„Panorama Trzebnicka” bez burmistrza. Jedna decyzja prokuratury i nagle okazało się, że o gminie można pisać inaczej

Oceń materiał

Przez kilka tygodni na początku 2026 roku Marek Długozima był w „Panoramie Trzebnickiej” niemal wszędzie. Pozyskiwał pieniądze, podpisywał umowy, zabiegał o inwestycje, wizytował budowy, komentował wydarzenia, wręczał nagrody i tłumaczył mieszkańcom, kto ma rację w lokalnych sporach. Potem, 26 marca, został zawieszony przez prokuratora w czynnościach służbowych burmistrza. Gazeta nie przestała wychodzić. Inwestycje też nie stanęły. Ale sposób opowiadania o gminie zmienił się niemal z numeru na numer. Policzyliśmy to.

Nie trzeba zgadywać, czy różnicę widać.

Widać ją bardzo wyraźnie.

Reklama

Przeanalizowaliśmy wszystkie dwanaście numerów „Panoramy Trzebnickiej” wydanych od początku 2026 roku do 18 września. Nie szukaliśmy jedynie tekstów „ładnych” i „brzydkich”. Oddzieliliśmy informację o działalności samorządu od materiałów, w których sukces instytucji zostaje wyraźnie związany z konkretną osobą.

Bo jest różnica między zdaniami:

„Gmina Trzebnica otrzymała 300 tys. zł dofinansowania”

a:

„Burmistrz Marek Długozima pozyskał 300 tys. zł”.

Pieniądze mogą być te same. Projekt ten sam. Mieszkańcy ci sami.

Zmienia się bohater opowieści.

I właśnie to w „Panoramie” wydarzyło się po 26 marca.

Najpierw ważne zastrzeżenie: zarzuty nie są wyrokiem

26 marca 2026 roku na polecenie Prokuratury Okręgowej w Opolu Marek D. został zatrzymany. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty związane m.in. z wydatkowaniem środków gminnych i realizacją prac z pominięciem procedur zamówień publicznych oraz siedmioma przypadkami przyjęcia korzyści majątkowej. Według komunikatu prokuratury zdarzenia objęte zarzutami dotyczą lat 2015–2019.

Marek D. nie przyznał się do zarzucanych czynów. Prokurator zastosował wobec niego m.in. poręczenie majątkowe, dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz zawieszenie w czynnościach służbowych Burmistrza Gminy Trzebnica. Postępowanie nie oznacza przesądzenia winy.

Dla naszej analizy istotny jest jednak skutek organizacyjny.

Od tego momentu Marek Długozima przestał wykonywać obowiązki burmistrza.

A „Panorama Trzebnicka” nadal wychodziła.

68 razy. Potem 62. Potem 49

Zaczęliśmy od najprostszego miernika.

Policzyliśmy występowanie nazwiska Długozimy w elektronicznych wydaniach gazety.

Numer 1 ze stycznia jest ciekawym wyjątkiem — nazwisko praktycznie nie występuje poza formalnym podpisem pod ogłoszeniem burmistrza.

Potem następuje eksplozja.

Nr 2 z 20 lutego: 68 wystąpień.

Nr 3 z 13 marca: 62 wystąpienia.

Nr 4 z 27 marca: 49 wystąpień.

Łącznie w tych trzech wydaniach rdzeń nazwiska „Długozim-” pojawia się 179 razy.

Ale sama liczba powtórzeń jeszcze niewiele by znaczyła, gdyby chodziło np. o jeden długi wywiad.

Nie chodzi.

Nazwisko rozlewa się po kolejnych materiałach.

W nr 2 znajduje się na około 15 z 21 stron. Podobnie w nr 3. W nr 4 pojawia się na około 13 stronach.

Czyli przez ten okres nazwisko burmistrza występuje na mniej więcej dwóch trzecich stron redakcyjnych numerów.

I dopiero wtedy warto spojrzeć, jak jest używane.

Nie „gmina pozyskała”. „Burmistrz pozyskał”

Już na pierwszej stronie nr 2 opisano modernizację oświetlenia. Informacja mogłaby ograniczać się do tego, że wymienionych ma zostać 2371 opraw i zamontowanych 231 nowych punktów świetlnych.

Ale tekst idzie dalej.

Czytamy, że według Marka Długozimy inwestycja stanowi realizację obietnic złożonych mieszkańcom oraz potwierdzenie konsekwentnie prowadzonej polityki inwestycyjnej. Na tej samej stronie zapowiadane są materiał o nagrodzie dla burmistrza oraz rondzie, przy którym to właśnie on „kontynuuje działania”.

Przy modernizacji placu zabaw gazeta nie pisze jedynie o pozyskaniu dofinansowania przez samorząd.

Czytamy:

„Burmistrz Gminy Trzebnica Marek Długozima pozyskał blisko 300 tys. zł dofinansowania”.

Obok pojawia się jego wypowiedź o tym, że „konsekwentnie inwestuje” w infrastrukturę dla dzieci i rodzin.

To charakterystyczny mechanizm.

Publiczne przedsięwzięcie zostaje przedstawione jako osobiste działanie gospodarza gminy.

„Moje starania”, „zabiegam”, „podjąłem działania”

Jeszcze wyraźniej widać to w nr 3.

Na pierwszej stronie przy Małej Obwodnicy burmistrz mówi:

„To inwestycja, o którą zabiegam od wielu lat”.

W środku numeru opowieść idzie znacznie dalej:

„Budowa Małej Obwodnicy Trzebnicy to efekt moich wieloletnich starań. Zabiegam o nią od 2009 roku”.

Długozima opisuje własne rozmowy z przedstawicielami rządu, administracji i instytucji odpowiedzialnych za drogi.

Podobnie konstruowany jest obszerny materiał o rozwoju demograficznym Trzebnicy.

Pojawia się pierwsza osoba: „moja szczególna troska”, „przewiduję środki”, wypowiedzi o własnej polityce i inwestycjach.

Czytelnik nie otrzymuje tylko odpowiedzi:

co robi samorząd?

Otrzymuje również odpowiedź:

kto za tym stoi?

I bardzo często odpowiedź brzmi:

Marek Długozima.

Gazeta była również miejscem politycznej polemiki

Tu dochodzimy do jeszcze innej kategorii.

Nie każdy materiał z nazwiskiem burmistrza można nazwać promocją. Czasami „Panorama” stawała się miejscem bezpośredniego sporu politycznego.

W nr 2 na stronie 2 pojawia się materiał zatytułowany:

„FAKTY KONTRA MANIPULACJA INFORMACYJNA W SPRAWIE UL. CZEREŚNIOWEJ”

oraz oznaczenie:

„GŁOS BURMISTRZA”.

Długozima zarzuca w nim opozycji m.in. polaryzację i dezinformację, a działania jednego z radnych określa jako manipulację.

Nie jest to już klasyczna informacja samorządowa o przetargu, inwestycji albo terminie remontu.

To stanowisko jednej strony lokalnego konfliktu politycznego publikowane w gazecie finansowanej przez samorządową instytucję.

Podobny mechanizm pojawia się w numerze 4.

Numer 4. Data, której nie wolno źle zinterpretować

To bardzo ważny numer.

Ma datę 27 marca 2026 roku.

Czyli dzień po zatrzymaniu i zawieszeniu burmistrza.

A jednak nadal jest pełen Marka Długozimy.

Nie wyciągamy z tego wniosku, że redakcja dzień po decyzji prokuratury świadomie przygotowała numer tak, jak gdyby nic się nie wydarzyło.

Gazeta musiała wcześniej zostać złożona i przygotowana do druku.

Dlatego nr 4 traktujemy jako numer graniczny, a nie pierwszy numer po zawieszeniu.

I jest on fascynującym obrazem wcześniejszego modelu „Panoramy”.

Na stronie 2 Długozima publikuje obszerny tekst „UTRACONA SZANSA” dotyczący ul. Czereśniowej. Pisze o „negatywnym szumie medialnym”, działaniach radnych opozycyjnych i atmosferze, która — według jego stanowiska — miała zniechęcić potencjalnego inwestora.

W kolejnych materiałach pojawia się przy rondzie, przedszkolu, komendzie policji, stypendiach, wydarzeniach dla seniorów, imprezie charytatywnej czy powitaniu wiosny.

I potem następuje nr 5.

17 kwietnia. I nagle gazeta wygląda inaczej

Na początku nr 5 Krystyna Haładaj przekazuje mieszkańcom komunikat.

Informuje w nim, że na podstawie przepisów ustawy o samorządzie gminnym przejęła zadania i kompetencje burmistrza w związku z zawieszeniem Marka Długozimy. Jednocześnie wyraża przekonanie, że sprawa zostanie wyjaśniona, i przypomina o zasadzie domniemania niewinności.

A potem wydarza się rzecz ciekawsza niż sam komunikat.

Gazeta nadal opisuje Trzebnicę.

Budowy nie znikają.

Dofinansowania nie znikają.

Drogi nie znikają.

Tężnie nie znikają.

Przedszkola nie znikają.

Tylko Marek Długozima przestaje być centrum większości tych historii.

W nr 5 jego nazwisko pojawia się już tylko trzy razy.

W nr 6 — cztery.

W nr 7 — ani razu.

W nr 8 — pięć razy, przede wszystkim w kontekście formalnego absolutorium za wykonanie budżetu 2025 roku.

W nr 9 — ani razu.

W nr 11 — ani razu.

W nr 12 — pojedynczo.

Numer 10 ma słabo odczytywalną komputerowo warstwę tekstową, dlatego nie wykorzystujemy go jako podstawy do twardego wniosku liczbowego.

Ale nawet bez niego skala zmiany pozostaje ogromna.

179 do 13

W numerach 2–4:

179 wystąpień nazwiska Długozimy.

W numerach 5–9 oraz 11–12:

13.

To spadek o ponad 92 procent w liczbie bezwzględnej, mimo że druga grupa obejmuje ponad dwa razy więcej wydań.

Jeszcze bardziej wymowna jest średnia.

Przed zawieszeniem, w najbardziej spersonalizowanym okresie:

prawie 60 wystąpień nazwiska na numer.

Później:

mniej niż dwa.

To nie jest kosmetyczna korekta stylu.

To zmiana konstrukcji przekazu.

Najciekawsze: te same inwestycje, zupełnie inna narracja

I właśnie tutaj analiza robi się naprawdę mocna.

Bo możemy porównywać te same przedsięwzięcia.

Weźmy tężnię.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przed zawieszeniem inwestycja jest częścią osobistej narracji Marka Długozimy o przywracaniu Trzebnicy statusu uzdrowiska.

Po zawieszeniu tężnia nadal powstaje.

W nr 5 dowiadujemy się, co wykonano, czym jest tarnina, jak działa instalacja, kto realizuje zadanie i ile ono kosztuje. Krystyna Haładaj wizytuje budowę i wypowiada się o znaczeniu inwestycji.

Redakcja jednocześnie przypomina, że umowę zawarł jeszcze wcześniej Marek Długozima.

Czyli historia nie została przepisana.

Zmienił się sposób jej opowiadania.

Podobnie jest z nową komendą policji.

Przed zawieszeniem gazeta eksponuje „istotny wkład” Długozimy w przedsięwzięcie.

Później czytamy o stanie budowy, wartości zadania, harmonogramie, wykonawcy i parametrach obiektu.

Ta sama komenda.

Inna gramatyka.

„Burmistrz zrobił” zmienia się w „gmina zrobiła”

To chyba najważniejsza obserwacja z całej analizy.

Przed zawieszeniem często występuje język:

Długozima pozyskał.

Długozima podpisał.

Długozima zabiegał.

Długozima wynegocjował.

Długozima obiecał.

Po zawieszeniu coraz częściej:

Gmina otrzymała.

Gmina pozyskała.

Podpisano umowę.

Rozpoczęto inwestycję.

Trwają prace.

I nagle okazuje się, że inwestycję samorządową można opisać bez konieczności ustawiania jednego człowieka w centrum każdego wydarzenia.

A może Haładaj po prostu zastąpiła Długozimę?

Sprawdziliśmy również to.

Krystyna Haładaj oczywiście zaczyna pojawiać się w gazecie znacznie częściej.

To logiczne. Przejęła wykonywanie obowiązków burmistrza. Reprezentuje gminę, podpisuje dokumenty, odbiera promesy, wizytuje inwestycje, uczestniczy w wydarzeniach.

W nr 8 przy dwóch promesach czytamy, że to ona odebrała środki dla gminy.

Ale nawet późniejsza obecność Haładaj nie osiąga intensywności personalizacji Długozimy z lutego i marca.

Co więcej, często ważniejszym podmiotem zdania pozostaje gmina albo inwestycja, a Haładaj występuje jako jej przedstawicielka.

Nie możemy więc powiedzieć, że stary model został po prostu przeklejony z nazwiska „Długozima” na „Haładaj”.

Dane pokazują coś bardziej interesującego.

Gazeta stała się bardziej instytucjonalna.

Długozima nie został wymazany

To również trzeba powiedzieć.

W czerwcu Rada Miejska udzieliła Markowi Długozimie absolutorium z wykonania budżetu za 2025 rok i wotum zaufania.

„Panorama” o tym poinformowała.

Haładaj mówiła wówczas, że działania rozwojowe były prowadzone w oparciu o „wizję i kierunki wyznaczone” przez Marka Długozimę.

To pokazuje, że redakcja nie zaczęła udawać, że wcześniejszego burmistrza nie było.

Jego nazwisko pojawia się wtedy, gdy istnieje ku temu konkretny kontekst historyczny, formalny lub inwestycyjny.

I właśnie to jeszcze mocniej pokazuje różnicę.

Bo przed 26 marca obecność była często bieżącym sposobem opowiadania praktycznie o całej aktywności samorządu.

Później stała się przede wszystkim informacją wynikającą z konkretnego zdarzenia.

A redakcja? Ta sama

I tu pojawia się prawdopodobnie najciekawszy szczegół całej historii.

Można byłoby powiedzieć:

zmienił się burmistrz, zmieniła się redakcja, więc zmieniła się gazeta.

Tylko że nie.

W nr 2 z lutego redaktorem naczelnym jest Sebastian Hawryliszyn, jego zastępczynią Aleksandra Mac, a wśród autorów wymienieni są Sebastian Hawryliszyn, Aleksandra Mac, Monika Wilga i Bartosz Skulimowski.

W nr 5 z kwietnia skład jest taki sam.

We wrześniowym nr 11 — nadal ten sam.

To oznacza, że radykalna zmiana sposobu prezentowania lokalnej władzy nastąpiła bez wymiany zespołu redakcyjnego.

Nie odpowiada to jeszcze na pytanie, kto i w jaki sposób wcześniej wpływał na linię gazety.

Do postawienia takiego wniosku potrzebowalibyśmy dokumentów, korespondencji albo relacji osób uczestniczących w procesie wydawniczym.

Ale otwiera bardzo konkretne pytanie:

skoro ci sami ludzie potrafili po 26 marca pisać o działalności gminy znacznie mniej personalnie, dlaczego wcześniej tak często jej sukcesy opowiadano poprzez osobę burmistrza?

Jest jeszcze druga asymetria

Chcemy zbadać ją dokładniej.

W analizowanych numerach przed zawieszeniem sukces bardzo często miał konkretnego autora:

burmistrza.

Natomiast kiedy pojawiał się konflikt albo niepowodzenie, odpowiedzialność w polemicznych materiałach bywała przypisywana przeciwnikom.

Przy ul. Czereśniowej mieszkańcy czytali o opozycji, dezinformacji, manipulacji i negatywnym szumie medialnym.

W numerze granicznym z 27 marca Długozima wskazywał na działania radnych opozycyjnych jako jeden z powodów atmosfery, która miała odstraszyć inwestora.

Dlatego w kolejnym etapie policzymy nie tylko:

kto dostaje zasługi,

ale również:

kto dostaje odpowiedzialność za porażki.

To może być jeszcze bardziej wymowne od liczby zdjęć.

„Panorama” nie przestała promować Trzebnicy

I właśnie dlatego nie sprowadzamy tej historii do hasła:

„wcześniej propaganda, później normalna gazeta”.

To byłoby zbyt proste.

Po 26 marca „Panorama” nadal przedstawia gminę przede wszystkim w pozytywnym świetle.

Nadal chwali inwestycje.

Nadal pokazuje sukcesy.

Nadal eksponuje wydarzenia.

Nadal wykorzystuje język typu „kolejny ważny krok”, „dynamiczny rozwój”, „poprawa jakości życia mieszkańców”.

To przecież pismo wydawane przez samorządową instytucję.

Zmiana dotyczy czegoś innego.

Promocja gminy pozostała. Znacznie osłabła promocja oparta na jednej osobie.

I to jest zasadnicza różnica.

Ćwierć miliona za druk. Dlatego warto pytać o treść

W poprzedniej części naszego badania ustaliliśmy, że podstawowa dwuletnia umowa GCKiS na druk „Panoramy Trzebnickiej” wynosi 255 744 zł brutto.

Do tego dochodzą koszty przygotowania pisma, pracy zespołu, składu, korekty, fotografii i dystrybucji.

Dlatego dyskusja o charakterze gazety nie jest akademicką zabawą w liczenie zdjęć burmistrza.

To medium finansowane w ramach publicznej instytucji.

Mieszkaniec ma więc prawo wiedzieć nie tylko, ile kosztuje jego wydrukowanie.

Ma również prawo wiedzieć:

co właściwie finansuje.

Informację?

Promocję gminy?

Promocję osoby sprawującej władzę?

A może wszystko naraz?

Jedna liczba zostaje w głowie

Przed zawieszeniem, w numerach 2–4:

179 wystąpień nazwiska Długozimy.

Po zawieszeniu, w siedmiu kolejnych w pełni analizowalnych tekstowo numerach:

13.

Tymczasem Trzebnica nie przestała funkcjonować.

Nie przestała pozyskiwać środków.

Nie przestała podpisywać umów.

Nie przestała remontować dróg.

Nie przestała budować.

Nie przestała organizować imprez.

Nie przestała wydawać „Panoramy”.

Zmieniło się przede wszystkim to, kto w gazecie był przedstawiany jako sprawca tych wszystkich zdarzeń.

I właśnie dlatego historia „Panoramy Trzebnickiej” po 26 marca jest ciekawsza niż zwykłe liczenie zdjęć burmistrza.

Pokazuje bowiem coś bardzo prostego:

samorząd może funkcjonować jako instytucja.

I można o jego działaniach pisać jako o działaniach gminy, urzędu, rady, jednostek, pracowników i mieszkańców.

Bez konieczności umieszczania jednego nazwiska w prawie każdej historii.

A skoro okazało się to możliwe po 26 marca, pozostaje pytanie, które warto zadać również Gminnemu Centrum Kultury i Sztuki:

dlaczego wcześniej wyglądało to inaczej?

Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.