Przejdź do treści
środa 21 października 2026
19/12/2025Autor

To nie mieszkaniec pisał do urzędu. Zrobił to radny, wykonując swoją ustawową rolę kontrolną. Pytał o ceny wywozu nieczystości z przydomowych oczyszczalni i szamb w gminie Oborniki Śląskie – ceny, które od miesięcy budzą emocje i wątpliwości. Odpowiedź przyszła. Formalna, chłodna i jednoznaczna: to mrowisko jest za małe, by się nim zajmować.


O czym dokładnie było pismo radnego?

Pismo skierowane do urzędu dotyczyło konkretnych wątków cenowych, o których wcześniej pisaliśmy jako redakcja:

  • wysokości stawek za wywóz nieczystości ciekłych,

    Reklama
    Reklama
    Reklama
    Reklama
    Reklama
  • różnic cenowych odczuwalnych przez mieszkańców,

  • realnych kosztów ponoszonych przez osoby korzystające z przydomowych oczyszczalni i szamb,

  • pytania, czy mechanizm ustalania tych cen nie prowadzi do nierównego traktowania mieszkańców.

Radny nie pytał o politykę.
Pytał o pieniądze mieszkańców.


Urząd odpowiada – ale tylko w określonym zakresie

Odpowiedź urzędu odnosi się do tematu cen, ale wyłącznie od strony formalno-prawnej.
Nie analizuje:

  • czy ceny są wysokie,

  • czy są społecznie akceptowalne,

  • czy uderzają w konkretne grupy mieszkańców,

  • czy samorząd ma realny wpływ na ich kształt.

Urząd odpowiada na inne pytanie:
czy te ceny, w tej skali i w tej gminie, stanowią problem wymagający jego interwencji systemowej.

I odpowiada: nie.


To nie jest „brak problemu”. To jest „brak kompetencji”

W piśmie nie ma stwierdzenia, że ceny są właściwe.
Nie ma też stwierdzenia, że mieszkańcy się mylą.

Jest za to klasyczna konstrukcja:

  • sprawa ma charakter lokalny,

  • dotyczy konkretnej gminy,

  • nie wykazano wpływu na rynek w szerszej skali.

A skoro tak – brak podstaw do dalszych działań.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Radny pyta – system wzrusza ramionami

To moment kluczowy z punktu widzenia demokracji lokalnej.
Radny, który ma prawo i obowiązek zadawać pytania w imieniu mieszkańców, otrzymuje odpowiedź, która w praktyce brzmi:

to nie jest wystarczająco duży problem, by się nim zajmować na tym poziomie.

Czyli:

  • dla mieszkańca to realny koszt co kilka tygodni,

  • dla gminy – pozycja w tabeli,

  • dla urzędu – zbyt małe mrowisko.


Cena nie boli tych, którzy jej nie płacą

W samorządowej rzeczywistości cena rzadko bywa przeszkodą.
Radni słyszą: to nie nasza kompetencja.
Urzędnicy mówią: działamy w granicach prawa.
Instytucje kontrolne odpowiadają: brak przesłanek.

A mieszkaniec zostaje sam:

  • z rachunkiem,

  • z obowiązkiem,

  • bez realnej drogi odwoławczej.


O czym tak naprawdę dziś dyskutujemy?

Nie o jednym piśmie.
Nie o jednym radnym.
Nie nawet o jednej stawce za wywóz nieczystości.

Dyskutujemy o tym, czy system państwa i samorządu potrafi reagować na problemy, które są „za małe”, by trafić na krajowe nagłówki, ale zbyt duże, by je ignorować lokalnie.

Bo jeśli odpowiedź brzmi „nie” –
to obywatel faktycznie słyszy jedno:

radź sobie sam.


Podsumowanie redakcyjne

Radny zapytał o ceny.
Urząd odpowiedział, ale tylko na pytanie, które sam uznał za właściwe.

Nie zakwestionował stawek.
Nie obronił mieszkańców.
Nie wskazał drogi wyjścia.

I właśnie nad tym dziś się pochylamy.


Autor: Rafał Chwaliński

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *