Starostwo Powiatowe w Trzebnicy odpowiedziało radnemu, że odwołanie od decyzji w sprawie rozbiórki w Obornikach Śląskich wpłynęło 21 listopada 2026 roku, a 28 listopada 2026 roku zostało przekazane Wojewodzie Dolnośląskiemu. Problem w tym, że pismo sporządzono 29 września 2026 roku. Urząd przyznał później, że doszło do omyłki. Tyle że po analizie akt okazuje się, że błędne daty są tylko początkiem znacznie ciekawszej historii.
Na pierwszy rzut oka można wzruszyć ramionami. Ktoś wpisał „2026” zamiast „2025”, dokument poszedł do adresata, później urząd zauważył pomyłkę i ją przyznał. Zdarza się.
Tyle że administracja publiczna nie operuje datami dla ozdoby.
W postępowaniu administracyjnym data wpływu pisma, jego doręczenia, wydania decyzji czy przekazania odwołania może rozstrzygać o tym, czy czynność została dokonana prawidłowo i w terminie. Dlatego kiedy urząd podaje konkretne daty, a potem okazuje się, że wydarzenia miały nastąpić dwa miesiące później niż dzień sporządzenia odpowiedzi, warto spojrzeć na całą dokumentację znacznie uważniej.
I właśnie wtedy robi się interesująco.
Urząd pisze we wrześniu o listopadzie, który dopiero nadejdzie
29 września 2026 roku Starostwo Powiatowe w Trzebnicy sporządziło odpowiedź na wniosek o informację publiczną.
W piśmie poinformowano, że Starosta Trzebnicki decyzją nr 770/25 z 9 października 2025 roku zatwierdził projekt i udzielił pozwolenia na rozbiórkę trzech budynków gospodarczych w Obornikach Śląskich. Dalej pojawiają się jednak dwie daty:
21 listopada 2026 roku — wpływ odwołania,
28 listopada 2026 roku — przekazanie odwołania Wojewodzie Dolnośląskiemu.
Tyle że pismo nosi datę 29 września 2026 roku.
Odwołanie miałoby więc wpłynąć prawie dwa miesiące później, a urząd miałby jeszcze później przekazać je Wojewodzie.
Nie trzeba być prawnikiem, żeby zauważyć problem z kalendarzem.
Po zwróceniu uwagi na tę sprzeczność przedstawiciel Starostwa Agnieszka Brąkała przyznał w korespondencji:
„rzeczywiście w piśmie nastąpiła omyłka pisarska”
oraz potwierdził, że pomylono także daty wpływu i przekazania odwołania, zaznaczając, iż „nie nastąpił jeszcze listopad 2026”.
I właśnie tutaj sprawa mogłaby się zakończyć, gdyby urząd podał prawidłowe daty.
Nie podał.
Omyłkę przyznano. Prawidłowych dat nadal brak
To pierwszy istotny problem.
Jeżeli urząd odpowiada na pytanie dotyczące postępowania administracyjnego, podaje dwie konkretne daty, następnie przyznaje, że obie są błędne, naturalnym kolejnym krokiem byłoby napisanie:
„Prawidłowa data wpływu odwołania to…”,
„Prawidłowa data przekazania odwołania to…”.
Tego jednak w przekazanym wyjaśnieniu nie ma.
Można przypuszczać, że chodziło o listopad 2025 roku, bo decyzję wydano 9 października 2025 roku, ale tego nie wolno obecnie przedstawiać jako ustalonego faktu. Dokumenty, które posiadamy, tego jednoznacznie nie potwierdzają.
Mamy więc dość osobliwą sytuację: urząd potwierdza, że przekazana informacja jest błędna, lecz nie zastępuje jej informacją prawidłową.
To nie jest już problem ortograficzny. To problem jakości odpowiedzi na informację publiczną.
Najciekawsza data znajduje się jednak gdzie indziej
Przejdźmy do właściwego postępowania.
4 września 2025 roku Starosta Trzebnicki wydał postanowienie nr 228/25, którym zobowiązał inwestora do uzupełnienia projektu rozbiórki. W dokumentacji pojawia się m.in. kwestia stanowiska konserwatorskiego i badań archeologicznych. dokumentacja
30 września pełnomocnik inwestora przekazał uzupełnienie dokumentacji. Pismo wpłynęło do Starostwa 6 października.
Tego samego dnia — 6 października 2025 roku — Starostwo sporządziło zawiadomienie informujące strony, że został zgromadzony materiał dowodowy i że przed wydaniem decyzji mogą zapoznać się z dokumentacją oraz zgłosić uwagi. dokumentacja
Z dokumentu wynika, że strony miały na to 7 dni od doręczenia zawiadomienia.
I tu pojawia się data, która wymaga bardzo dokładnego wyjaśnienia.
Według odpowiedzi Starostwa decyzja nr 770/25 została wydana już:
9 października 2025 roku.
Czyli zaledwie trzy dni po sporządzeniu zawiadomienia, które miało umożliwić stronom zapoznanie się z materiałem i zajęcie stanowiska.
Siedem dni w trzy dni?
Sam fakt, że pomiędzy 6 a 9 października są trzy dni, nie pozwala jeszcze powiedzieć, że prawo zostało naruszone.
Do tego potrzebujemy przede wszystkim dat faktycznego doręczenia poszczególnym stronom, treści decyzji oraz pełnych akt postępowania.
Ale chronologia bezsprzecznie wymaga wyjaśnienia.
Zasada czynnego udziału strony w postępowaniu administracyjnym oznacza, że przed wydaniem decyzji organ powinien umożliwić jej wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów. W praktyce organy administracji często wyznaczają w takim zawiadomieniu konkretny termin liczony od doręczenia. Oficjalne materiały administracji pokazują ten sam model: siedem dni liczone od dnia doręczenia zawiadomienia. Gov.pl
Jeżeli zatem zawiadomienie zostało sporządzone 6 października, a decyzja została wydana 9 października, naturalne pytanie brzmi:
kiedy strony otrzymały zawiadomienie i czy przed wydaniem decyzji rzeczywiście miały możliwość skorzystania z przyznanego im terminu?
To nie jest oskarżenie. To pytanie wynikające wprost z dokumentów.
Dokument EZD pokazuje, że ślady doręczeń istnieją
Na ostatniej stronie przekazanej dokumentacji znajduje się wydruk z systemu elektronicznego obiegu dokumentów dotyczący korespondencji z 6 października 2025 roku.
Widać na nim wielu adresatów oraz informacje związane z wysyłką i doręczaniem korespondencji. dokumentacja
To ważne z jeszcze jednego powodu.
Starostwo tłumaczy obecnie, że oryginalne akta zostały przekazane na potrzeby dalszego postępowania i urząd dysponuje jedynie kopiami.
W oficjalnej odpowiedzi wyjaśnia również, że kopie nie zawierają wszystkich informacji, szczególnie dokładnych dat odbioru poszczególnych pism przez strony.
To może tłumaczyć brak części danych.
Nie odpowiada jednak jeszcze na pytanie, jakie informacje pozostały w systemie elektronicznym urzędu.
Bo brak fizycznego segregatora w budynku Starostwa i brak jakiejkolwiek informacji w systemach Starostwa to dwie zupełnie różne rzeczy.
Zmienił się również zakres rozbiórki
Jest jeszcze jeden szczegół, który łatwo przeoczyć.
Pierwotny wniosek obejmował nie tylko trzy budynki gospodarcze.
W dokumentacji pojawiają się również:
murek oporowy, utwardzenia oraz infrastruktura techniczna. dokumentacja
Później pełnomocnik inwestora poinformował o aktualizacji dokumentacji i doprecyzował nazwę zamierzenia do:
„Rozbiórka 3 budynków gospodarczych”. dokumentacja
Tak samo przedsięwzięcie opisuje odpowiedź Starostwa z września 2026 roku.
Czy zmieniła się jedynie nazwa?
Czy z zakresu inwestycji rzeczywiście usunięto murek, utwardzenia i infrastrukturę?
A jeżeli tak — kiedy i na jakiej podstawie?
Dokumenty, które obecnie posiadamy, nie pozwalają tego rozstrzygnąć.
Pozwalają natomiast postawić pytanie.
W tle był konflikt, nie rutynowa papierologia
Sprawa od początku nie była postępowaniem, którym nikt poza inwestorem się nie interesował.
W dokumentacji znajduje się pismo z 1 sierpnia 2025 roku zawierające sprzeciw wobec rozbiórki oraz argumenty dotyczące m.in. bezpieczeństwa i położenia zabudowy przy granicy nieruchomości. dokumentacja
20 sierpnia odnotowano również wgląd do dokumentacji postępowania. dokumentacja
To istotne, ponieważ pokazuje, że prawo stron do zapoznania się z materiałem dowodowym nie było w tej sprawie czysto teoretycznym obowiązkiem administracyjnym.
Byli ludzie, którzy z tego prawa korzystali i którzy zgłaszali zastrzeżenia.
Dlatego trzydniowy odstęp pomiędzy zawiadomieniem z 6 października a decyzją z 9 października zasługuje na szczególnie dokładne wyjaśnienie.
Wojewoda utrzymał decyzję, ale sprawa trafiła dalej
Z odpowiedzi Starostwa wynika także, że Wojewoda Dolnośląski decyzją oznaczoną IF-O.7840.1.440.2025.RŁ utrzymał zaskarżoną decyzję w mocy.
Na tym jednak postępowanie się nie zakończyło.
Starostwo informuje, że akta nadal znajdują się poza urzędem z uwagi na postępowanie przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym.
Chronologia wygląda więc następująco:
wniosek o rozbiórkę → uzupełnienie dokumentacji → decyzja Starosty → odwołanie → decyzja Wojewody → postępowanie przed WSA.
To również pokazuje, dlaczego dokładne daty nie są drobiazgiem.
Najbardziej osobliwy fragment odpowiedzi
W oficjalnym piśmie Starostwo zwraca się do radnego w sposób dość stanowczy.
Czytamy, że powinien on — „w szczególności jako wieloletni Radny” — wiedzieć, iż tryb informacji publicznej nie służy wyjaśnianiu wątpliwości prawnych ani sprawowaniu nadzoru nad postępowaniem.
Samo wyjaśnienie zakresu ustawy o dostępie do informacji publicznej jest oczywiście dopuszczalne.
Problem polega na czym innym.
Urząd, który poucza pytającego o zasady postępowania, sam w tym samym piśmie przekazuje daty wydarzeń, które w chwili sporządzania odpowiedzi jeszcze nie nastąpiły.
Kilka godzin później musi przyznać, że popełnił błąd.
Trudno o bardziej czytelny argument za tym, że w administracji warto najpierw sprawdzić własny dokument, zanim zacznie się pouczać jego adresata.
Nie wiemy jeszcze, czy był błąd proceduralny. Wiemy, co trzeba sprawdzić
Na podstawie dostępnych dokumentów nie można dziś uczciwie napisać, że Starostwo naruszyło procedurę wydając pozwolenie na rozbiórkę.
Nie znamy wszystkich dat doręczeń. Nie dysponujemy kompletnymi aktami. Nie znamy całego materiału, którym dysponował organ 9 października 2025 roku.
Ale równie nieuprawnione byłoby zamknięcie sprawy stwierdzeniem:
„To tylko literówka”.
Bo dokumenty pozostawiają kilka bardzo konkretnych pytań.
Po pierwsze: kiedy naprawdę wpłynęło odwołanie i kiedy przekazano je Wojewodzie?
Po drugie: kiedy każda ze stron otrzymała zawiadomienie z 6 października 2025 roku?
Po trzecie: jak należy pogodzić siedmiodniowy termin wskazany stronom z decyzją datowaną na 9 października?
Po czwarte: czy przed wydaniem decyzji spełniono wszystkie wymagania związane z ochroną konserwatorską i archeologiczną?
Po piąte: czy zmiana opisu inwestycji oznaczała tylko zmianę nazwy, czy także rzeczywiste ograniczenie zakresu rozbiórki?
I wreszcie: na podstawie jakich danych urząd przygotował odpowiedź z 29 września 2026 roku, skoro później sam przyznał, że podstawowe daty w tej odpowiedzi były błędne?
Bo czasem jedna pomylona cyfra jest tylko pomyloną cyfrą
A czasem zmusza do ponownego przeczytania całej teczki.
W tej sprawie właśnie to drugie wydaje się najrozsądniejsze.
Nie przesądzamy, że decyzja została wydana wadliwie. Nie przesądzamy też, że strony zostały pozbawione swoich praw.
Dokumenty pokazują jednak wystarczająco dużo rozbieżności, aby tych pytań nie zamiatać pod hasłem „omyłka pisarska”.
Starostwo samo przyznało, że podało błędne daty.
Teraz potrzebne są już nie kolejne wyjaśnienia opisowe, lecz konkretne liczby i dokumenty: daty nadania, daty doręczenia, data wpływu odwołania, data jego przekazania oraz pełna chronologia postępowania.
Bo w urzędowym postępowaniu kalendarz nie jest dekoracją.
A listopad naprawdę nie może wydarzyć się we wrześniu.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.









