Chodnik za kontakt. Jak naprawdę dzieli się inwestycje powiatowe

gorsi lepsi radni

Chodnik za kontakt. Jak naprawdę dzieli się inwestycje powiatowe

Czy o tym, gdzie powstanie chodnik, decyduje bezpieczeństwo mieszkańców – czy raczej aktywność radnego i „kontakt z zarządem”?
To pytanie wraca jak bumerang przy każdej dyskusji o inwestycjach drogowych w powiecie. Ostatnia sesja tylko je wzmocniła.


Gdy liczby przykrywają sens

Władza lubi mówić liczbami. Metry chodników, etapy, dokumentacje, kwoty, procenty partycypacji. To język, który brzmi racjonalnie i uspokajająco. Wystarczy uważnie posłuchać, by odnieść wrażenie, że wszystko zostało policzone, zaplanowane i sprawiedliwie rozdzielone.

Tyle że liczby nie odpowiadają na pytanie „dlaczego akurat tam?”.

W trakcie dyskusji padają sformułowania, które są kluczowe dla zrozumienia mechanizmu decyzyjnego:

„…radny był z nami w kontakcie…”

To jedno zdanie mówi więcej niż cały wykaz inwestycji. Bo jeśli kontakt staje się argumentem, to znaczy, że dostęp do decyzji nie jest równy. Jedni potrafią zapukać do odpowiednich drzwi. Inni – czekają.


Negatywna opinia – czyli co właściwie?

Równie charakterystyczne jest inne zdanie, wypowiedziane niemal mimochodem:

„…pozostałe propozycje zostały zaopiniowane negatywnie.”

Bez wyjaśnienia. Bez kryteriów. Bez informacji, kto opiniował i dlaczego.

Dla władzy to zdanie zamyka temat.
Dla mieszkańców – otwiera pole do domysłów.

Czy negatywnie, bo zabrakło pieniędzy?
Bo dokumentacja była słaba?
A może dlatego, że zabrakło… kontaktu?


Rozsądek kontra „psy i koty”

W pewnym momencie dyskusji pojawia się próba zarysowania podziału: z jednej strony rozsądek, procedury, realia rynku wykonawców; z drugiej – emocje, uproszczenia, „psy i koty”, czyli argumenty, które mają rozgrzać opinię publiczną.

I rzeczywiście: przetargi bywają trudne, firmy się nie zgłaszają, terminy uciekają, pogoda nie sprzyja. To są realne problemy.
Ale rozsądek kończy się tam, gdzie znika przejrzystość.

Bo jeśli jedne inwestycje da się „podzielić na etapy” i dopasować, a inne odpadają zbiorczym „negatywnie”, to trudno oprzeć się wrażeniu, że nie wszyscy grają według tych samych zasad.

Partycypacja 50/50 – uczciwa czy wygodna?

Często powtarzanym argumentem jest współfinansowanie: pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Brzmi fair. Tyle że w praktyce oznacza jedno: gminy bogatsze szybciej doczekają się chodników, biedniejsze – dokumentacji i obietnic.

To nie demagogia. To arytmetyka.


Mapa wpływów zamiast mapy potrzeb

Z tej dyskusji wyłania się obraz powiatu, w którym:

  • inwestycja jest łatwiejsza tam, gdzie ktoś „jest w kontakcie”,

  • odrzucenia są bezosobowe i niewytłumaczone,

  • szczegół techniczny bywa zasłoną dla decyzji politycznych,

  • rozsądek miesza się z wygodą władzy.

I właśnie dlatego pytania tak bardzo przeszkadzają. Bo pytania rozbrajają opowieść o „obiektywnych kryteriach” i pokazują, że chodnik to nie tylko beton i kostka, ale także relacje, wpływy i dostęp do decydentów.


Podsumowanie

Nie chodzi o psy.
Nie chodzi o koty.
Chodzi o zasady.

Bo jeśli inwestycje publiczne mają być naprawdę rozsądne, to muszą być czytelne, równe i wytłumaczalne – także tym, którzy nie są „w kontakcie”.

A dopóki tak nie jest, pytanie o to, dlaczego ten chodnik powstaje, a tamten nie, będzie wracać. I bardzo dobrze.

Źródło informacji XXIII Sesja VII kadencji Rady Powiatu Trzebnickiego 2024-2029/ 22 grudnia 2025 r.

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry