Katarzyna Niezgoda i Paweł Markiewicz, uczestnicy programu „Afryka Express”, opowiedzieli o kulisach swojej afrykańskiej przygody. Okazuje się, że największym przeciwnikiem nie były zadania przygotowane przez producentów, lecz… własny bagaż.
– „Na lotnisku wyskoczyliśmy z samolotu z wielkimi 32-kilogramowymi walizkami i jeszcze nam produkcja dołożyła wielki baniak z wodą. I to wszystko trzeba było targać ze sobą. W końcu Kasia była zmęczona i wkurzona tym, że cztery kilometry pchamy po czerwonej ziemi te walizki” – wspomina aktor.
Walizki jak przekleństwo i tarcza bezpieczeństwa
Niezgoda przyznaje, że spakowała się z myślą o każdym scenariuszu. – „Afryka jest nieprzewidywalna i bardzo zagadkowa. To nie jest miejsce, gdzie na każdej stacji benzynowej można zrobić zakupy tak jak u nas w Europie. Trzeba po prostu wszystko mieć ze sobą, więc te bagaże to było nasze przekleństwo, ale z drugiej strony czuliśmy się z nimi bezpiecznie” – mówi.
Choć mieli przy sobie niemal wszystko, paradoksalnie najbardziej brakowało im… skarpetek. – „Skarpetki po jednym dniu w Afryce nadają się tylko do wyrzucenia” – dodaje bizneswoman.
Siniaki, zmęczenie i afrykański fitness
Noszenie ciężkich plecaków szybko odcisnęło swoje piętno. – „Kasia aż miała siniaki od zakładania i zdejmowania plecaka. Ja zresztą też. To była taka trochę fitnessowa, zaskakująca sytuacja” – podkreśla Markiewicz.
Uczestnicy musieli liczyć tylko na siebie. Żadnej pomocy, żadnych udogodnień. Codzienność przypominała survival: wiadro wody do mycia, mokre chusteczki zamiast prysznica i długie marsze pod afrykańskim słońcem.
– „Adrenalina powodowała, że czasami nawet przez cały dzień zapominaliśmy jeść” – przyznaje aktor.
Program pełen kontrastów
„Afryka Express” to dla bohaterów mieszanka ekscytacji, zwątpienia i bezsilności. Zmusza do wyjścia ze strefy komfortu i pokazuje, jak wygląda prawdziwe życie w trudnych warunkach.
📺 Program można oglądać w każdą sobotę o godz. 19:45 na antenie TVN.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


