sytuację po 1 października, kiedy — według uzyskanych przez nas informacji — Mateusz Stanisz przestał pełnić funkcję prezesa Lokalnej Grupy Działania „Kocie Góry”.

Od tego czasu dotarły do nas kolejne dokumenty: statut stowarzyszenia, regulamin Zarządu, regulamin Biura, odpis KRS oraz umowa zawarta pomiędzy LGD a Województwem Dolnośląskim dotycząca realizacji Lokalnej Strategii Rozwoju.

Reklama

Po ich analizie obraz sytuacji staje się znacznie bardziej interesujący.

Bo LGD nie zostało skonstruowane tak, aby odejście jednej osoby zatrzymywało organizację.

Wręcz przeciwnie.

Wiceprezes może reprezentować LGD samodzielnie

Statut „Kocich Gór” przewiduje bardzo czytelny mechanizm reprezentacji.

Stowarzyszenie może być reprezentowane jednoosobowo przez prezesa albo wiceprezesa Zarządu.

Przy zaciąganiu zobowiązań wymagane jest współdziałanie prezesa lub wiceprezesa z innym członkiem Zarządu.

Taką samą zasadę zawiera również odpis Krajowego Rejestru Sądowego z marca 2026 roku.

Wiceprezesem jest Janusz Szydłowski.

Oznacza to, że samo odejście prezesa nie powoduje automatycznie sytuacji, w której LGD „nie ma kto podpisać”.

I właśnie dlatego informacja, którą wcześniej otrzymaliśmy — że problem z brakiem prezesa miał utrudnić zakończenie kontroli prowadzonej przez Urząd Marszałkowski — wymaga szczególnie dokładnego wyjaśnienia.

Jeżeli dokumentu rzeczywiście nie można było podpisać, trzeba ustalić dlaczego nie mógł tego zrobić wiceprezes.

Regulamin idzie jeszcze dalej

Regulamin Zarządu przewiduje, że w przypadku nieobecności prezesa albo niemożności wykonywania przez niego zadań wszystkie jego kompetencje przejmuje wiceprezes.

Jeżeli natomiast prezes nie poinformował Zarządu o swojej nieobecności, a pozostali członkowie uzyskali informację, że nie może wykonywać swoich obowiązków, Zarząd może podjąć uchwałę o przejęciu kompetencji prezesa przez wiceprezesa.

To prowadzi do bardzo konkretnego pytania:

czy po odejściu Mateusza Stanisza Zarząd LGD zebrał się i podjął taką uchwałę?

Jeżeli tak — chcemy poznać jej datę i treść.

Jeżeli nie — chcemy wiedzieć dlaczego.

Bo procedura istnieje.

Ale najpierw trzeba ustalić, z czego właściwie zrezygnował Stanisz

To może okazać się jednym z najważniejszych elementów całej sprawy.

Nie jest bowiem tym samym:

  • rezygnacja z funkcji prezesa,
  • rezygnacja z członkostwa w Zarządzie,
  • rezygnacja z członkostwa w stowarzyszeniu,
  • odejście ze stanowiska w Biurze LGD.

Statut przewiduje, że Zarząd liczy od pięciu do siedmiu osób.

Według dokumentów z 2026 roku tworzyli go: Mateusz Stanisz, Janusz Szydłowski, Monika Wilga, Kamila Kruszona i Olaf Kitajczuk.

Jeżeli Stanisz zrezygnował wyłącznie z funkcji prezesa, Zarząd nadal może pozostawać pięcioosobowy.

Jeżeli natomiast odszedł również z Zarządu, jego skład spada do czterech osób, podczas gdy statut określa minimalną liczbę członków Zarządu na pięć.

Statut przewiduje uzupełnienie składu władz na najbliższym Walnym Zebraniu Członków.

Dlatego dziś potrzebujemy nie domysłów, lecz podstawowego dokumentu:

rezygnacji Mateusza Stanisza albo uchwały dotyczącej zakończenia pełnienia przez niego funkcji.

Dopiero wtedy będzie wiadomo, z jakim problemem prawnym i organizacyjnym rzeczywiście mamy do czynienia.

Drugi wakat? Dyrektor Biura

Z informacji przekazanych Radiu DTR wynika również, że Mateusz Stanisz miał kierować Biurem LGD.

Tę informację nadal weryfikujemy.

Jeżeli jednak się potwierdzi, 1 października mogły pojawić się jednocześnie dwa problemy: wakat prezesa i wakat dyrektora Biura.

Ale również na taki przypadek regulamin przewiduje rozwiązanie.

Jeżeli stanowisko Dyrektora Biura pozostaje nieobsadzone, Zarząd ma wyznaczyć spośród pracowników osobę pełniącą obowiązki kierownika Biura do czasu zatrudnienia nowego dyrektora.

Czy taką osobę wyznaczono?

Kto obecnie kieruje pracownikami?

Kto odpowiada za korespondencję, dokumentację, nabory, kontakty z Urzędem Marszałkowskim i przygotowywanie dokumentów dla Zarządu oraz Rady?

To kolejne pytania, na które LGD powinno odpowiedzieć.

Stowarzyszenie nie jest prywatnym biurem prezesa

Dokumenty ujawniają jeszcze jeden ważny aspekt.

LGD ma Zarząd, Radę, Komisję Rewizyjną, Biuro oraz kilkudziesięciu członków.

Najwyższą władzą jest Walne Zebranie Członków.

Statut przewiduje również, że Walne może zostać zwołane nie tylko z inicjatywy Zarządu. Może tego zażądać Komisja Rewizyjna albo co najmniej 20 procent członków stowarzyszenia.

To oznacza, że nawet gdyby Zarząd znalazł się w poważnym kryzysie, organizacja nadal posiada instrumenty pozwalające członkom zareagować.

Dlatego trudno byłoby uznać odejście jednego prezesa za wystarczające wytłumaczenie długotrwałego paraliżu całej organizacji.

A nad wszystkim są pieniądze

Tu sprawa wychodzi poza wewnętrzne problemy stowarzyszenia.

LGD „Kocie Góry” podpisało z Województwem Dolnośląskim umowę dotyczącą realizacji Lokalnej Strategii Rozwoju.

W dokumentach zapisano kwoty liczone w milionach euro i konkretne obowiązki LGD.

Stowarzyszenie ma prowadzić nabory, dokonywać wyborów operacji, zapewniać sprawne funkcjonowanie swoich organów i Biura, prowadzić monitoring oraz umożliwiać kontrole.

To nie są fakultatywne działania.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

To obowiązki wynikające z umowy.

Jeżeli więc problemy organizacyjne po odejściu prezesa rzeczywiście utrudniły kontrolę, nabory albo obsługę dokumentacji, sprawa może mieć wymiar finansowy.

Umowa przewiduje kamienie milowe i korekty

Szczególnie interesujący jest §9 umowy dotyczący kamieni milowych.

Realizacja strategii nie polega na otrzymaniu określonej puli pieniędzy i spokojnym czekaniu do końca programu.

LGD musi osiągać określone poziomy wdrażania strategii.

Jeżeli wymagane wskaźniki i kamienie milowe nie zostaną osiągnięte, umowa przewiduje możliwość odpowiednich zmian dotyczących dostępnych środków.

W dalszej części dokumentu znajdują się również mechanizmy reagowania na uchybienia, zalecenia naprawcze oraz korekty finansowe.

W skrajnych, określonych w umowie przypadkach możliwe jest także jej wypowiedzenie.

Nie oznacza to, że LGD „Kocie Góry” znajduje się dzisiaj w takiej sytuacji.

Nie mamy żadnego dokumentu wskazującego, że Województwo Dolnośląskie zastosowało wobec stowarzyszenia korektę albo rozpoczęło procedurę wypowiedzenia umowy.

Ale oznacza to coś innego:

problemy organizacyjne LGD nie są wyłącznie wewnętrzną sprawą jego członków.

Mogą mieć znaczenie dla realizacji programu i pieniędzy przeznaczonych dla mieszkańców.

Kontrola marszałka staje się jeszcze ważniejsza

Właśnie dlatego Radio DTR będzie chciało ustalić szczegóły kontroli, o której otrzymaliśmy informację.

Nie wystarczy już pytanie:

„Czy kontrola się odbyła?”.

Trzeba ustalić:

czy kontrolę zakończono, czy wydano zalecenia, czy wymagano odpowiedzi lub podpisania dokumentów, czy wystąpiło opóźnienie i czy miało ono jakiekolwiek konsekwencje dla realizacji umowy ramowej.

Jeżeli okaże się, że kontroli nie można było zakończyć dlatego, że po odejściu prezesa nikt nie przejął właściwych kompetencji, będzie to wymagało bardzo konkretnej odpowiedzi Zarządu.

Bo dokumenty pokazują, że mechanizm zastępstwa istnieje.

„Gra o tron” czy zwykłe porządkowanie organizacji?

Do Radia DTR docierają także informacje o rosnącej aktywności osób związanych z Gminą Zawonia wokół LGD.

W grupie skupiającej sołtysów Gminy Zawonia wójt Agnieszka Wersta zachęcała ostatnio do obserwowania strony „Kocich Gór”, wskazując między innymi, że publikowane są tam informacje o środkach dostępnych dla mieszkańców.

Samo takie działanie jest normalną aktywnością informacyjną samorządu.

Nie jest dowodem na żadną walkę o władzę.

Warto jednak obserwować, czy po odejściu Stanisza zmienia się faktyczny sposób funkcjonowania LGD i relacja pomiędzy Trzebnicą a Zawonią.

Bo „Kocie Góry” od początku miały być wspólnym instrumentem obu gmin.

Jeżeli właśnie rozpoczyna się zmiana układu personalnego, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto będzie odpowiadał za dalszą realizację strategii.

Jest jeszcze odpowiedzialność

Pełnienie funkcji w Zarządzie stowarzyszenia zarządzającego publicznymi i europejskimi pieniędzmi nie jest wyłącznie kwestią tytułu na stronie internetowej.

Osoby podejmujące decyzje odpowiadają za zgodność działań z prawem, statutem, umowami i zasadami gospodarowania środkami.

Nie oznacza to automatycznie, że każdy członek Zarządu odpowiada prywatnym majątkiem za wszystkie zobowiązania LGD.

Takiej tezy nie można postawić.

Zakres odpowiedzialności zależy od konkretnego rodzaju zobowiązania, działania lub zaniechania oraz właściwej podstawy prawnej.

Ale przejęcie faktycznego kierowania LGD przez wiceprezesa oznacza również przejęcie realnej odpowiedzialności za decyzje podejmowane od tego momentu.

To kolejny powód, dla którego istotne jest ustalenie, czy Zarząd formalnie uporządkował sytuację po 1 października.

Najważniejsze pytanie zmieniło się

Pierwszy materiał zaczynaliśmy od pytania:

gdzie jest prezes?

Po analizie statutu, regulaminów i umowy z Województwem Dolnośląskim wydaje się ono już drugorzędne.

Dziś ważniejsze jest:

Skoro dokumenty LGD przewidują, co zrobić po odejściu prezesa i dyrektora Biura, to dlaczego — według informacji docierających do Radia DTR — pojawiły się problemy z normalnym funkcjonowaniem organizacji?

Czy Zarząd podjął uchwałę o przejęciu kompetencji?

Czy Janusz Szydłowski wykonuje już obowiązki wynikające z funkcji wiceprezesa?

Czy wyznaczono osobę kierującą Biurem?

Czy Zarząd ma prawidłową liczebność?

Czy Rada działa?

Czy kontrola Urzędu Marszałkowskiego została zakończona?

Czy realizowane są kamienie milowe?

I najważniejsze:

czy jakiekolwiek środki przeznaczone dla mieszkańców Trzebnicy i Zawoni są z powodu tej sytuacji opóźnione albo zagrożone?

Na te pytania będziemy szukać odpowiedzi.

Bo prezes może odejść.

Ale organizacja, która powstała po to, żeby zapewnić mieszkańcom dostęp do europejskich pieniędzy, powinna być przygotowana na działanie również dzień po jego odejściu.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *