Przejdź do treści
poniedziałek 19 października 2026
Imieniny: Ferdynand, Piotr, Siemowit, Skarbimir, Ziemowit
19/10/2026Autor

W wyborach samorządowych wystartował z komitetu Marka Długozimy. Burmistrz publicznie nazywa go radnym swojego ugrupowania. Tymczasem Mateusz Kempa, radny Rady Miejskiej w Trzebnicy, otwarcie deklaruje wieloletnią sympatię do Ruchu Narodowego, uczestniczy w jego wydarzeniach i organizuje wyjazdy na Marsz Niepodległości. W tle pozostaje Fundacja Pro.locus, jej związki z lokalnymi instytucjami oraz wcześniejsze pytania Radia DTR o przejrzystość relacji między działalnością społeczną a samorządem. Nie chodzi o zakaz posiadania poglądów. Chodzi o to, ile wyborcy wiedzą o politycznym zapleczu ludzi, którym powierzają władzę.

Bezpartyjny szyld nie oznacza politycznej próżni

W samorządowych kampaniach wyborczych słowo „bezpartyjność” ma szczególną wartość. Kojarzy się z działaniem ponad podziałami, skupieniem na lokalnych problemach i niezależnością od politycznych sporów toczonych w Warszawie.

Komitety wyborcze wyborców często budują swoją rozpoznawalność wokół nazwisk lokalnych liderów. W Trzebnicy takim liderem od lat pozostaje burmistrz Marek Długozima.

Reklama

W wyborach samorządowych w 2024 roku Mateusz Kempa ubiegał się o mandat z listy Komitetu Wyborczego Wyborców Marka Długozimy – Skuteczni dla Rozwoju. Uzyskał 174 głosy i został radnym Rady Miejskiej.

To formalny, udokumentowany związek polityczny.

Jednak komitet wyborczy wyborców nie jest partią polityczną. Jego kandydaci mogą mieć różne poglądy, należeć do rozmaitych środowisk ideowych i utrzymywać kontakty z organizacjami ogólnopolskimi.

Nie ma w tym niczego sprzecznego z samą konstrukcją wyborów samorządowych.

Pytanie zaczyna się w innym miejscu.

Czy mieszkańcy, głosując na lokalny komitet burmistrza, wiedzieli, jakie ogólnopolskie środowiska polityczne wspierają jego kandydaci? Czy była to wiedza powszechnie dostępna? A może lokalny szyld wyborczy sprawił, że polityczne identyfikacje poszczególnych kandydatów pozostały na dalszym planie?

W przypadku Mateusza Kempy nie musimy już domyślać się jego sympatii.

Radny sam o nich napisał.

Facebook

„Jako sympatyk tego środowiska”. Deklaracja, której nie trzeba interpretować

W publicznym wpisie opublikowanym na profilu „Mateusz Kempa – Radny Gminy Trzebnica” radny poinformował o wizycie Krzysztofa Bosaka, wicemarszałka Sejmu RP, jednego z liderów Konfederacji i prezesa Ruchu Narodowego.

Okazją był zjazd wyborczy Ruchu Narodowego, który odbył się w trzebnickim klasztorze.

Kempa napisał:

„Okazją był zjazd wyborczy Ruchu Narodowego, w którym uczestniczyłem jako sympatyk tego środowiska”.

To jednoznaczna deklaracja politycznej sympatii.

Radny nie ograniczył się do kurtuazyjnego powitania parlamentarzysty. Nie przedstawił wydarzenia wyłącznie jako wizyty przedstawiciela władz państwowych w Trzebnicy.

Wprost określił swój stosunek do środowiska politycznego organizującego zjazd.

W dalszej części wpisu podkreślił znaczenie wartości, które – według niego – przyświecają Ruchowi Narodowemu: suwerenności, tożsamości narodowej, chrześcijańskiego dziedzictwa, rodziny i wolności.

Nie są to przypadkowe słowa wypowiedziane podczas uroczystości.

Stanowią publiczne przedstawienie ideowej bliskości z określoną formacją polityczną.

Co więcej, Kempa wskazał, że jego kontakty z tym środowiskiem nie zaczęły się w październiku 2026 roku.

„Już ponad 10 lat temu w Trzebnicy odbywały się pierwsze spotkania z kol. Krzysztofem Bosakiem, których byłem aktywnym uczestnikiem”.

A następnie dodał:

„Jako sympatyk tego środowiska uważam, że najwyższy czas, aby wzięło ono odpowiedzialność za polskie sprawy państwowe”.

To już nie tylko deklaracja wspólnych wartości. To wyrażone publicznie poparcie dla zwiększenia politycznej odpowiedzialności i roli tego środowiska w państwie.

Nie dowodzi ono członkostwa radnego w Ruchu Narodowym. Pokazuje jednak, że jego sympatia ma charakter polityczny, a nie wyłącznie towarzyski.

Dziesięć lat kontaktów. Co wiedzieli wyborcy?

W wypowiedzi Kempy szczególnie istotna jest informacja o ponad dziesięcioletnich kontaktach ze środowiskiem Krzysztofa Bosaka.

Oznacza to, że – według własnej relacji radnego – początki jego aktywności w tym kręgu sięgają okresu sprzed wyborów samorządowych w 2024 roku.

Nie mamy więc do czynienia z zainteresowaniem, które pojawiło się dopiero po zdobyciu mandatu.

Warto jednak oddzielić trzy sprawy.

Udział w spotkaniach politycznych nie jest równoznaczny z członkostwem w partii. Sympatyzowanie z określonym ugrupowaniem nie oznacza automatycznego popierania wszystkich jego postulatów. Z kolei publiczne ujawnienie poglądów w 2026 roku nie dowodzi, że wcześniej były one celowo ukrywane.

To rozróżnienia niezbędne dla uczciwej oceny sytuacji.

Jednocześnie wyborcy mają prawo wiedzieć, czy osoba przedstawiająca się przede wszystkim jako kandydat lokalnego komitetu od lat angażuje się także w działalność ogólnopolskiego środowiska politycznego.

Szczególnie wtedy, gdy nie jest to wyłącznie zainteresowanie ideami, lecz również aktywność organizacyjna.

A taką aktywność Kempa opisuje sam.

Radny organizuje wyjazdy na Marsz Niepodległości

W swoim wpisie radny poinformował, że wspólnie z Krzysztofem Bosakiem nagrał zaproszenie na wyjazd autokarowy z Trzebnicy na Marsz Niepodległości w Warszawie.

Dodał również, że organizuje takie wyjazdy co roku.

To ważny szczegół.

Nie chodzi wyłącznie o prywatne uczestnictwo w demonstracji czy uroczystości patriotycznej. Radny deklaruje organizowanie wspólnych wyjazdów, a więc aktywność wymagającą przygotowania i mobilizowania uczestników.

Sam Marsz Niepodległości skupia osoby o zróżnicowanych poglądach, w tym uczestników niezwiązanych z żadną organizacją polityczną. Nie można zatem na podstawie organizowania wyjazdów przypisywać Kempie poglądów wszystkich uczestników marszu ani utożsamiać go z zachowaniami poszczególnych środowisk obecnych na wydarzeniu.

Pozostają jednak pytania o organizacyjną stronę przedsięwzięcia.

Kto finansuje autokar? Czy uczestnicy pokrywają pełne koszty przejazdu? Czy radny organizuje wyjazdy prywatnie, we współpracy z Ruchem Narodowym, czy za pośrednictwem innego podmiotu?

Czy wykorzystywane są jakiekolwiek zasoby instytucji samorządowych?

Na ostatnie pytanie nie mamy obecnie twierdzącej odpowiedzi ani dowodów wskazujących na taki mechanizm. Właśnie dlatego wymaga ono sprawdzenia, a nie przedstawiania jako zarzutu.

Burmistrz mówi: radny mojego ugrupowania

Polityczna sytuacja Mateusza Kempy staje się jeszcze ciekawsza po zestawieniu jego deklaracji z wypowiedzią Marka Długozimy.

Podczas wydarzenia związanego z inauguracją działalności Fundacji Pro.locus burmistrz powiedział:

„Na co dzień współpracuję z panem Mateuszem Kempą jako radnym Rady Miejskiej z mojego ugrupowania”.

To zdanie ma znaczenie.

Burmistrz jednoznacznie wskazuje na polityczną przynależność radnego do swojego lokalnego środowiska.

Z kolei Kempa jednoznacznie deklaruje sympatię do Ruchu Narodowego.

Obie informacje mogą być prawdziwe jednocześnie i nie muszą oznaczać żadnej sprzeczności.

Komitet lokalny może przecież skupiać osoby o różnych przekonaniach.

Problemem nie jest więc samo istnienie takich relacji.

Problemem wartym zbadania jest ich przejrzystość.

Czy Marek Długozima znał polityczne sympatie Kempy podczas układania list wyborczych? Czy w komitecie rozmawiano o jego wieloletniej aktywności w środowisku Ruchu Narodowego? Czy radny reprezentuje wyłącznie własne przekonania, czy istnieje również jakaś forma współpracy organizacyjnej między lokalnymi środowiskami?

Nie mamy dowodów na formalne porozumienie komitetu Długozimy z Ruchem Narodowym.

Nie można więc nazywać komitetu burmistrza ukrytą strukturą tej organizacji.

Można natomiast stwierdzić, że w lokalnym ugrupowaniu Długozimy działa radny, który publicznie deklaruje wieloletnią sympatię do Ruchu Narodowego.

To fakt istotny dla opisu lokalnej sceny politycznej.

Trzebnica miejscem zjazdu narodowców. To wydarzenie miało znaczenie regionalne

Zjazd w trzebnickim klasztorze nie był wyłącznie spotkaniem kilku lokalnych sympatyków.

17 października 2026 roku odbył się tam Zjazd Wyborczy Okręgu Dolnośląskiego Ruchu Narodowego. Uczestniczyli w nim delegaci z regionu, Krzysztof Bosak oraz poseł Krzysztof Tuduj, wiceprezes ugrupowania.

Według relacji lokalnych mediów wydarzenie dotyczyło między innymi rozwoju struktur terenowych Ruchu Narodowego. Wyróżniono również działaczy z powiatu oleśnickiego.

W tym kontekście obecność Mateusza Kempy nabiera dodatkowego znaczenia.

Nie był on przypadkowym mieszkańcem oglądającym przyjazd znanego polityka. Uczestniczył w wydarzeniu partyjnym, a następnie publicznie podkreślił swoje związki z jego organizatorami.

Podziękował również Janowi Grabowskiemu, którego przedstawił jako prezesa trzebnickich struktur Ruchu Narodowego.

Oznacza to, że w Trzebnicy funkcjonuje lokalne środowisko tej organizacji, a Kempa publicznie wskazuje na swoją bliskość z nim.

Czy uczestniczył w przygotowaniach zjazdu? Czy współpracuje z lokalnymi strukturami przy innych przedsięwzięciach? Czy jego rola ogranicza się do sympatyzowania i organizowania wyjazdów?

Tego jeszcze nie ustaliliśmy.

Warto natomiast zauważyć, że podczas wydarzenia pojawił się również wątek dziedzictwa św. Jadwigi Śląskiej i historii trzebnickiego klasztoru.

Gości oprowadzała Lilianna Sicińska z Fundacji dla Ratowania Klasztoru św. Jadwigi Śląskiej „By Służyć”.

Spotkanie polityczne zostało więc połączone z prezentacją lokalnego dziedzictwa historycznego i religijnego.

Nie jest to samo w sobie niczym niewłaściwym. Wymaga jednak rozróżnienia, kto organizował część partyjną, kto odpowiadał za udostępnienie pomieszczeń i czy w wydarzeniu uczestniczyły jakiekolwiek instytucje publiczne.

Fundacja Pro.locus. W tym miejscu polityka spotyka się z działalnością społeczną

Mateusz Kempa jest również wiceprezesem Fundacji Pro.locus, założonej wspólnie z żoną Natalią Kempą, która pełni funkcję prezesa.

Fundacja została zarejestrowana w październiku 2025 roku.

Jej deklarowane cele obejmują promowanie dziedzictwa Piastów Śląskich, historii Trzebnicy, działalność edukacyjną, kulturalną i społeczną, a także aktywizację kobiet.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

To cele, które same w sobie nie budzą zastrzeżeń.

Radio DTR zajmowało się jednak okolicznościami rozpoczęcia działalności organizacji.

Podczas inauguracji fundacji pojawił się burmistrz Marek Długozima. Wydarzenie zostało opisane przez oficjalny serwis gminy. Podpisano również list intencyjny z Instytutem Piastów Śląskich.

Fundacja od początku uzyskała zatem publiczną widoczność i możliwość zaprezentowania swoich zamierzeń w otoczeniu przedstawicieli lokalnych instytucji.

Nie dowodzi to uprzywilejowania finansowego ani naruszenia prawa.

Powstaje jednak pytanie, czy inne organizacje społeczne działające w gminie mają porównywalne możliwości promocji i współpracy.

W przypadku Pro.locus znaczenie ma również fakt, że jej wiceprezes jest radnym ugrupowania burmistrza.

A teraz wiemy dodatkowo, że publicznie identyfikuje się ze środowiskiem Ruchu Narodowego.

Nie oznacza to, że fundacja jest organizacją polityczną albo zapleczem Ruchu Narodowego. Nie mamy dokumentów potwierdzających taki charakter jej działalności.

Warto natomiast zbadać, czy aktywność społeczna, polityczna i samorządowa Mateusza Kempy pozostają organizacyjnie oraz finansowo rozdzielone.

To pytanie o standard przejrzystości, nie o prawo do prowadzenia fundacji.

Pieniądze z gminnej instytucji kultury. Wątek, którego nie można pominąć

W poprzednich publikacjach Radio DTR analizowało również dochody radnego uzyskiwane z Gminnego Centrum Kultury i Sztuki w Trzebnicy.

Według danych przywołanych w materiale redakcji wynosiły one:

  • 15 542,70 zł za 2024 rok;

  • 63 582,83 zł za 2025 rok.

To wzrost o 48 040,13 zł, czyli około 309 procent.

Sama wysokość wynagrodzenia ani jego wzrost nie świadczą o nieprawidłowości.

Nie znamy tutaj pełnego zakresu wykonywanych obowiązków, wymiaru pracy, wszystkich warunków umownych ani przyczyn zmiany wynagrodzenia.

Ważny jest jednak status radnego w relacji do instytucji gminnej.

Ustawa o samorządzie gminnym przewiduje ograniczenia dotyczące zatrudniania radnych w urzędach gmin oraz jednostkach organizacyjnych gminy, w której uzyskali mandat. Ocena konkretnej sytuacji wymaga ustalenia podstawy prawnej zatrudnienia, charakteru czynności i dat zawarcia umów.

Nie można automatycznie uznać każdego wynagrodzenia otrzymywanego przez radnego od instytucji gminnej za naruszenie prawa.

Można natomiast oczekiwać pełnej przejrzystości takich relacji.

W przypadku Kempy mamy więc kilka równoległych ról: radnego, osoby uzyskującej dochody z instytucji kultury, przedsiębiorcy, wiceprezesa fundacji i publicznego sympatyka określonego środowiska politycznego.

Każda z tych aktywności może być legalna.

Ich współwystępowanie uzasadnia jednak szczególną staranność przy analizie potencjalnych konfliktów interesów.

Czy Ruch Narodowy jest skrajną prawicą? Ważne rozróżnienie

Ruch Narodowy jest ugrupowaniem odwołującym się do polskiej tradycji narodowej i narodowo-konserwatywnej. Współtworzy Konfederację, a jego przedstawiciele uczestniczą w ogólnopolskiej debacie dotyczącej suwerenności, migracji, tożsamości narodowej, rodziny i roli religii w życiu publicznym.

Część komentatorów i badaczy umieszcza to środowisko na radykalnej prawicy. Przedstawiciele ugrupowania opisują natomiast swoją działalność jako narodową, konserwatywną i suwerenistyczną.

Spór o kwalifikację ideologiczną nie powinien zastępować analizy konkretnych postulatów.

Tym bardziej nie można automatycznie przypisywać Mateuszowi Kempie każdego stanowiska, jakie kiedykolwiek prezentowali politycy Ruchu Narodowego.

Z jego wpisu możemy ustalić, jakie wartości publicznie wskazuje jako bliskie, z jakim środowiskiem sympatyzuje i jakie działania tego środowiska wspiera.

Nie mamy natomiast wystarczających podstaw, aby stwierdzić, że osobiście popiera konkretne skrajne postulaty dotyczące mniejszości, praw obywatelskich czy ustroju państwa.

Takie twierdzenie wymagałoby udokumentowania jego własnych wypowiedzi.

I właśnie dlatego istotne jest, aby radny jasno przedstawiał swoje stanowisko w sprawach, które budzą społeczne kontrowersje.

Nie jako warunek sprawowania mandatu, lecz jako element publicznej odpowiedzialności politycznej.

Samorząd ma służyć wszystkim. Nie tylko politycznie bliskim

Trzebnica nie jest miastem jednej partii, jednej ideologii ani jednego środowiska.

Mieszkają tu wyborcy Konfederacji, Prawa i Sprawiedliwości, Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, innych ugrupowań, a także osoby całkowicie niezainteresowane partyjnymi sporami.

Radny ma prawo posiadać własne przekonania. Może uczestniczyć w spotkaniach politycznych, organizować wyjazdy na manifestacje i publicznie popierać określone środowisko.

Ale mandat radnego nie jest mandatem do reprezentowania wyłącznie osób podzielających jego światopogląd.

Radny podejmuje decyzje dotyczące całej wspólnoty samorządowej.

Dotyczy to budżetu, instytucji kultury, organizacji społecznych, inwestycji, edukacji i sposobu funkcjonowania lokalnej administracji.

Dlatego polityczna identyfikacja przedstawiciela samorządu jest informacją istotną dla wyborców, szczególnie gdy występuje on z listy komitetu lokalnego, a nie pod szyldem ogólnopolskiej partii.

W tym przypadku dochodzi jeszcze kwestia publicznej promocji fundacji współtworzonej przez radnego i jego relacji zawodowych z instytucją gminną.

Nie ma podstaw, aby wszystkie te obszary automatycznie łączyć w jeden mechanizm polityczny.

Nie należy ich jednak analizować w całkowitym oderwaniu od siebie.

Długozima, Kempa i granice lokalnej bezpartyjności

W sprawie Mateusza Kempy szczególnie interesująca jest rola Marka Długozimy.

Burmistrz stworzył własne środowisko wyborcze, którego nazwa akcentuje skuteczność i rozwój. Taki przekaz koncentruje uwagę na zarządzaniu gminą, a nie na ogólnopolskich podziałach ideowych.

Tymczasem jeden z radnych tego środowiska otwarcie wspiera polityczne aspiracje Ruchu Narodowego.

Czy jest to przejaw różnorodności poglądów w lokalnym komitecie? Czy burmistrz świadomie buduje szerokie zaplecze, skupiające osoby związane z różnymi nurtami politycznymi? A może między tymi środowiskami istnieją relacje organizacyjne, których mieszkańcy jeszcze nie poznali?

Na obecnym etapie nie ma dowodów pozwalających przesądzić odpowiedź.

Warto jednak zwrócić uwagę na istotną różnicę.

Czym innym jest komitet, który nie jest formalnie związany z partią polityczną. Czym innym komitet, którego członkowie nie mają własnych, wyraźnych identyfikacji politycznych.

Te dwie rzeczy bywają w lokalnej debacie utożsamiane, choć nie oznaczają tego samego.

Właśnie dlatego deklaracja Mateusza Kempy zasługuje na publiczne odnotowanie.

Pytania, na które mieszkańcy powinni otrzymać odpowiedzi

Do Mateusza Kempy kierujemy pytania o charakter jego związków z Ruchem Narodowym, ewentualne członkostwo w ugrupowaniu, zakres współpracy z lokalnymi strukturami oraz sposób finansowania organizowanych wyjazdów na Marsz Niepodległości.

Istotne jest również ustalenie, czy jego działalność polityczna pozostaje całkowicie oddzielona od działalności Fundacji Pro.locus, prowadzonej działalności gospodarczej oraz obowiązków wykonywanych na rzecz gminnych instytucji.

Do burmistrza Marka Długozimy kierujemy natomiast pytania o charakter współpracy politycznej z Kempą, wiedzę o jego wieloletnich sympatiach oraz zasady promowania przez gminę organizacji społecznych związanych z radnymi.

Osobnego wyjaśnienia wymaga podstawa prawna i zakres współpracy Kempy z Gminnym Centrum Kultury i Sztuki.

Pytania te nie przesądzają o wystąpieniu nieprawidłowości. Dotyczą informacji, których ujawnienie pozwoliłoby mieszkańcom samodzielnie ocenić przejrzystość lokalnego życia publicznego.

W udostępnionych redakcji materiałach znajduje się stanowisko samego radnego dotyczące Ruchu Narodowego. Nie dysponujemy natomiast jego odpowiedziami na powyższe pytania ani aktualnym stanowiskiem burmistrza odnoszącym się do tej konkretnej sprawy.

Polityka nie zaczyna się w Warszawie. Czasem zaczyna się w ratuszu

W lokalnej polityce łatwo przyzwyczaić się do nazwisk, które od lat pojawiają się podczas tych samych uroczystości, spotkań i wydarzeń.

Radny jest radnym. Burmistrz burmistrzem. Fundacja fundacją. Instytucja kultury instytucją kultury.

Każdy podmiot ma własne zadania, własne kompetencje i własną odpowiedzialność.

Jednak samorząd nie funkcjonuje w politycznej próżni.

Osoby pełniące funkcje publiczne mają przekonania, utrzymują kontakty, tworzą organizacje, współpracują zawodowo i uczestniczą w działalności politycznej.

Nie musi być w tym niczego niewłaściwego.

Znaczenie ma to, czy granice między poszczególnymi rolami są czytelne, a decyzje dotyczące środków publicznych podejmowane są według przejrzystych zasad.

Historia Mateusza Kempy pokazuje, dlaczego warto te granice sprawdzać.

W 2024 roku uzyskał mandat z komitetu Marka Długozimy. W 2025 roku współtworzył fundację, której inaugurację publicznie wspierał burmistrz. W październiku 2026 roku otwarcie zadeklarował wieloletnią sympatię do Ruchu Narodowego, uczestnictwo w jego zjeździe wyborczym i poparcie dla większej roli tego środowiska w polityce państwowej.

To udokumentowane elementy jego aktywności publicznej.

Nie dowodzą one istnienia ukrytego porozumienia politycznego, finansowania działalności partyjnej ze środków samorządowych ani nielegalnych powiązań instytucjonalnych.

Pokazują jednak, że za lokalnym szyldem wyborczym mogą funkcjonować wyraźne identyfikacje ogólnopolskie.

I właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: czy mieszkańcy Trzebnicy wybierają ludzi, których polityczne poglądy i publiczne zależności rzeczywiście znają, czy przede wszystkim rozpoznawalne nazwiska umieszczone na lokalnych listach wyborczych?

Mateusz Kempa nie musi tłumaczyć się z samego faktu posiadania prawicowych poglądów.

Powinien natomiast, podobnie jak każdy radny, liczyć się z publiczną kontrolą swojej działalności, relacji instytucjonalnych i sposobu wykonywania mandatu.

A Marek Długozima, który sam określa Kempę jako radnego swojego ugrupowania, powinien jasno przedstawić zasady funkcjonowania tego środowiska politycznego.

Bo bezpartyjny komitet wyborczy nie oznacza, że polityki w nim nie ma.

Oznacza jedynie, że nie występuje ona pod oficjalnym szyldem partii.

I to jest różnica, o której wyborcy mają prawo wiedzieć.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *