Rząd przyjął projekt zmian w Prawie upadłościowym, który ma przyspieszyć końcowy etap oddłużania konsumentów i osób prowadzących działalność gospodarczą. Po wykonaniu planu spłaty pozostałe zobowiązania mają być umarzane z mocy prawa, bez oczekiwania na kolejne postanowienie sądu. To istotne ułatwienie, ale projekt ma również drugą stronę: sąd przestanie z urzędu kontrolować wykonywanie każdego planu, a ciężar pilnowania spłat w większym stopniu spadnie na wierzycieli. Co ważne, nowe rozwiązania jeszcze nie obowiązują. Projekt musi przejść przez parlament, uzyskać podpis prezydenta i zostać ogłoszony w Dzienniku Ustaw.
Rada Ministrów przyjęła 2 września 2026 roku projekt oznaczony numerem UD260. Zmiany obejmują Prawo upadłościowe, Prawo restrukturyzacyjne oraz ustawę o Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Ich głównym celem jest usprawnienie ostatniej fazy oddłużenia osób fizycznych — wykonywania planu spłaty wierzycieli.
To nie jest zagadnienie dotyczące wąskiej grupy ludzi. Według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczych w 2025 roku upadłość konsumencką ogłoszono wobec 21 266 osób. W województwie dolnośląskim było ich 1776, w tym 386 we Wrocławiu. Za każdą z tych liczb stoi człowiek, rodzina, utrata płynności finansowej i często kilka lat życia podporządkowanego postępowaniu.
Koniec planu ma wreszcie oznaczać koniec procedury
Obecnie samo wykonanie planu spłaty nie zamyka jeszcze sprawy. Sąd wydaje postanowienie stwierdzające wykonanie planu i umorzenie pozostałych zobowiązań. Projekt ma zastąpić tę decyzję mechanizmem działającym z mocy prawa.
W postanowieniu ustalającym plan spłaty zostanie wskazany konkretny dzień, po którym pozostałe zobowiązania będą mogły zostać umorzone. Informacja ma być również publikowana w Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Umorzenie nastąpi po upływie trzech miesięcy od końca okresu, na który ustalono plan.
Nie oznacza to zatem umorzenia dokładnie w dniu zapłaty ostatniej raty. Projekt przewiduje trzymiesięczny okres ochronny dla wierzycieli. W tym czasie będą mogli wystąpić do sądu o zmianę albo uchylenie planu, jeżeli uznają, że dłużnik nie wykonywał go prawidłowo.
Zmiana daje jednak osobie zadłużonej coś bardzo ważnego: przewidywalną datę końcową. Dziś nawet po wykonaniu wszystkich obowiązków trzeba czekać na kolejne rozstrzygnięcie. Po zmianie brak reakcji wierzycieli i upływ ustawowego terminu mają wystarczyć do zakończenia oddłużenia.
Wcześniejsza spłata nie zakończy sprawy automatycznie
Projekt premiuje osobę, która spłaci należności objęte planem wcześniej. Będzie ona mogła złożyć do sądu wniosek o zmianę planu przez skrócenie okresu jego wykonywania.
Warto jednak uważać na uproszczone hasło „spłacisz wcześniej, wcześniej zostaniesz oddłużony”. Sama wcześniejsza zapłata nie skróci planu automatycznie. Potrzebny będzie wniosek dłużnika oraz decyzja sądu. Dopiero zmieniony termin będzie podstawą do obliczenia trzymiesięcznego okresu poprzedzającego umorzenie pozostałych zobowiązań.
Nie wszystkie długi znikają również w wyniku upadłości. Obowiązujące przepisy wyłączają z umorzenia między innymi alimenty, określone renty odszkodowawcze, grzywny, nawiązki, obowiązek naprawienia szkody wynikającej z przestępstwa lub wykroczenia oraz zobowiązania umyślnie nieujawnione, jeżeli wierzyciel nie uczestniczył w postępowaniu. Projekt nie zamienia więc upadłości w finansową gumkę do mazania.
Sąd się wycofa, wierzyciel będzie musiał pilnować
Największa zmiana ustrojowa dotyczy nadzoru nad wykonywaniem planu spłaty. Obecnie sprawuje go z urzędu sąd. Po wejściu nowych przepisów sąd ma reagować przede wszystkim wtedy, gdy z odpowiednim wnioskiem wystąpi uczestnik postępowania.
Rząd argumentuje, że to wierzyciele najlepiej wiedzą, czy raty wpływają, a stałe angażowanie sądu w kontrolę prywatnych rozliczeń zabiera czas potrzebny do rozpoznawania innych spraw. Z punktu widzenia sądów logika jest czytelna: sędzia powinien orzekać tam, gdzie istnieje spór lub potrzebna jest decyzja, zamiast pełnić rolę księgowego kontrolującego każdą ratę.
Nie można jednak bez zastrzeżeń powtórzyć rządowego zapewnienia, że zmiana „nie niesie żadnego ryzyka” dla wierzycieli. Duży bank, firma windykacyjna czy wyspecjalizowany fundusz bez trudu stworzą system monitorowania spłat i terminów w KRZ. Inaczej może wyglądać sytuacja drobnego przedsiębiorcy, byłego pracownika albo osoby prywatnej, która jest wierzycielem tylko raz w życiu. Jeżeli państwo rezygnuje z kontroli prowadzonej z urzędu, powinno równocześnie zadbać o czytelne powiadomienia i prostą procedurę zgłaszania nieprawidłowości. W przeciwnym razie odciążenie sądu może oznaczać dociążenie słabszego uczestnika postępowania.
Mniej formalizmu może pomóc osobom wykluczonym cyfrowo
Projekt ujednolica zasady składania corocznych sprawozdań o sytuacji majątkowej i zawodowej osoby upadłej. Dokumenty nie mają już podlegać stałemu nadzorowi sądu ani formalnej kontroli według przepisów postępowania cywilnego.
To odpowiedź na bardzo konkretny problem. Obecnie brak rocznego sprawozdania może prowadzić do uchylenia planu spłaty nawet wtedy, gdy raty były płacone prawidłowo. Jak wskazano w opisie projektu, zdarza się, że przyczyną nie jest zła wola, lecz wykluczenie cyfrowe i trudność ze złożeniem dokumentu w systemie teleinformatycznym.
Ograniczenie automatycznego karania za błąd proceduralny jest rozsądne. Nie rozwiązuje jednak całego problemu. Jeżeli KRZ ma jednocześnie informować o kluczowych terminach i skutkach prawnych, państwo powinno zapewnić rzeczywistą pomoc osobom, które nie potrafią sprawnie korzystać z systemu. Cyfryzacja upraszcza postępowanie dopiero wtedy, gdy człowiek potrafi przez cyfrowe drzwi wejść.
Syndyk z jaśniejszym wynagrodzeniem, sąd z mniejszą liczbą czynności
W upadłości konsumenckiej tradycyjna zaliczka na koszty postępowania ma zostać zastąpiona zaliczką na koszty zryczałtowane. Dodatkowe środki ponad ryczałt sąd przyzna syndykowi tylko wtedy, gdy zwiększone wydatki będą wynikały ze znacznego rozmiaru masy upadłości.
Wynagrodzenie syndyka ma być co do zasady powiązane z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw bez nagród z zysku w trzecim kwartale poprzedniego roku, ogłaszanym przez GUS. Ma to ograniczyć spory i ujednolicić rozliczenia.
Czynności techniczne w systemie, takie jak dokonywanie części obwieszczeń i ujawnianie informacji o prawomocności orzeczeń, będą mogli wykonywać również asystenci sędziów oraz pracownicy sekretariatów. To przykład zmiany, która nie robi efektownego nagłówka, ale może realnie skrócić kolejki, jeżeli zostanie sprawnie wdrożona w systemie informatycznym.
Mniej jawności po latach i mniej dróg odwoławczych
Dane osoby upadłej mają przestać być ujawniane w KRZ po trzech latach od opublikowania informacji o dacie umorzenia zobowiązań. To ważne dla ludzi próbujących wrócić do aktywności gospodarczej, wynająć mieszkanie, zawrzeć umowę lub odbudować wiarygodność po zakończeniu postępowania. Oddłużenie, po którym przez wiele lat ciągnie się publiczne piętno, jest przecież tylko połową drugiej szansy.
Projekt zawiera jednak również zmianę, której komunikaty promujące reformę nie powinny chować w prawniczym przypisie. Przewiduje uchylenie przepisów dopuszczających skargę kasacyjną od orzeczeń sądu drugiej instancji dotyczących umorzenia zobowiązań oraz ustalenia lub zmiany planu spłaty. Autorzy uzasadniają to wykonawczym charakterem postępowania upadłościowego i potrzebą spójności z postępowaniem egzekucyjnym.
Może to przyspieszyć ostateczne zakończenie spraw, ale jednocześnie ogranicza możliwość poddania najpoważniejszych sporów kontroli Sądu Najwyższego. To rozwiązanie wymaga w parlamencie osobnej, rzetelnej oceny — zwłaszcza pod kątem spraw nietypowych i rozbieżności w orzecznictwie.
Druga szansa, ale dopiero po zakończeniu legislacji
Projekt realizuje unijną dyrektywę 2019/1023, nazywaną dyrektywą drugiej szansy. W odniesieniu do niewypłacalnych przedsiębiorców zakłada ona dostęp do procedury pozwalającej na pełne oddłużenie co do zasady najpóźniej po trzech latach oraz — po spełnieniu wymaganych obowiązków — bez konieczności wszczynania dodatkowego postępowania tylko po to, by uzyskać umorzenie.
Kierunek zmian jest korzystny: mniej zbędnych decyzji, określona data końcowa, możliwość skrócenia planu po wcześniejszej spłacie i krótszy okres publicznego ujawniania danych. Nie jest to jednak prezent bez warunków. Dłużnik nadal musi prawidłowo realizować plan, a wierzyciel będzie musiał aktywniej pilnować swoich praw.
I najważniejsze: decyzja Rady Ministrów nie zmieniła jeszcze sytuacji żadnego dłużnika. Projekt trafi do Sejmu, później do Senatu i prezydenta. Dopiero po uchwaleniu, podpisaniu i ogłoszeniu ustawy nowe przepisy mają wejść w życie po 14 dniach. Do tego czasu obowiązują dotychczasowe zasady. W prawie — podobnie jak w spłacaniu rat — liczy się nie zapowiedź końca, lecz dzień, w którym rzeczywiście on następuje.
Źródła
- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, wykaz prac legislacyjnych: projekt UD260.
- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, porządek obrad Rady Ministrów z 2 września 2026 roku.
- Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1023.
- Ustawa z 28 lutego 2003 roku — Prawo upadłościowe, tekst jednolity: Dz.U. z 2026 r. poz. 913.
- Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczych, dane o upadłościach konsumenckich w 2025 roku.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.





