Cena nie jest problemem. Problemem jest obywatel

urzedy sie tym nie martwia gdyz ceny sa lokalne nie globalne

To nie mieszkaniec pisał do urzędu. Zrobił to radny, wykonując swoją ustawową rolę kontrolną. Pytał o ceny wywozu nieczystości z przydomowych oczyszczalni i szamb w gminie Oborniki Śląskie – ceny, które od miesięcy budzą emocje i wątpliwości. Odpowiedź przyszła. Formalna, chłodna i jednoznaczna: to mrowisko jest za małe, by się nim zajmować.


O czym dokładnie było pismo radnego?

Pismo skierowane do urzędu dotyczyło konkretnych wątków cenowych, o których wcześniej pisaliśmy jako redakcja:

  • wysokości stawek za wywóz nieczystości ciekłych,

  • różnic cenowych odczuwalnych przez mieszkańców,

  • realnych kosztów ponoszonych przez osoby korzystające z przydomowych oczyszczalni i szamb,

  • pytania, czy mechanizm ustalania tych cen nie prowadzi do nierównego traktowania mieszkańców.

Radny nie pytał o politykę.
Pytał o pieniądze mieszkańców.


Urząd odpowiada – ale tylko w określonym zakresie

Odpowiedź urzędu odnosi się do tematu cen, ale wyłącznie od strony formalno-prawnej.
Nie analizuje:

  • czy ceny są wysokie,

  • czy są społecznie akceptowalne,

  • czy uderzają w konkretne grupy mieszkańców,

  • czy samorząd ma realny wpływ na ich kształt.

Urząd odpowiada na inne pytanie:
czy te ceny, w tej skali i w tej gminie, stanowią problem wymagający jego interwencji systemowej.

I odpowiada: nie.


To nie jest „brak problemu”. To jest „brak kompetencji”

W piśmie nie ma stwierdzenia, że ceny są właściwe.
Nie ma też stwierdzenia, że mieszkańcy się mylą.

Jest za to klasyczna konstrukcja:

  • sprawa ma charakter lokalny,

  • dotyczy konkretnej gminy,

  • nie wykazano wpływu na rynek w szerszej skali.

A skoro tak – brak podstaw do dalszych działań.


Radny pyta – system wzrusza ramionami

To moment kluczowy z punktu widzenia demokracji lokalnej.
Radny, który ma prawo i obowiązek zadawać pytania w imieniu mieszkańców, otrzymuje odpowiedź, która w praktyce brzmi:

to nie jest wystarczająco duży problem, by się nim zajmować na tym poziomie.

Czyli:

  • dla mieszkańca to realny koszt co kilka tygodni,

  • dla gminy – pozycja w tabeli,

  • dla urzędu – zbyt małe mrowisko.


Cena nie boli tych, którzy jej nie płacą

W samorządowej rzeczywistości cena rzadko bywa przeszkodą.
Radni słyszą: to nie nasza kompetencja.
Urzędnicy mówią: działamy w granicach prawa.
Instytucje kontrolne odpowiadają: brak przesłanek.

A mieszkaniec zostaje sam:

  • z rachunkiem,

  • z obowiązkiem,

  • bez realnej drogi odwoławczej.


O czym tak naprawdę dziś dyskutujemy?

Nie o jednym piśmie.
Nie o jednym radnym.
Nie nawet o jednej stawce za wywóz nieczystości.

Dyskutujemy o tym, czy system państwa i samorządu potrafi reagować na problemy, które są „za małe”, by trafić na krajowe nagłówki, ale zbyt duże, by je ignorować lokalnie.

Bo jeśli odpowiedź brzmi „nie” –
to obywatel faktycznie słyszy jedno:

radź sobie sam.


Podsumowanie redakcyjne

Radny zapytał o ceny.
Urząd odpowiedział, ale tylko na pytanie, które sam uznał za właściwe.

Nie zakwestionował stawek.
Nie obronił mieszkańców.
Nie wskazał drogi wyjścia.

I właśnie nad tym dziś się pochylamy.


Autor: Rafał Chwaliński

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry