Rok 2025 na facebookowych profilach Arkadiusz Poprawa i Hubert Ozimina nie był opowieścią o mieście.
Był renderem. Gładkim, dopieszczonym, pozbawionym rys i zacięć. Takim, który ładuje się szybko i nie zadaje pytań użytkownikowi.
To nie była komunikacja.
To była prezentacja świata wyobrażonego – świata, w którym:
nic się nie psuje,
nikt nie ma wątpliwości,
nikt nie pyta,
a jeśli już zapyta – to znaczy, że „hejtuje”.
Facebook nie służył tu rozmowie. Służył utrwalaniu kadru. Tego jednego, wygodnego ujęcia, w którym wszystko jest pod kontrolą, a kontrola nie musi się tłumaczyć.
Świat bez pytań to raj dla władzy
Jest jedna rzecz, która w tym obrazie krzyczy ciszą: brak pytań.
Nie dlatego, że mieszkańcy ich nie mają.
Dlatego, że system komunikacyjny został zaprojektowany tak, by pytania nie mieściły się w kadrze.
Facebook działał tu jak idealnie wybrukowany parking:
równa kostka,
piasek ładnie ubity,
zero kałuż,
zero dziur,
zero znaków zapytania.
Jest czysto. Jest równo. Jest… byle jak.
Bo bylejakość – wbrew pozorom – bywa strategią.
Bylejakość jako strategia
To nie była nieudolność.
To była strategia miałkości.
Miałkość nie prowokuje.
Nie budzi emocji.
Nie wymaga odpowiedzi.
Nie zostawia śladów.
Władza w 2025 roku nie była ani dobra, ani zła.
Była bezpolotowa. Jak piasek pod kostką brukową – niezbędny, ale nikt nie chce na niego patrzeć ani o nim rozmawiać. Ma być. I już.
Kim jest obywatel w tym Matrixie?
Obywatel nie jest partnerem.
Obywatel jest widzem.
Ma patrzeć,
ma polubić,
może udostępnić,
ale najlepiej niech nie zadaje pytań, bo „nie ma potrzeby – przecież wszystko jest”.
A jeśli czegoś nie ma?
Tego po prostu nie ma na Facebooku.
A skoro nie ma na Facebooku – to według tej narracji nie istnieje.
Jaki świat nam sprzedano?
Nie świat władzy, jaką jest.
Sprzedano świat władzy, jaką chce się widzieć.
Świat bez konfliktów,
bez odpowiedzialności,
bez rozliczeń,
bez rozmowy.
Świat wygodny dla rządzących.
I kompletnie jałowy dla wspólnoty.
Morał (bez lukru)
Jeśli władza pokazuje wyłącznie to, co wygodne, nie informuje.
Tresuje percepcję.
A obywatel, który widzi tylko facebookowy render rzeczywistości,
nie żyje w mieście.
Żyje w folderze promocyjnym.
Facebookowa aktywność władzy w 2025 roku była nijaka, bezpieczna, miałka i boleśnie pusta.
Nie dlatego, że „nic się nie działo”.
Tylko dlatego, że prawdziwe rzeczy nie pasują do estetyki Matrixa.
I to jest problem.
Nie styl.
Nie ton.
Sens.
Autor: Rafał Chwaliński






