Dzieła Vonki wracają do Wrocławia

rzezby vonki
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Dzieła Vonki wracają do Wrocławia. Historia, która zatoczyła krąg

Czy rzeźby mogą mieć własną biografię? W przypadku prac Jaroslava Vonki – zdecydowanie tak. Po dekadach nieobecności trzy jego rzeźby wracają do Wrocławia ze Stanów Zjednoczonych. To nie tylko sukces muzealników i resortu kultury, ale także symboliczny powrót fragmentu przedwojennego miasta, które przez lata funkcjonowało jedynie na archiwalnych fotografiach i w pamięci historyków sztuki.

Od kraty pocztowej do nowojorskiej aukcji

Najbardziej spektakularny powrót dotyczy „Klęczącego mężczyzny z lunetą” – rzeźby, która pierwotnie zdobiła kraty budynku poczty przy dzisiejszej ul. Zygmunta Krasińskiego we Wrocławiu. Obiekt został skradziony po 1945 roku, a następnie – już jako dzieło „anonimowe”, określane niefrasobliwie mianem vintage z lat 20. – trafił na aukcję w Nowym Jorku we wrześniu 2025 roku.

To wtedy zapaliła się czerwona lampka.

„Gdy zobaczyłem tę ofertę, od razu skojarzyłem ją z dekoracją krat budynku pocztowego przy dzisiejszej ul. Z. Krasińskiego” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Dzięki działaniom restytucyjnym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego rzeźba została odzyskana i wróciła do Polski – tym razem już legalnie, oficjalnie i z należnym jej statusem dzieła wysokiej klasy.

Wieżowiec, który marzył o Chicago

Nieprzypadkowo mowa o poczcie przy ul. Krasińskiego. To jeden z najbardziej charakterystycznych przedwojennych gmachów Wrocławia – realizacja marzenia o „miejskich drapaczach chmur” inspirowanych Chicago. Wzniesiony w latach 1926–1929, mierzący 43 metry, był przez pewien czas drugim najwyższym budynkiem na wschód od Berlina.

Jaroslav Vonka zaprojektował do niego komplet krat, w tym zespół 22 pełnoplastycznych figur przedstawiających różne typy ludzkie – z humorem, dystansem, ale i zaskakującą przenikliwością. „Klęczący mężczyzna z lunetą” był jedną z nich. Ślady montażu zachowane na rzeźbie nie pozostawiły wątpliwości co do jej pochodzenia.

Dwie rzeźby, jedna przyjaźń i dramat XX wieku

Pozostałe dwa dzieła – „Mężczyzna z prosięciem” oraz „Mężczyzna z gałązką” – trafiły do zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu inną drogą. Zostały zakupione na tej samej nowojorskiej aukcji, tym razem z prywatnej kolekcji. Ich historia jest jednak równie mocno osadzona we Wrocławiu.

Rzeźby te wiążą się z postacią Heinricha barona Rauscha von Traubenberga, wybitnego fizyka eksperymentalnego, związanego z wrocławskim środowiskiem naukowym i zaprzyjaźnionego z Vonką. To właśnie ta relacja sprawiła, że dzieła znalazły się w rodzinnych zbiorach Traubenbergów – a później, w dramatycznych okolicznościach, opuściły Niemcy.

Reklama
Reklama
Reklama

Gdy nazistowskie represje zmusiły rodzinę do ratowania córek w ramach tzw. transportów dzieci, rzeźby pojechały z nimi – najpierw do Szkocji, potem, po wojnie, do Stanów Zjednoczonych. Tam przetrwały dekady, aż wnuczka Traubenberga zdecydowała się w 2025 roku na ich sprzedaż.

Vonka – artysta uważnego spojrzenia

Choć niewielkich rozmiarów, rzeźby Vonki uderzają precyzją formy, świadomością stylistyczną i niezwykłą empatią wobec ludzkich postaci. Artysta potrafił z równą swobodą operować ironią, co subtelną refleksją metafizyczną. Jego figury są „z życia wzięte”, ale nigdy banalne.

Nieprzypadkowo niektóre z nich były multiplikowane – Vonka świadomie wracał do udanych motywów, odlewając je ponownie w brązie. Tak było choćby z „Mężczyzną z prosięciem”, znanym także z dekoracji krat pocztowych, czy z „Mężczyzną z gałązką”, pierwotnie częścią żyrandola sali sesyjnej Nowego Ratusza.

Powrót w roku jubileuszowym

Rok 2025 ma dla tej historii dodatkowy ciężar symboliczny. To właśnie teraz obchodzona jest 150. rocznica urodzin Jaroslava Vonki, urodzonego 29 marca 1875 roku w Hořicach, artysty, który na trwałe wpisał się w pejzaż kulturowy przedwojennego Wrocławia.

„Nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, że te rzeźby powinny wrócić do Wrocławia” – podkreśla dyrektor MNWr.

Dziś wszystkie trzy rzeźby można oglądać na wystawie „Sztuka śląska XVI–XIX w.” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu (ostatnia sala). W soboty – bezpłatnie. To rzadki moment, gdy historia, sztuka i zwykłe ludzkie losy splatają się w jedną, zamkniętą klamrą opowieść.

I tym razem – z happy endem.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry